Prof. Sławek: nasze państwo zapomina o chorobach mózgu. Skutki będą dramatyczne

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 27 lutego 2019 05:56

- Wbrew światowym trendom, szpitale w naszym kraju - ze względu na niedofinansowanie wysokospecjalistycznych procedur w neurologii - zaczynają unikać ich wykonywania. Wielu młodych neurologów po ukończeniu specjalizacji rezygnuje z pracy w szpitalach i idzie do poradni, gdzie zarobki nie są gorsze, a praca spokojniejsza - mówi prof. Jarosław Sławek*, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Prof. Sławek: nasze państwo zapomina o chorobach mózgu. Skutki będą dramatyczne
Prof. Jarosław Sławek; FOT. Newseria

- Specjaliści szacują, że w Europie z chorobami mózgu zmaga się ponad 165 milionów ludzi. Niestety, ta liczba wciąż wzrasta. Jakie są tego powody?

Prof. Jarosław Sławek, prezes Polskiej Rady Mózgu, kierownik Oddziału Neurologicznego i Udarowego w PL "Copernicus" w Gdańsku, Gdański Uniwersytet Medyczny: - Choroby neurologiczne często związane są z zaawansowanym wiekiem pacjentów, a społeczeństwo, nie tylko w Polsce, coraz szybciej się starzeje. Średnia długość życia na naszym kontynencie wzrosła w XX wieku z 50 do 80 lat i ta tendencja będzie się utrzymywać. Także w Polsce - czego dowodzą dane GUS - gwałtownie będzie rosła zarówno liczba ludzi starszych, jak i przypadków chorób związanych z wiekiem, do których zaliczamy m.in.: udar mózgu, na który w Polsce zapada ok. 80 tys. osób rocznie.

Jeśli chodzi o chorobę Alzheimera przybliżone szacunki mówią już o ok. 300, a może nawet 500 tys. pacjentów w Polsce, natomiast choroba Parkinsona oraz zbliżone zespoły chorobowe, tzw. parkinsonizmy, dotykają rocznie od 90 do 100 tys. mieszkańców naszego kraju.

- Dodajmy do tego inne schorzenia neurologiczne, dotyczące coraz młodszych ludzi, takie jak padaczka, stwardnienie rozsiane czy migrena. Czy neurologia powinna więc zostać uznana przez decydentów za jedną z priorytetowych dziedzin medycyny, na równi z kardiologią czy onkologią?
- Powinna, ale nie jest. Pierwszy i zasadniczy powód, dla którego neurologię bez wątpienia należałoby traktować na równi z najbardziej priorytetowymi dziedzinami, sprowadza się do farmakoekonomii. Dane Europejskiej Rady Mózgu (EBC - European Brain Council) mówią, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat łączne wydatki związane z leczeniem chorób mózgu są niemal trzykrotnie wyższe niż na onkologię, cukrzycę i choroby serca razem wzięte! W 30 krajach europejskich środki przeznaczane na leczenie chorób mózgu wzrosły z 386 mld euro w 2004 r. do 798 mld euro w roku 2010.

Podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.) odbędzie się m.in. sesja pt. "Neurologia w Polsce - czy jesteśmy gotowi na nowe wyzwania?". Program całego Kongresu i rejestracja: www.hccongress.pl.

Już tylko to dowodzi, że każde państwo musi dziś być przygotowane m.in. na ponoszenie kosztów coraz skuteczniejszych, nowoczesnych technologii medycznych wprowadzanych do praktyki klinicznej w terapii chorób mózgu. Ponadto trzeba brać pod uwagę ogromne koszty pośrednie tych jednostek chorobowych, obejmujące, między innymi, wydatki na opiekę sprawowaną nad chorymi przez ich najbliższe otoczenie, wypłacanie wcześniejszych rent, emerytur i innych świadczeń, czy koszty funkcjonowania placówek opiekuńczych, a także rehabilitacji.

- Jako państwo jesteśmy gotowi na ponoszenie tych kosztów?
- Absolutnie nie. Co gorsza, o tym problemie w dyskursie publicznym niemal w ogóle się nie mówi! Wśród zdrowotnych priorytetów na najbliższe lata premier Mateusz Morawiecki nie wymienił żadnej z chorób mózgu, które są związane m.in. z gwałtownym starzeniem się społeczeństwa. Dopiero gdzieś na końcu tej listy wspomina się ogólnie o potrzebie poprawy stanu opieki nad osobami w podeszłym wieku.

Pamiętajmy jednak, że neurologii nie możemy sprowadzać jedynie do leczenia starszych pacjentów. Pojawiły się już nowe, skuteczne metody leczenia młodych ludzi chorujących, między innymi, na stwardnienie rozsiane. Tymczasem fakt, że neurologia nie jest traktowana przez rządzących jako dziedzina priorytetowa powoduje, że borykamy się nie tylko z problemami dotyczącymi niedofinansowania terapii, ale też z poważnym deficytem kadrowym.

