Prof. Marczyńska: obostrzenia, których nikt nie będzie przestrzegał, są bez sensu

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 19 lutego 2021 13:05

Nie ma sensu wprowadzanie obostrzeń, których nikt nie będzie przestrzegał - powiedziała PAP prof. Magdalena Marczyńska z Rady Medycznej. Dodała, że nie jest zwolennikiem przywracania rygorów, które dopiero zostały zdjęte.

Prof. Marczyńska: obostrzenia, których nikt nie będzie przestrzegał, są bez sensu
FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Prof. Magdalena Marczyńska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która doradza rządowi w ramach działalności Rady Medycznej przyznała, że Rada Medyczna pracuje nad "urealnieniem wielu przepisów epidemicznych".

- Nie jest tak, że to my jesteśmy zwolennikami przywracania rygorów, które dopiero zostały zdjęte. Chwianie się od ściany do ściany w zaleceniach nie przynosi nic dobrego. Poza tym nie ma sensu wprowadzanie przepisów, których nikt nie będzie przestrzegał  - powiedziała prof. Marczyńska..

Trzeba z ludźmi rozmawiać i wymagać przestrzegania rygorów

Jeżeli po dwóch tygodniach znów powie się hotelarzom, że mają zamknąć swoje obiekty, to oni tego w wielu przypadkach nie zrobią. Powstanie szara strefa i fikcja rozporządzenia. Dlatego, tak jak zalecaliśmy w rozmowach z branżą przed 12 lutego, tak i teraz trzeba z tymi ludźmi rozmawiać i wymagać przestrzegania rygorów sanitarnych. Tylko i aż tyle - dodała ekspertka.

Wskazała, że rada często doradza coś rządowi, analizuje, ale wcale nie jest tak, iż ostateczne decyzje zawsze są identyczne z rekomendacjami.

- Ciał doradczych rząd ma dużo. To nie my jesteśmy decydentem. Staramy się pomóc swoją wiedzą i doświadczeniem. Teraz np. pracujemy nad urealnieniem części przepisów m.in. w zakresie noszenia masek. Tam, gdzie jest otwarta przestrzeń, nie ma tłumów ludzi, można by z nich zrezygnować. Tam, gdzie ludzie się gromadzą, np. w komunikacji - wprowadzić takie lepszej jakości. W odpowiedzi słyszymy jednak, że to będzie sygnał "luzowania" i dyscyplina społeczna spadnie. Jest jednak tak, że przepisy muszą być punktowe, realne, aby były przestrzegane - oceniła specjalistka od chorób zakaźnych.

Przyznała, że w Radzie Medycznej są osoby, np. prof. Robert Flisiak, które otwarcie opowiadają się za regionalizacją obostrzeń.

Dane epidemiczne od początku są niepełne

- Z niepokojem patrzymy np. na procent zakażonych nauczycieli w północnej części Polski. On po otwarciu szkół wynosi w niektórych miejscach ok. 8 procent, przy średniej kraju na poziomie dwóch. Coś w tym jest, że na północy obecnie sytuacja epidemiczna jest trudniejsza. Na Mazowszu jednak była trudna i jesienią, a ten region też teraz przoduje w nowych zakażeniach. Boimy się rozprzestrzeniania wariantu brytyjskiego - stąd zachowawczość. W mojej ocenie w populacji nie odpowiada on jeszcze za 10 procent wszystkich zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 - powiedziała prof. Marczyńska.

Przyznała, że na pewno w Polsce zakażonych koronawirusem było zdecydowanie więcej osób, niż widzimy w statystykach. Wiele z nich przeszło infekcję lekko i nigdy się nie testowało.

- Dane epidemiczne od początku są więc niepełne. Nie powiem dziś, jakie będą decyzje rządu o obostrzeniach od początku marca, bo takiej decyzji nie ma. Czas jest naszym sprzymierzeńcem - na szczęście - stwierdza specjalistka.

- Jeżeli zachorowania nie wzrosną mocno w najbliższych tygodniach, a mam nadzieję, że właśnie tak będzie, przyjdzie wiosna. Będziemy wówczas spędzać więcej czasu na zewnątrz. Wzrośnie nasza odporność. Zaszczepionych będzie też więcej osób. To wszystko jest na korzyść sytuacji epidemicznej w Polsce - podsumowała prof. Marczyńska.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze