''Polska w pandemii. Księga błędów i zaniechań rządu PiS''. Lewica wylicza błędy rządzących

Autor: Katarzyna Gubała • Źródło: Rynek Zdrowia   • 13 lipca 2021 11:31

- Przedstawiamy raport "Polska w pandemii. Księga błędów i zaniechań rządu PIS", bo chcemy wiedzieć, czemu ludzie umierali w szpitalach i czy tak samo ma być jesienią - mówi Wojciech Konieczny, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.

Poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski, Fot. PAP/Mateusz Marek
  • Lewica chce rozliczyć rząd z walki z pandemią COVID-19 i dać receptę, jak wygrać z kolejnym epidemicznym kryzysem
  • Ugrupowanie przedstawiło na Stadionie Narodowym raport ''Polska w pandemii. Księga błędów i zaniechań rządów PiS"
  • Dokument zawiera wiedzę dotyczącą przebiegu pandemii w Polsce oraz krytyczne, ale i pozytywne oceny działań władzy
  • Według dyrektora częstochowskiego szpitala Wojciecha Koniecznego były decyzje, które sprawiły, że covid w szpitalach się rozhulał, a pacjenci niecovidowi zostali bez pomocy
  • - Czy tak samo ma być jesienią? - pyta dyrektor Konieczny

Wojciech Konieczny, szef częstochowskiego szpitala, senator Lewicy powiedział, że za bezpieczeństwo epidemiczne kraju odpowiada rząd, który ma wiele możliwości: może wprowadzać stan klęski żywiołowej, zbierać informacje o pandemii poprzez swoje instytucji, zapobiegać, przekazywać pieniądze.

- Rząd, który mówi, że jeśli coś się udało to jest zasługa rządu, a jeśli się coś nie udało to jest wina społeczeństwa - jest nieuczciwym rządem. To jest niebezpieczne. (…) Teraz wiemy, że społeczeństwo się nie szczepi, a nie że rząd nie potrafił do tych szczepień przekonać, więc społeczeństwo będzie winne zapewne czwartej fali - mówił Konieczny.

Pandemia w Polsce. Co się udało zrealizować

Konieczny był jednym z ekspertów Lewicy, który oceniał we wtorek podczas konferencji na Stadionie Narodowym decyzje rządu podejmowane w czasie pandemii - jako dobre rozwiązanie wskazał decyzję o utworzeniu szpitali jednoimiennych, która zapadła wiosną 2020 r.

- To był jeden z elementów oprócz szybkiego lockdownu, który pozwolił na nieprzenoszenie epidemii dalej. Inaczej było jesienią. Decyzje, które mówiły, że wszystkie szpitale decyzjami wojewodów miały przekształcać swoje oddziały w oddziały covidowe zaskutkowały tym, że niestety w tych szpitalach covid się rozhulał - wspominał.

Podał przykład szpitala w Częstochowie, któremu szefuje. Gdy 9 października pytał wojewodę śląskiego, czy ma się szykować do przekształcenia szpitala w covidowy - dostał zapewnienie, że nie będzie takiej potrzeby.

- 20 października dostałem decyzję, że mam przekształcać oddziały szpitalne. Nawet te 10-11 dni pozwoliłoby mi na zbudowanie śluz, powiadomienie personelu, zmiany grafików, przygotowanie dezynfekcji oddziałów. Nie dano nam tych dni, żeby przygotować się do walki z covid i tak było w całej Polsce - podnosił Wojciech Konieczny. 

Pacjenci z gruźlicą nie mieli się gdzie leczyć - zarażali innych

Wskazał, że wojewodowie wydawali decyzje, że w danym szpitalu ma się pojawić 100 łóżek covidowych, ale nie mówili, na których oddziałach. W związku z tym np. w województwie śląskim były tygodnie, gdzie np. wszystkie oddziały płucne, które leczą m.in. gruźlicę były wyłączone ze swojej normalnej działalności.

- Gruźlica praktycznie była nieleczona przez ileś miesięcy. Ci pacjenci zarażali, ewentualnie chorowali i pogarszał się ich stan. Tak był w bardzo wielu dziedzinach np. chorobach wewnętrznych. (…) Decyzje te były brzemienne w skutkach, ponieważ nie było żadnej koordynacji, że wy przekształcicie chirurgię, a wy internę, żeby pacjenci mieli się gdzie leczyć - zaznaczał dyrektor Konieczny.