- Od lat specjaliści wskazują, że skala tego problemu jest coraz większa. Tymczasem w ostatniej sesji w neurologii przyznano tylko 16 miejsc rezydenckich.
- Deficyt kadrowy w neurologii szczególnie odczuwają oddziały szpitalne, czyli miejsca, w których są realizowane najdroższe procedury, w tym programy lekowe m.in. w SM, chorobie Parkinsona, czy udarze mózgu. Tymczasem największy odpływ kadr neurologicznych dotyczy właśnie szpitali! Brakuje zachęt do robienia tej bardzo potrzebnej w systemie specjalizacji. Młodzi ludzie wybierają dziedziny priorytetowe, w których lepiej się zarabia - w trakcie rezydentury o 1000 zł więcej.

Bardzo martwi i niepokoi nas struktura zatrudnienia. Wielu młodych neurologów po ukończeniu specjalizacji rezygnuje z pracy w publicznych szpitalach i idzie do prywatnego sektora lub poradni specjalistycznych, gdzie zarobki nie są gorsze, a praca spokojniejsza niż w szpitalnym oddziale.

Liczba 16 miejsc rezydenckich w neurologii w obecnej sesji jest skandalicznie niska. Także w zestawieniu z liczbą 119 miejsc w psychiatrii. Tym bardziej, że w psychiatrii ta liczba zapewne nie zostanie „skonsumowana”, więc aż tyle miejsc w tej specjalizacji nie ma uzasadnienia w jednorazowym rozdaniu. Psychiatria również wymaga zmiany polityki - to istotna część tego, o czym mówiliśmy wcześniej - chorób mózgu. Strasznie niedofinansowana, w przestarzałej strukturze i infrastrukturze

Polityka powinna zmierzać do stałego i oszacowanego według potrzeb, wzrostu liczby miejsc dla rezydentów. Wiadomo, że psychiatrów brakuje, ale też ten sektor komercjalizuje się najszybciej ze wszystkich. Obecnie 70% psychiatrów pracuje już tylko prywatnie. Podobnie zaczyna się dziać w neurologii. Potrzebne są więc inne mechanizmy zachęty do pracy w szpitalach. Zarówno dla psychiatrów, jak i neurologów, w tym działania zmierzające do nadania tym specjalnościom statusu priorytetowych, co zachęci do podjęcia rezydentury.

- O dostępie pacjentów do leczenia, także szpitalnego, decydują nie tylko możliwości kadrowe, ale również wielkość i zasady finansowania świadczeń. W polskiej neurologii z tym również jest problem?
- Niestety, wbrew światowym trendom, szpitale w naszym kraju - ze względu na niedofinansowanie wysokospecjalistycznych procedur w neurologii - zaczynają unikać ich wykonywania. Nie chodzi wyłącznie o podnoszenie wycen. W rozmowach z panem ministrem Łukaszem Szumowskim wskazywaliśmy na konieczność zmiany struktury wydatków w tej dziedzinie.

Dziś jest na przykład tak, że aby rozliczyć za maksymalną stawkę hospitalizowanego pacjenta z udarem mózgu, to zgodnie z wymogami NFZ i oczekiwaniami zarządzających szpitalami ten chory ma być hospitalizowany co najmniej 8 dni. Generuje to znaczne koszty, naraża pacjenta na powikłania szpitalne (zakażenia!), a także powoduje wydłużenie kolejek. A przecież niemałą grupę pacjentów neurologicznych można wcześniej wypisać ze szpitala. Osoby np. z migreną, jesteśmy w stanie zdiagnozować w ciągu 1-2 dni. Nie ma uzasadnienia medycznego, aby taki pacjent przebywał w szpitalu trzy doby.

Zatem prosta zmiana organizacyjna pozwoliłaby zaoszczędzić niebagatelne środki, które moglibyśmy przeznaczyć m.in. na programy lekowe, które - np. w stwardnieniu rozsianym - wciąż nie są u nas dostosowane do międzynarodowych wytycznych. Utrudnia to, za sprawą sztucznych barier biurokratycznych, przechodzenie do bardziej skutecznych, nowoczesnych terapii.

Istniejące programy lekowe w neurologii często nie są atrakcyjne dla dyrektorów szpitali, bo wymagają zaangażowania wysokiej klasy specjalistów w zamian za minimalną formę zapłaty za ich pracę. To sprawia, że programy mogą być w różnym stopniu dostępne dla pacjentów w zależności od miejsca zamieszkania. Ta sytuacja zdecydowanie wymaga poprawy.

- Podobnie jak organizacja diagnostyki?
- Polscy pacjenci neurologiczni nadal mają utrudniony dostęp do efektywnej diagnostyki. Po skierowaniu z przychodni na badanie rezonansem czekają np. pół roku, czasem znacznie dłużej. Skutkuje to m.in. wadliwą strukturą przyjęć na oddziały szpitalne. Hospitalizuje się pacjentów czekających na badanie diagnostyczne, chociaż można je istotnie przyspieszyć wykonując w trybie ambulatoryjnym. Dobrym rozwiązaniem byłoby więc wprowadzenie możliwości jednodniowej hospitalizacji m.in. pacjentów z chorobą Alzheimera, dla których dłuższy pobyt w szpitalu jest dramatem.

- Od grudnia 2018 r. działa pilotażowy program trombektomii mechanicznej w leczeniu ostrej fazy udaru niedokrwiennego. Czy założenia oraz cele tego pilotażu są zgodne z oczekiwaniami specjalistów i pacjentów?
- Dobrze się stało, że wprowadzono chociaż taką formę publicznego finansowania trombektomii mechanicznej. Niestety, ten pilotaż stanowi kolejny przykład bardzo nierównego dostępu do leczenia w naszym kraju. W opinii Polskiego Towarzystwa Neurologicznego program leczenia metodą o udowodnionej i wysokiej skuteczności, który pozostaje niedostępny w wielu regionach kraju, jest nie do zaakceptowania. Obecnie w tym pilotażu bierze udział zaledwie 7 ośrodków w całej Polsce. To tak, jakby powiedzieć kardiologom, aby zawały leczyli interwencyjnie tylko w siedmiu placówkach w kraju, a później ocenimy, jak to działa...

Przypomnę zresztą, że w pierwszej wersji pilotażu trombektomii Ministerstwo Zdrowia zaplanowało udział 10 ośrodków, w tym dwóch kardiologicznych, nie mających oddziałów udarowych. Po protestach środowiska neurologów resort wycofał się z tego nieszczęśliwego pomysłu.

Wdrożono program pilotażowy, ale nadal pacjenci z udarami w takich miastach jak, między innymi: Szczecin, Poznań, Zielona Góra, Bydgoszcz czy Białystok, nie mają żadnych szans na leczenie trombektomią mechaniczną, o ile nie zapłacą za to z własnego budżetu szpitale, ale dlaczego mają to robić? 24 ośrodki w całej Polsce skierowały do prof. Danuty Ryglewicz, konsultanta krajowego w dziedzinie neurologii, deklaracje pełnej gotowości do wykonywania tych zabiegów, obejmującej kadry, infrastrukturę i doświadczenie.

Przypomnę, że aby móc skorzystać z trombektomii mechanicznej pacjent musi trafić do szpitala w ciągu 6 godzin od wystąpienia udaru. Dlatego tak ważne jest, aby zabiegi były wykonywane na terenie całego kraju, a nie tylko w siedmiu ośrodkach. Placówek mających doświadczenie w przeprowadzaniu tych zabiegów mamy więcej i należy jak najszybciej włączyć je do programu. Od tego zależy życie pacjentów.

Być może należało nieco przesunąć termin wdrożenia programu i nie poprzedzać go pilotażem, ale objąć programem wszystkie ośrodki w kraju przygotowane do wykonywania trombektomii mechanicznej. Nadal nie ma też żadnej „mapy drogowej” wskazującej harmonogram włączania do programu kolejnych placówek.

- Polskie Towarzystwo Neurologiczne prowadzi kampanię edukacyjną "Neurologia - bliżej niż myślisz". Jakie są jej najważniejsze cele?
- Kampania, prowadzona przez Polskie Towarzystwo Neurologiczne, oficjalne została zainaugurowana 23 listopada 2018 r. W jej ramach zrealizowany już został m.in. 13-minutowy film edukacyjny dotyczący udarów. Jesteśmy aktywni w mediach społecznościowych, w środowisku studentów medycyny - promując neurologię jako ważną, perspektywiczną specjalizację lekarską. Niestety, wspomniane 16 miejsc rezydenckich w całej Polsce w zasadzie niweczy te nasze działania...

Ruszy też strona internetowa dla pacjentów traktująca o objawach, sposobach leczenia i rehabilitacji w schorzeniach neurologicznych. Jesteśmy obecni w mediach lokalnych i regionalnych. Chcemy uwrażliwić społeczeństwo na wszystkie istotne aspekty chorób neurologicznych.

Ta wiedza służy zarówno w kontaktach z chorymi, ale też może pomóc w odpowiedniej, wczesnej diagnozie osób, które dopiero zaczynają chorować czy nie są świadome rozwijającego się schorzenia. A wczesne rozpoczęcie leczenia daje zwykle szansę na lepsze efekty terapii. Neurologia to obecnie nowoczesna i dynamicznie rozwijająca się dziedzina medycyny.

* Cały wywiad z prof. Jarosławem Sławkiem ukaże się w marcowo-kwietniowym wydaniu magazynu Rynek Zdrowa (nr 2/2019).

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum