PAP, RZ/Rynek Zdrowia | 01-03-2019 11:35

Powrócą "ostre" i "tępe" dyżury szpitali

Dojdzie do przywrócenia tzw. dyżurów ostrych i tępych w szpitalach. Dyspozytornie ratownictwa medycznego, mające informacje o obsadach, będą kierowały karetki do szpitali, w których funkcjonować będą dyżury ostre. Tak wynika z ustawy podpisanej w piątek (1 marca) przez prezydenta RP. Co te zmiany oznaczają dla pacjentów?

Dyspozytornie ratownictwa medycznego, mające informacje o obsadach, będą kierowały karetki do szpitali, w których funkcjonować będą dyżury ostre. Fot. PTWP

Wprowadzenie tzw. dyżurów ostrych i tępych w szpitalach ma umożliwić pacjentom uzyskanie specjalistycznej, kompleksowej pomocy - zarówno na SOR, jak i w szpitalnych oddziałach - na najlepszym poziomie. Taki jest jeden z celów rządowej nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej podpisanej w piątek (1 marca) przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

W praktyce obsada lekarska i pielęgniarska zostanie dostosowana do charakteru dyżuru w szpitalu. Szpital pełniący tzw. ostry dyżur będzie miał zwiększoną liczbę personelu, a pełniący tzw. tępy dyżur - obsadę mniejszą, wymaganą przez przepisy.

Dyspozytornie ratownictwa medycznego, mające informacje o obsadach, będą kierowały karetki do szpitali, w których funkcjonować będą dyżury ostre. Wprowadzenie zmian w zakresie dyżurowania będzie odbywać się na wniosek szpitali, a za koordynację i ustalanie harmonogramów będzie odpowiadać wojewoda w porozumieniu z dyrektorem Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Informacje te będą także dostępne dla pacjentów w Biuletynie Informacji Publicznej.

Jak tłumaczył nam kilka miesięcy wcześniej (gdy trwały jeszcze prace nad ustawą) prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Kliniczny nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi, takie rozwiązanie oparte na systemie dyżurowym działało już w Polsce z powodzeniem przez wiele lat. Nigdy nie było do niego żadnych uwag, nie wiadomo więc dlaczego decydenci zdecydowali się od niego kiedyś odejść.

Prof. Piotr Kuna przypomniał, że kiedy dyżury były podzielone pomiędzy szpitale, zespoły pogotowia zawsze wiedziały gdzie jechać z pacjentem, bo szpital dyżurny musiał go przyjąć. - Dzisiaj pogotowie jeździ, i to nie są przypadki odosobnione, od szpitala do szpitala, a te po kolei odmawiają, z różnych powodów - mówił profesor.

- Gdy szpital wiedział, że w konkretnym dniu na nim spoczywa największa odpowiedzialność, bo będzie pracował "na ostro", była w nim pełna mobilizacja. Zatrudniał na dyżur większą liczbę lekarzy, ale ich praca była efektywna - podkreślał prof. Kuna.

Ekspert dodawał też, że obecnie funkcjonujące wymagania dotyczące dyżurowania przez wszystkie szpitale 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu to marnotrawstwo pieniędzy i kadr lekarskich.

Natomiast Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, gdy pytaliśmy go co sądził o przygotowywanym rozwiązaniu, przyznawał, że w systemie znacząco brakuje lekarzy i innych przedstawicieli zawodów medycznych, i liczy się wykorzystanie istniejących zasobów ludzkich w maksymalnie efektywny i rozsądny sposób. Uważa, że bardzo ważne jest racjonalne opracowanie grafiku dyżurów szpitali.

- Musiałby on uwzględniać odległości pomiędzy dyżurującymi placówkami medycznymi, tak aby na mapie nie pozostawały białe plamy, czyli miejsca w których pacjenci mieliby utrudniony dostęp do dyżurującego szpitala. Duża część zdarzeń może być bowiem załatwiona w szpitalach funkcjonujących w mniejszych miejscowościach, najbliżej miejsca zamieszkania pacjentów - przekonywał prezes Federacji Pacjentów Polskich.

Wspomniana wcześniej regulacja ustawowa podpisana przez prezydenta RP wprowadza także jednolite zasady tzw. segregacji medycznej pacjentów w SOR-ach. Obowiązkowe będzie grupowanie pacjentów w SOR-ach wg stopnia pilności udzielenia świadczenia, czyli stanu zagrożenia życia i zdrowia.

Założono, że określanie stanu zagrożenia życia i zdrowia odbywać się będzie na podstawie jednakowych w całym kraju, jasno sprecyzowanych kryteriów, które mają zwiększyć bezpieczeństwo pacjenta i jednocześnie poprawić komfort pracy personelu medycznego.

Dodatkowo, zaplanowano utworzenie systemu przetwarzającego dane o liczbie pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowia, kategorii przypisanej im w wyniku tzw. segregacji medycznej i czasie czekania na pomoc w szpitalnym oddziale ratunkowym (TOPSOR).

Czytaj też: Triaż i bilety z numerem. Czy w ten sposób można uporządkować kolejki do SOR?

Administratorem danych przetwarzanych w TOPSOR będzie NFZ, a do 2027 r. zadanie to ma realizować Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. System będzie można wykorzystać do bieżącego informowania pacjentów o przewidywanym czasie czekania na udzielenie im pomocy przez lekarza SOR-u, a także pozwoli na zapewnienie wyższej jakości danych dotyczących funkcjonowania SOR-ów bez obciążania personelu dodatkowymi obowiązkami sprawozdawczymi.