Piotr Migdalski/Rynek Zdrowia | 29-11-2010 06:11

Poród w domu: przepisy są gotowe, refundacja nadal pod znakiem zapytania

Porody domowe wracają do łask. Dzieje się tak nie tylko m.in. w krajach Europy Zachodniej. Ów trend dociera również do Polski. Od przyszłego roku w naszym kraju będzie można już zupełnie oficjalnie rodzić w domu, gdyż wejdą w życie stosowne przepisy.

W kwietniu 2011 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 23 września 2010 r. „w sprawie standardów postępowania oraz procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem” (Dziennik Ustaw z 2010 roku, nr 187).

Prawo wyboru
Rozporządzenie gwarantuje pacjentom m.in. prawo wyboru miejsca porodu, co oznacza, że poród może się odbyć – zależnie od decyzji samej ciężarnej – w warunkach szpitalnych lub pozaszpitalnych. Jeśli kobieta będzie chciała rodzić w domu, to całe świadczenie medyczne, jakim jest poród, obędzie się w domu pacjentki.

Nowe przepisy mają duże znacznie także dla personelu medycznego, ponieważ – jeśli tak zdecyduje pacjentka – osoba prowadząca ciążę zobowiązana będzie do tego, aby poród odebrać w domu rodzącej.

– Nowe uregulowania w zakresie porodów zostały dobrze przyjęte przez środowisko położnych, bo ujednolicają zasady sprawowania opieki nad kobietą podczas ciąży, fizjologicznego porodu i połogu, minimalizują nieuzasadnione interwencje medyczne, zbyt często stosowane w polskich szpitalach – m.in. nacięcie krocza, cięcia cesarskie – mówi Leokadia Jędrzejewska, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego.

– Przepisy porządkują i wyjaśniają status prawny osób uczestniczących w tej opiece oraz samej kobiety. Wskazują na dużą rolę edukacji zdrowotnej w okresie ciąży, uaktywniając tym samym położne rodzinne, które sprawują opiekę nad kobietą, noworodkiem czy niemowlęciem i rodziną, szczególnie w okresie ciąży i połogu – zaznacza konsultant.

Katalog zalet
Wśród zalet porodów domowych wskazuje się – paradoksalnie – poczucie bezpieczeństwa, jakie rodzącej ma dawać intymność domowego zacisza. Zwolennicy porodów domowych podkreślają, że kobieta czuje się dzięki nim psychicznie pewniej, więc i poród, teoretycznie, powinien przebiegać lepiej, co jest dobre i dla dziecka, i dla kobiety.

Poród w domu ma też być obarczony mniejszym ryzykiem niż poród w szpitalu, gdzie występują groźne szczepy bakterii, obecne w każdej placówce opieki zdrowotnej.

Są też powody czysto ekonomiczne. Koszt porodów domowych może być znacznie niższy od szpitalnych, na co wskazują doświadczenia krajów, które mają już w tej materii doświadczenie.

Ogromne znaczenie ma przygotowanie zawodowe i doświadczenie osób prowadzących ciążę: – Ważne jest, aby położna wykorzystywała w opiece nad ciężarną i rodzącą nowoczesną wiedzę opartą na dowodach naukowych oraz umiejętności zawodowe, zapewniając kobiecie i jej dziecku bezpieczeństwo – stwierdza Leokadia Jędrzejewska.

Doświadczenia europejskie
Jeszcze na początku XX wieku porody szpitalne należały do rzadkości (ok. 95% porodów odbywało się poza szpitalami). Wiązało się to jednak ze znacznie wyższą śmiertelnością zarówno wśród noworodków, jak i rodzących kobiet. Od połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku w krajach wysoko rozwiniętych ta proporcja odwróciła się i od tamtej pory większość porodów odbywa się w szpitalu.

Na Zachodzie panuje od pewnego czasu moda na powrót do porodów domowych. W Wielkiej Brytanii czy USA od kilku lat ilość porodów domowych się zwiększa, ale szpitalne nadal wyraźnie przeważają.

Wyjątkiem jest Holandia, gdzie aż 30% porodów odbywa się w domu, a system opieki zdrowotnej i ubezpieczeń zdrowotnych jest tak skonstruowany, że zachęca ciężarne do domowych porodów.

– W Polsce jest grupa położnych, pracujących od lat na własny rachunek, które są bardzo zadowolone z nowych rozwiązań. Model opieki, w którym położna odpowiada za prowadzenie fizjologicznej ciąży, porodu i połogu, opiekę nad noworodkiem oraz przygotowanie do porodu i rodzicielstwa, promowany jest przez WHO i FIGO (Międzynarodową Federację Ginekologów i Położników) i realizowany w wielu krajach Europy i na świecie – tłumaczy Jędrzejewska.

Tendencja może się zmienić
W Polsce poród domowy wciąż uchodzi za ekstrawagancję, ale może się okazać, że nowe regulacje prawne zaczną z czasem zmieniać myślenie na temat rodzenia w domu.

– W skali kraju porodów domowych jest bardzo mało, na ponad 400 tysięcy porodów w roku, które odbywają się w szpitalach, przypada ok. 200 porodów w domu. Większość Polek wybiera poród w szpitalu, co mnie nie dziwi. Sądzę, że nadal tak będzie. Z czasem jednak ta tendencja może się zmienić – przyznaje Leokadia Jędrzejewska.

– Kobiety zainteresowane porodem pozaszpitalnym będą miały, w związku z nowym rozporządzeniem, prawo wyboru miejsca oraz osoby prowadzącej poród. Jest to zgodne z prawami pacjenta, prawami człowieka – ocenia nasza rozmówczyni. – Wybory kobiet będą informacją co do słuszności wprowadzanych zmian. Najbliższe lata dadzą konkretną odpowiedź.

Na razie bez refundacji
Porody domowe nie będą na razie refundowane przez NFZ, ale i to może się z czasem zmienić, ponieważ Ministerstwo Zdrowia rozważa włączenie do koszyka świadczeń gwarantowanych. Decyzję w tej sprawie resort uzależnia jednak od opinii, jaką w tej sprawie uzyska od Agencji Oceny Technologii Medycznych.

– W kwietniu przyszłego roku w życie wchodzi rozporządzenie ministra zdrowia, które określa m.in. prawa kobiet w ciąży, w tym także prawo do porodu w domu, ale w rozporządzeniu nie ma słowa na temat finansowania porodów domowych – przypomina Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

– Chcemy dopisać poród domowy do koszyka świadczeń gwarantowanych, ale nie możemy tego zrobić bez pozytywnej opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych. Wniosek w tej sprawie jest już przygotowany i w najbliższym czasie zostanie wysłany do Agencji, ale najpierw musi uzyskać akceptację kierownictwa Ministerstwa Zdrowia – dodaje Piotr Olechno.

Czekanie na opinię AOTM
Podobnie wypowiada się rzecznik NFZ, Andrzej Troszyński: – Musimy zaczekać na rozporządzenie okołoporodowe Ministerstwa Zdrowia. Potem równolegle powinno być zmienione rozporządzenie o koszyku świadczeń gwarantowanych, gdzie powinna się znaleźć wycena punktowa porodu. Dopiero jak obydwa te rozporządzenia wejdą w życie, będziemy mogli to świadczenie wycenić i refundować.

Obecna sytuacja jest więc jasna: NFZ nie ma podstaw prawnych do tego, żeby płacić za porody domowe. Ministerstwo Zdrowia najpierw musi wprowadzić poród domowy do koszyka świadczeń gwarantowanych, przy czym resort nie uczyni tego bez pozytywnej opinii AOTM.

Jeżeli Agencja uzna, że porody domowe są bezpieczne i mogą być finansowane w ramach publicznego ubezpieczenia zdrowotnego, można się spodziewać, że w drugiej połowie przyszłego roku poród domowy trafi do koszyka świadczeń gwarantowanych. Jeżeli Agencja wyda opinię negatywną, za porody w domu trzeba będzie nadal płacić z własnej kieszeni.

Zobacz także:

www.homebirth.org.uk
www.ncbi.nlm.nih.gov
www.washingtonmidwives.org