Poznań: rozwija się ruch antyszczepionkowy

Autor: RR, Głos Wielkopolski/Rynek Zdrowia • • 18 maja 2010 11:25

Coraz więcej rodziców nie godzi się na obowiązkowe szczepienia swoich dzieci. W Poznaniu i w okolicznych miejscowościach pojawiła się swoista moda na bojkotowanie szczepień.

Ruchowi anyszczepionkowemu sprzyja internet, w którym jest wiele niesprawdzonych, za to przemawiających do emocji rodziców informacji o szkodliwości szczepionek.

Sprawa jest niepokojąca, bo chodzi o wielkie miasto, a nie o zabitą deskami wioskę, gdzie diabeł mówi dobranoc. W Poznaniu edukacja zdrowotna jest na wysokim poziomie. A jednak, jak podaje Głos Wielkopolski, o ile w 2006 r. uniknęło szczepionek zaledwie dziesięcioro dzieci, o tyle z każdym następnym rokiem ta grupa się powiększała i w zeszłym roku urosła już do 101. Ten rok będzie "rekordowo oporny" - w pierwszym kwartale 2010 r. prawie 80 matek nie pozwoliło zaszczepić dzieci.

Zasłaniają się wierzeniami religijnymi, strachem przed alergiami i powikłaniami. Nie odstraszają ich wysokie grzywny.

Gazeta opisuje konkretny przypadek. Pani Angelika nie chce zaszczepić urodzonej kilka dni temu córeczki przeciwko gruźlicy i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B; nie chce słyszeć o szczepionkach, które podaje się dziecku w późniejszym wieku: przeciwko odrze, śwince i różyczce. Do porodówki zgłosiła się z gotowym oświadczeniem woli.

Kobiety w oświadczeniach przytaczają przykłady ze słyszenia, jako źródło informacji podają kobiece fora internetowe.

- To nieodpowiedzialne zachowanie, które naraża dziecko na ogromne ryzyko - oburza się prof. Janusz Gadzinowski, kierownik Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Wtóruje mu Grzegorz Hudzik, Śląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny, który powiedział portalowi rynekzdrowia.pl, że „ruchowi anyszczepionkowemu” sprzyja internet, w którym jest wiele niesprawdzonych, za to przemawiających do emocji rodziców informacji o szkodliwości szczepionek i groźnych powikłaniach powstałych po ich podaniu.

Jego zdaniem, środowisko medyczne powinno jak najszybciej podjąć rzuconą mu rękawicę, tym bardziej, że brakuje rzetelnych badań populacyjnych i jasnego stanowiska środowiska medycznego, co do zasadności szczepień.

 - Rodzice powinni mieć klarowną informację, jak działają szczepionki oraz o ewentualnych powikłaniach, które mogą wystąpić. Zamiast tego na forach internetowych krążą informacje o obecności śladów rtęci w szczepionkach, ich wpływie na powstawanie autyzmu itd. – wylicza dr Hudzik. Dodaje, że na terenie województwa śląskiego od szczepień uchyla się ponad 500 osób. Wśród nich są jednak i te, które robią to z powodów ideologicznych, i te, które zwyczajnie zaniedbały ten obowiązek.

Przypomnijmy, że w kwietniu 2010 r. Polskie Towarzystwo Pediatryczne wystosowało apel do Ministerstwa Zdrowia o utworzenie pediatrycznych punktów konsultacyjnych, finansowanych przez resort , gdyż po zlikwidowaniu gabinetów lekarskich w szkołach coraz bardziej widoczny staje się brak kontroli nad zdrowiem najmłodszych.

Narodowy Funduszu Zdrowia uznał ten pomysł za absurdalny. W opinii Romana Kolka, wicedyrektora ds. medycznych Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ przytoczonej przez TVP Opole, system zmieniono po to, by to rodzice czuli się odpowiedzialni za swoje dzieci, dbali o szczepienia i profilaktykę i korzystali z pomocy lekarzy rodzinnych.

Rzecz jednak w tym, że specjaliści uważają, że jeśli w każdym roczniku nie zaszczepi się co dziesiąte dziecko, to już po pięciu latach będzie w Polsce aż 20 tys. dzieci podatnych na zakażenie, co wystarczy, żeby doszło do epidemii np. odry czy krztuśca.

Więcej: Głos Wielkopolski

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum