Prezes NRL: ta debata nie rozwiązuje problemu finansowania i kadr

Autor: JW/Rynek Zdrowia • • 27 czerwca 2019 12:21

Debata „Wspólnie dla Zdrowia” trwała półtora roku. Jak każda, ma swoje plusy i minusy. Wiele postulatów zgłoszonych przez radę społeczną jest bardzo zasadnych. Niektóre z nich jednak idą w złym kierunku. Mam na myśli przede wszystkim dwa obszary: finansowanie zdrowia i kadry medyczne - ocenia prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja.

Prezes NRL: ta debata nie rozwiązuje problemu finansowania i kadr
na zdj. prof. Andrzej Matyja FOT. PTWP

Według prezesa NRL właśnie finansowanie i kadry są wąskimi gardłami systemu ochrony zdrowia, a proponowane zmiany są albo zbyt wolne, albo wręcz szkodliwe

- Zauważmy, że 5 czerwca br. Rada UE opublikowała rekomendacje dla poszczególnych państw w różnych działach, także w zakresie opieki zdrowotnej (w ramach tzw. „europejskiego semestru” Rada co roku przyjmuje zalecenia dla państw członkowskich UE, przygotowane przez Komisję Europejską; celem jest lepsza koordynacja polityki budżetowej i gospodarczej, by zapobiec kryzysom finansowym - red.). Z dokumentu jasno wynika, że nakłady na ochronę zdrowia wyniosły w 2017 r. w Polsce 4,7 proc. PKB, o wiele poniżej europejskiej średniej - 7 proc. Tymczasem założyliśmy, że dojdziemy do 6 proc. PKB w 2024 r., a realnie, biorąc poprawkę na sposób liczenia, w 2026 r. W związku z tym Europa nam coraz bardziej ucieka, wcale jej nie gonimy - zauważa prezes NRL w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Przyznaje, że mamy "bardzo duży wzrost, ale nie na tyle wystarczający, by mówić, że dołączamy do Europy w obszarze zdrowia, że pacjent czy lekarz czują się w tym systemie bezpiecznie".

Zapytany, skąd pozyskać dodatkowe środki, mówi, że takich pomysłów jest bardzo dużo i większość z nich jest dobra, trzeba je jednak zacząć wcielać w życie.

- Podam przykład: jeżeli właściciel firmy funduje abonament medyczny dla swojego pracownika, to nie jest to działanie charytatywne. Ma w tym cel - to większa wydajność pracownika, który omijając publiczną kolejkę trafi do lekarza, wcześniej uzyska poradę i szybciej wróci do pracy. To się wszystkim opłaca. Gdybyśmy skoordynowali z publicznym systemem abonamenty, prywatne ubezpieczenia, można by uzyskać bardzo dużą kwotę. Przecież za ubezpieczenie zdrowotne z własnej kieszeni płaci ponad 2 mln osób, a drugie tyle korzysta właśnie z abonamentów medycznych - stwierdza Matyja.

Komentując problem zasobów kadrowych podkreśla, że "jeżeli czegoś jest mało, to musimy o to dbać, pielęgnować, lepiej wykorzystywać". - Tymczasem niektóre działania prowokują środowiska lekarskie, zwłaszcza młode, do odpływu. Mam tu na myśli chociażby zamieszanie ze zmianami w Kodeksie Karnym. Ostatecznie nie zdecydowano się na wyłączenie pracowników medycznych spod sankcji, a jedynie nieco je złagodzono (chodzi o autopoprawkę z 18 czerwca br., zgodnie z którą nieumyślne spowodowanie śmierci przez lekarza może być występkiem, a nie zbrodnią - red.) Czy to jest pielęgnowanie kadr? Jeśli już, to zmuszanie do stosowania medycyny asekuracyjnej. To zagraża bezpieczeństwu pacjentów - ocenia.

Dodaje, że należałoby zweryfikować pacjentów, który są zapisani do poszczególnych POZ, do lekarzy rodzinnych, bo wiele wskazuje, że olbrzymia ich liczba to osoby „nieaktywne”. - Polski lekarz rodzinny pracuje bardzo racjonalnie w nieracjonalnym systemie ochrony zdrowia, udzielając ponad 60 porad dziennie - zauważa prezes NRL.

- Ogólne wrażenie po cyklu debat „Wspólnie dla Zdrowia” jest jednak takie, że większość problemów - a jest ich bardzo dużo - zostało zdefiniowanych i spisanych. Receptę zatem mamy, ale powinniśmy ją właściwie zastosować. Zapisy powinny skonkretyzować się w formie przepisów prawnych i stać się stałym elementem strategii w naprawianiu systemu ochrony zdrowia. W przeciwnym razie praca ekspertów i dyskusja staną się bezowocne - konstatuje.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum