PAP | 22-04-2021 08:44

Prof. Parczewski: zostawiłbym obowiązek noszenia maseczek m.in. na przystankach

Rząd obawia się, że jeśli pozwoli się na zdjęcie maseczek na zewnątrz, to nie będą one noszone nigdzie. Te obawy są, niestety, zrozumiałe - mówi prof. Miłosz Parczewski.

Co z noszeniem masek na zewnątrz? Decyzje wkrótce Fot. Shutterstock

  • Wirus na zewnątrz ulega szybkiemu rozproszeniu, zatem maski potrzebne są jedynie w miejscach, gdzie ludzie się grupują - mówi specjalista
  • Można rozważyć otwarcie gastronomii na powietrzu - zaznacza
  • Co innego wesela i komunie - nie za bardzo widzę możliwość egzekwowania np. odległości między stolikami - dodaje

Specjalista chorób zakaźnych wyjaśnia, że do transmisji wirusa SARS-CoV-2 dochodzi dwiema drogami. Pierwsza - powietrzna - jest związana z bliskim i dłuższym kontaktem w odległości mniejszej niż 1,5 metra. Druga - aerozolowa - związana jest np. z kaszlem lub kichaniem i "chmurą" potencjalnie zakaźnych cząstek wirusa.

- Jeżeli mówimy o środowisku zewnętrznym, to wejście w chmurę aerozolu jest bardzo mało prawdopodobne. Wirus na zewnątrz ulega szybkiemu rozproszeniu. Jeżeli żylibyśmy w świecie, w którym ludzie to wiedzą i słuchają takiego komunikatu, to poluzowanie przepisów w tym zakresie jest oczywiste. Tak zrobili np. Niemcy, gdzie maseczki pozostały np. na przystankach autobusowych - wskazuje ekspert.

- Rozumiem, że rząd obawia się, utrzymując przepis o noszeniu maseczek na zewnątrz, że jak pozwoli się na ich zdjęcie, to nie będą one noszone nigdzie, co jest niestety zrozumiałe - podkreśla prof. Parczewski, który doradza premierowi w ramach Rady Medycznej.

Co można otworzyć?

Przyznaje jednocześnie, że prawdopodobnie, im ludzie więcej spędzali czasu będą na zewnątrz, tym zakażeń będzie mniej. W jego ocenie można także rozważyć otwarcie gastronomii na powietrzu.

- Tak zrobili Hiszpanie. Takie otwarcie ogródków restauracyjnych należy obwarować koniecznością odległości między stolikami i np. limitem do 6 osób przy jednym stoliku. Zakażenia tzw. klastrowe na zewnątrz w zasadzie się nie zdarzają. Poluzowanie obostrzeń w tym zakresie nie niosłaby wielkiego ryzyka - dodał lekarz naczelny ds. COVID-19 w szpitalu wojewódzkim w Szczecinie.

W sprawie powrotu dzieci do szkół prof. Parczewski rozumie, że pozostawianie ich na kolejne tygodnie w domach nie jest możliwe. Także m.in. ze względów psychicznych.

- Otwarcie klas I-III w 11 województwach to krok odważny. Osobiście zdecydowałbym się na pilotaż takiego rozwiązania w trzech województwach. Tam, gdzie obecnie sytuacja epidemiczna jest najlepsza - powiedział ekspert.

Tutaj większa ostrożność

W kwestii poluzowania obostrzeń dotyczących wesel i komunii prof. Parczewski byłby ostrożny.

- Nie za bardzo widzę możliwość egzekwowania np. odległości między stolikami. W takim przypadku interakcje są zdecydowanie częstsze niż w restauracji, gdzie ludzie siedzący przy różnych stolikach się nie znają. Złe wieści mam też dla branży fitness. Sam dużo ćwiczę i wiem, że w takim miejscu aerozol unosi się niemal wszędzie. Co innego baseny. Te byłyby jednymi z pierwszych miejsc do otwarcia" - dodał.