Rezydenci. Bez nich działalność wielu szpitalnych oddziałów nie byłaby możliwa. "Nie dziwię się, że protestują"

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia19 września 2021 07:15

Rezydenci są sfrustrowani siedzeniem w papierach. W ten sposób pozbawia się ich kontaktu z pacjentem. Nie mogą w pełni realizować programu specjalizacji. Nie dziwię się, że protestują - podkreśla w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Michał Chudzik, kardiolog i internista.

Protest medyków nie dotyczy tylko zarobków, ale też warunków i czasu pracy; FOT. PTWP
  • Należy tworzyć szczelny system zapobiegający nieprzerwanej pracy lekarzy np. przez 36 lub 48 godzin - mówi dr Michał Chudzik. Przyznaje, że takie przypadki w naszym kraju stały się zjawiskiem powszechnym
  • Dyrekcje szpitali dobrze o tym wiedzą, ale akceptują to, gdyż lekarze wykonują wolny zawód, często w ramach własnej działalności gospodarczej. Wtedy nie podlegają kodeksowi pracy - przypomina lekarz
  • To absurd, bo wielu kierowców też wykonuje swój zawód w formie jednoosobowych podmiotów gospodarczych, a jednak czas ich pracy podlega ścisłej kontroli - zaznacza dr Chudzik
  • Jego zdaniem górna granica nieprzerwanego czasu pracy lekarza powinna wynosić 24 godziny, po których musi nastąpić 12-godzinna przerwa

***

Praca lekarzy po 300 godzin w miesiącu stwarza zagrożenie dla zdrowia pacjentów. Musimy z tym coś zrobić!

Rynek Zdrowia: - Zapytał Pan w mediach społecznościowych, "dlaczego kierowca ma limity godzin pracy, a lekarz może pracować bez limitów i kontroli. Dlaczego wysyłając dziecko na wakacje sprawdzamy kierowcę, a nie pytamy dyrekcji szpitala ile godzin przepracował lekarz, który będzie wykonywać zabieg?". No właśnie, dlaczego?

Dr n. med. Michał Chudzik, internista i kardiolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, koordynator programu STOP-Covid: - Trudno się dziwić, że lekarze chcą, podobnie jak inne grupy zawodowe, dobrze zarabiać. Z jednej strony system umożliwia - m.in. poprzez zatrudnienie kontraktowe - pracę lekarzy po kilkaset godzin miesięcznie, a bywa że dwa-trzy dni bez bez przerwy, co moim zdaniem, nie powinno być dopuszczalne. Z drugiej strony wynika to oczywiście z deficytu kadr medycznych w Polsce.

Mamy wszyscy świadomość, że wprowadzenie formalnych ograniczników czasu pracy lekarzy zwiększy te niedobory. Jednak nadmierne obciążenie obowiązkami bardzo negatywnie wpływa na jakość usług medycznych i bezpieczeństwo pacjentów. W przypadku procedur zabiegowych czy dyżurów w szpitalach skutki przemęczenia personelu medycznego mogą być szczególnie dotkliwe, a nawet tragiczne.

Niskie zarobki w dużej mierze wynikają z tego, że sami zgadzamy się tak dużo pracować. Dobrze wiemy, że stawki kontraktowe są znacznie wyższe niż proponowane przez MZ 1,3 średniej krajowej. Nie zmienia to faktu, że, praca, na przykład po 300 godzin w miesiącu, stwarza zagrożenie dla zdrowia pacjentów. Musimy z tym coś zrobić. Lekarze mają różne granice wytrzymałości i odporności, zmęczenia, ale każdy je ma!

RZ: - Należałoby więc wprowadzić kontrolę czasu pracy lekarzy, stosując swoiste medyczne tachografy, jak w przypadku kierowców? Takie restrykcyjne rozwiązanie chyba spotkałoby się z protestami środowiska medycznego.

MC: - Uważam, że kluczową kwestią jest zachowanie zdroworozsądkowych przerw w pracy. Lekarze często pracują non stop 12, 24 godziny i więcej, co już stanowi pewną wyjątkowość na rynku pracy. Przywołani zawodowi kierowcy nie mogą tak postępować. W przewidzianych przepisami odstępach muszą robić przerwy w trasie.

Powinniśmy dążyć tego, by lekarz po 24-godzinnym dyżurze musiał skorzystać z 12-godzinnego wypoczynku. W tym zakresie należy tworzyć szczelny system zapobiegający nieprzerwanej pracy przez 36 lub 48 godzin. Niestety, takie przypadki w naszym kraju stały się zjawiskiem powszechnym. Dotyczą nie tylko szpitali powiatowych, gdzie braki kadrowe są najbardziej odczuwalne, ale także w dużych ośrodkach klinicznych.

Dyrekcje placówek dobrze o tym wiedzą, ale akceptują to, gdyż lekarze wykonują wolny zawód, często w ramach własnej działalności gospodarczej, a wtedy nie podlegają kodeksowi pracy.

Moim zdaniem jest to absurdalna sytuacja, bo, jeszcze raz przywołując przykład kierowców, wielu z nich także wykonuje swój zawód jako jednoosobowe podmioty gospodarcze, z jednak czas ich pracy podlega ścisłej kontroli.

RZ: - Lekarze w Polsce chcą czy muszą pracować dłużej niż ich koleżanki i koledzy w innych krajach? Dyskusja na ten temat ponownie rozgorzała w sierpniu, po śmierci 39-letniego anestezjologa z Wałbrzycha. Jego koledzy twierdzą, że pracował ponad 100 godzin tygodniowo, bo w szpitalu brakowało pięciu anestezjologów.

MC: - Górna granica nieprzerwanego czasu pracy lekarza powinna wynosić 24 godziny, które zresztą już łączą się z ogromnym wysiłkiem, między innymi w takich dziedzinach jak właśnie anestezjologia.

Dlaczego anestezjolodzy pracują tak dużo? Poza brakami kadrowymi i kwestiami związanymi z systemem wynagrodzeń jest jeszcze jeden powód takiego stanu rzeczy i dotyczy też innych specjalizacji. Otóż my lubimy swoją pracę, często podchodzimy do niej ambicjonalne. Naprawdę, w wielu przypadkach chęć rozwoju zawodowego lub naukowego w środowisku medycznym jest znacznie ważniejsza niż same złotówki.

Pewien romantyczny zapał, pozytywna energia i świadomość tego, że ratujemy ludzkie zdrowie i życie - to wszystko powoduje, że przestajemy liczyć godziny w szpitalu czy przychodni. Taki pracoholizm i podejście do zawodu ma swój początek już na studiach medycznych - bardzo trudnych, złożonych, a tym samym praco- i czasochłonnych.

Z reguły na uczelnie medyczne idą ludzie, którzy już wcześniej dużo siedzieli nad książkami. Poza tym, w mojej opinii, zdecydowana większość osób w wieku 18 lat wybierając medycynę nie kieruje się względami materialnymi czy wizją wygodnego życia.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że lekarz żyje u nas średnio 6-8 lat krócej niż przeciętny Polak. Dzieje się tak, mimo że jesteśmy grupą społeczną o najwyższej świadomości dotyczącej znaczenia zdrowego stylu życia, profilaktyki itp. Zarobki lekarzy - mimo wielu narzekań - też nie plasują się poniżej średniej krajowej.

Dr Michał Chudzik: Górna granica nieprzerwanego czasu pracy lekarza powinna wynosić 24 godziny FOT. Arch. Pryw.
Dr Michał Chudzik: Górna granica nieprzerwanego czasu pracy lekarza powinna wynosić 24 godziny FOT. Arch. Pryw.

RZ: - Lekarze powinni więc być w grupie najzdrowszych obywateli.

MC: - Powinni, ale nie są. To właśnie, między innymi skutek pracy po nocach, stresu, przemęczania. Problem ten sam dotyczy także pielęgniarek. Nierzadko pracują w 2-3 miejscach, są często obciążone obowiązkami ponad miarę.

RZ: - Środowisko medyczne wskazuje, że głównym powodem przepracowania lekarzy są coraz większe luki kadrowe w wielu specjalizacjach. Pan mówi o rozwiązaniach organizacyjnych. W jakim stopniu mogą one łagodzić deficyty personalne?

MC: - W ogromnym. Na pierwszym miejscu postawiłbym organizację pracy jednostek ochrony zdrowia, na drugim niedobory kadrowe. Będąc dyrektorem medycznym w Medicover wiele się nauczyłem, jeśli chodzi o spojrzenie na organizację i kulturę pracy, w jaki sposób każda godzina pracy i wydana złotówka staje się ważna, jak wpływa na funkcjonowanie placówki. Tego w sektorze publicznym jeszcze, niestety, nie analizujemy tak dokładnie. Skutek jest taki, że w znacznym stopniu marnowane są pieniądze, czas i potencjał pracowników.

Prosty przykład: dlaczego w czasie jednej wizyty w poradni nie mogę skumulować i opisać trzech różnych badań diagnostycznych, tylko muszę pacjenta przyjąć trzy razy na osobnych wizytach, a więc wykonać - bez żadnego logicznego uzasadnienia - potrójną pracę?

Wydatek dla NFZ jest ten sam, ale praca i obciążenie personelu potrójne. Natomiast kodowanie owych trzech badań w czasie jednej wizyty pozwoliłby mi przyjąć więcej pacjentów w tym samym czasie. Niestety, przepisy blokują możliwość takiego racjonalnego postępowania. Nie wiem, dlaczego przy tak poważnych brakach kadrowych nie można zmienić tego prostego, w mojej ocenie, przepisu. Tu przecież nie chodzi o politykę czy skomplikowaną ekonomię, ale o elementarne zasady dobrego zarządzania.

Czytaj też: Rezydenci wojują z rządem. Kim jest lekarz rezydent? Ile zarabia? Ściąga dla niezorientowanych

RZ: - Na biurokrację i złe warunki pracy mocno w ostatnich dniach uwagę zwracają także młodzi lekarze z Porozumienia Rezydentów - współorganizatorzy wrześniowego protestu pracowników ochrony zdrowia. Płace są tylko jednym z ich pięciu głównych postulatów.

MC: - W pełni zgadzam się z rezydentami i nie dziwię się ich rozgoryczeniu. Po pierwsze nie mogą w pełni realizować programu specjalizacji. Po drugie są sfrustrowani siedzeniem w papierach. W ten sposób pozbawia się ich kontaktu z pacjentem. Po trzecie funkcjonowanie wielu oddziałów szpitalnych jest możliwe dzięki rezydentom. Gdyby oni odeszli, tej codziennej papierkowej pracy w wielu placówkach nie miałby kto wykonać.

Ostatnio głośno zrobiło się o tym, że średni wiek chirurga w Polsce wynosi 60 lat. Dlaczego? Rozmawiam z rezydentami i słyszę od nich: "Jak mamy robić specjalizację z chirurgii, skoro przez lata stoimy za plecami doświadczonych operatorów, coś tam podpatrujemy, ale tak naprawdę nikt nam niczego nie chce pokazać".

Jestem przeciwnikiem strajków w ochronie zdrowia polegających na odchodzeniu od łóżek pacjentów z powodu oczekiwań czy żądań płacowych. Dlatego w obecnym proteście podoba mi się to, że postulaty młodych lekarzy dotyczą, między innymi poprawy warunków, organizacji, kultury i jakości pracy. Chcą pracować z pacjentami, a nie siedzieć przy komputerze.

Czytaj też:

Protest medyków. - Rządowi nie uda się poróżnić środowiska - zapewnia Wojciech Szaraniec

Białe Miasteczko i protest medyków. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy kontra rząd NA ŻYWO

Lekarka, która rzuciła wyzwanie ministrom. Kim jest Anna Bazydło z Porozumienia Rezydentów

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum