Katarzyna Rożko, PAP/Rynek Zdrowia | 28-09-2015 17:48

Pracownicy medyczni wyszli na miasto po swoje. Ministerstwo rozkłada ręce

Do ok. 5 tys. protestujących w Warszawie przedstawicieli innych zawodów medycznych niż lekarze i pielęgniarki nie wyszedł minister zdrowia ani premier, ani prezydent. Nie uzyskali nic więcej niż obietnice spotkań. Udowodnili jednak, że potrafią się zjednoczyć.

Fot. Archiwum RZ (zdjęcie ilustracyjne)

- Pokazaliśmy, że w ochronie zdrowia potrzebni jesteśmy wszyscy - mówią protestujący.

Do stolicy w poniedziałek (28 września) manifestować przyjechało ok. 5 tys. osób z różnych regionów Polski, m.in. z Nysy, Bytomia, Rzeszowa, Olsztyna, Płocka, Tarnobrzegu, Krosna, Ostrołęki, Krakowa, Wrocławia. Szli z hasłami: "Chcemy równego traktowania", "Nie chcemy być służbą służby zdrowia", "Żądamy szacunku i godnej płacy".

Ramię w ramię: diagności, masażyści, dietetycy, technicy i inni
W manifestacji spotkali się przedstawiciele diagnostów, dietetyków, elektroradiologów, fizjoterapeutów, masażystów, pracowników farmacji, radioterapeutów, techników analityki medycznej, ratowników medycznych i innych grup zawodowych ochrony zdrowia.

Z pismem, w którym zawarli swoje postulaty dotarli kolejno pod siedziby ministra zdrowia, premier i prezydenta.

Rozpoczęli o godz. 10 od odczytania postulatów pod Ministerstwem Zdrowia. ''Bez przedstawicieli wymienionych zawodów medycznych dzisiejsza służba zdrowia nie jest w stanie funkcjonować. My wszyscy jesteśmy konieczni w procesie leczenia pacjenta, nie tylko lekarze, pielęgniarki i położne. Większość z nas ma bezpośredni kontakt z pacjentem i od niego zależy często zdrowie i życie. Zdeterminowani mówimy: Dość!'' - napisali do ministra zdrowia.

Przedstawili również swoje postulaty dotyczące m.in.:

• Wprowadzenia branżowej siatki płac przedstawiającej minimalne wynagrodzenie w każdej grupie zawodowej ochrony zdrowia

• Uczestnictwa przedstawicieli wspomnianych grup zawodowych w pracach związanych ze zmianami w systemie wynagradzania oraz urealnienia wyceny wszystkich procedur medycznych.

• Wyceny wykonywanych przez ww. grupy zawodowe procedur medycznych, które będą gwarantowały coroczną podwyżkę uposażenia dla naszych grup zawodowych i umieszczeniu ich w zawieranych kontraktach z NFZ.

• Wprowadzenia standardów zatrudniania w diagnostyce laboratoryjnej, radiologii, radioterapii, fizjoterapii.

• Bezwzględnego określenia zatrudnienia pracowników w pracowniach radiologii ogólnej, rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, pracowni hemodynamicznej przy podpisywaniu kontraktów przez NFZ (co najmniej jedna osoba przypadająca na poszczególną pracownię ze szczególnym zwróceniem uwagi na obsadę dyżurową po podstawowych godzinach pracy).

Wyszedł do nich wiceminister zdrowia
- Myśleliśmy, że wyjdzie do nas minister zdrowia Marian Zembala. Zamiast niego pojawił się wiceminister Piotr Warczyński, który nie miał nam nic innego do zaproponowania poza kolejnym spotkaniem - mówi Rynkowi Zdrowia Grażyna Musiałkiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowy Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii.

Sprzed resortu zdrowia przeszli pod Pałac Prezydencki i Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W obu miejscach usłyszeli  jedynie obietnice spotkań i rozmów o problemie.

- Nie wyszła do nas premier ani żaden wicepremier. Dowiedzieliśmy się za to, że w systemie nie ma pieniędzy na podwyżki dla nas. To nas oburzyło, bo jeśli NFZ wygenerował 900 mln zł podwyżki dla pielęgniarek, a potem okazało się, że w sumie będzie na ten cel potrzebne 1,3 mln zł, to co znaczy, że nie ma ich dla nas? - pyta Musiałkiewicz.

Mimo braku spotkań z decydentami, przewodnicząca związku pracowników diagnostyki medycznej i fizjoterapii jest zadowolona, że w manifestacji wzięło ok. 5 tys. osób.

Podkreśla, że byli wśród nich ratownicy medyczni, radiolodzy, pracownicy diagnostyki, ale i opiekunowie medyczni, salowe i sanitariusze, rejestratorki medyczne, pracownicy pionu administracyjnego i technicznego - grupy absolutnie pomijane przez decydentów.

- Nie jesteśmy tak medialni jak lekarze czy pielęgniarki i myślę, że dziś zaskoczyliśmy nawet rządzących. Nie spodziewano się takiej grupy. W szpitalach też nie jest nas dużo. Na 1000 pracowników, przedstawiciele innych zawodów medycznych to czasem 20 czy 50 osób. Jednak dziś pokazaliśmy, że nieprawdą jest, iż różnice zawodowe są przeszkodą w prowadzeniu dialogu - zaznacza Musiałkiewicz.

- W naszej grupie potrafimy się wzajemnie słuchać, rozmawiać, wspierać w sprawach, które są ważne dla określonej grupy zawodowej, a o wspólne rzeczy walczyć razem. Pokazaliśmy dzisiaj, że w ochronie zdrowia potrzebni jesteśmy wszyscy - podsumowuje  Musiałkiewicz.

Resort: przeprowadziliśmy szczegółowe analizy
Rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk w piśmie przesłanym PAP zapewnił, że MZ przeprowadziło szczegółowe analizy, które wykazały, że równoczesne podniesienie płac pielęgniarek i położnych oraz pracowników innych zawodów medycznych nie jest możliwe, "ponieważ niesie za sobą olbrzymie ryzyko dla stanu finansów systemu ochrony zdrowia" i byłoby to trudne "pod względem organizacyjnym".

Jednocześnie resort - w trosce o bezpieczeństwo i jakość opieki nad pacjentami oraz polepszenie sytuacji płacowej pracowników ochrony zdrowia - podjął działania zmierzające do wzrostu ich wynagrodzeń.

MZ wyjaśniło, że w pierwszej kolejności podjęto prace nad podwyżkami dla pielęgniarek i położnych, ponieważ są one największą grupą zawodową wśród profesjonalistów medycznych i "ewentualny deficyt dopływu nowych kadr w tych zawodach stanowiłby największe niebezpieczeństwo dla pacjentów".

To będzie priorytet w następnej kadencji...
MZ zaznacza, że "w dalszej kolejności regulacje - przede wszystkim finansowe - które dotyczą pielęgniarek, powinny objąć także inne zawody medyczne".

"Resort rozpoczął i dalej będzie prowadził rozmowy z przedstawicielami pracowników innych zawodów medycznych, ale wypracowanie rozwiązań zadowalających obie strony nie jest możliwe w tak krótkim czasie, jaki został do końca kadencji obecnego rządu. W związku z tym osiągnięcie ostatecznego kompromisu z tymi grupami zawodowymi będzie priorytetem w kolejnej kadencji rządu" - widnieje w piśmie podpisanym przez rzecznika MZ.