Szpitale tymczasowe. "Wiadomo było, że to się nie uda"

Wspomniał też, że nakazywano im przyjmować pacjentów, ale brakowało sprzętu i infrastruktury.

- Nie sprawdzono w maju, czerwcu, lipcu, ile mamy np. dostępów do tlenu na danych oddziałach. O te dane poproszono w październiku jak już się waliło. (…) Strategia rządu poniosła klęskę, dlatego, że jej po prostu nie było, a nie dlatego, że była, ale była zła. Przemiana ze szpitali jednoimiennych na szpitale tymczasowe - wiadomo było, że się nie uda. Miejsce, w którym jesteśmy - Szpital Narodowy - nigdy nie uzyskał pełnego obłożenia łóżek jak było zakładane, a ile szpitali warszawskich nie przyjmowało w tym czasie pacjentów z innymi chorobami, ponieważ nie mogło przyjmować, bo były przekształcane w covidowe? Tak było w całej Polsce - podkreślał.

Wskazał, że braku personelu medycznego w Polsce nie można przeskoczyć.

- Nie można mówić, że będziemy tutaj leczyć 1200 pacjentów, bo nie ma skąd wziąć lekarzy i pielęgniarek. Tylko strategia szpitali jednoimiennych, które powinny być rozbudowywane może przynieść sukces jesienią. Wiara w to, że szpitale tymczasowe, w które tyle zainwestowano, obronią nas przed tą falą, to to zaklinanie rzeczywistości - alarmował.

Podkreślił, że Lewica chce, żeby rząd ustosunkował się do raportu ‘’Polska w pandemii. Księga błędów i zaniechań rządu PiS’’.

- Na jakiej podstawie były podejmowane decyzje, czemu w tych szpitalach ludzie umierali, czemu nie mogliśmy zapewnić opieki innym pacjentom którzy zgłaszali się do szpitali i czy tak samo ma być na jesień? Chcemy się tego dowiedzieć - podsumował Wojciech Konieczny.

W szefostwie Ministerstwa Zdrowia brakuje lekarzy

Zdzisław Wolski, poseł Lewicy i internista odniósł się do własnych doświadczeń lekarza, który w czasie pandemii pracował w przychodni rejonowej. Zwrócił uwagę na pracę sanepidu w epidemii. Podkreślił, że w epidemię weszliśmy z sanepidem od lat zaniedbywanym, z dzielnym personelem, ale nielicznym i bardzo źle opłacanym. Wskazał też, że rząd i minister zdrowia lekceważyli opinie lekarzy.

- Decyzje podejmowane przez urzędników zawsze wydawały im się mądrzejsze. Nie słuchali podpowiedzi, że sanepid trzeba gwałtownie wzmacniać, bo on powinien sprawnie zlecać testy na covid, zarządzać kwarantannę i izolację, a przede wszystkim robić dochodzenia epidemiologiczne i ograniczać ogniska epidemii - wykazywał.

Dodał, że pracownicy sanepidu bardzo starali się to robić, ale brakowało im sprzętu i kadr.

- Nasz nieomylny i wszystkowiedzący rząd zaczął przerzucać to na podstawową opiekę zdrowotną w sposób bardzo chaotyczny, niejasny, przepisy prawne ciągle się zmieniały. (…) już wtedy ministrem zdrowia nie był lekarz, tylko aktualny minister - ekonomista, no niestety jest poczuciem, że ma wielką wiedzę, co oczywiście nie jest prawdą. W Ministerstwie Zdrowia lekarzem jest tylko senator Kraska, tam lekarzy nie ma. (…) Główny Inspektor Sanitarny jest z kolei informatykiem. (…) dla aktualnej władzy ekonomiści i informatycy mają większą wiedzę o medycynie niż lekarze - podkreślał poseł Lewicy.

Przypomniał jedną z kuriozalnych decyzji dotyczącą udziału podstawowej opieki zdrowotnej w walce z Covid-19.

- Żeby lekarz POZ mógł zlecić nieodpłatny test na koronawirusa, łącznie należało stwierdzić u pacjenta 5 objawów. (…) Potem na szczęście minister zdrowia się z tego wycofał. Stan zamieszania trwał bardzo długo, niektóre rzeczy się poprawiły, ale mnóstwo zachorowań, również zgonów było spowodowanych zamieszaniem na styku szpital - sanepid - podstawowa opieka zdrowotna - stwierdził Zdzisław Wolski.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum