Politycy o możliwości zmiany terminu wyborów prezydenckich w powodu koronawirusa

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 15 marca 2020 13:36

Trzeba poczekać z decyzjami w sprawie zmiany terminu wyborów i podjąć je później w zależności od rozwoju sytuacji; teraz nie czas na wypowiadanie kategorycznych sądów w tej sprawie, komfort prowadzenia kampanii wyborczej nie jest priorytetem - podkreślali politycy w niedzielnej dyskusji w TVN24.

Pałac Prezydencki w Warszawie; FOT. Arch. RZ

O tym czy wybory prezydenckie odbędą się w zaplanowanym terminie - 10 maja - mówili politycy w niedzielnej rozmowie w TVN24. Program - po raz pierwszy - prowadzony był nie przy wspólnym stole, ale poprzez łączenie się z sześcioma miejscami, gdzie byli goście.

Zdaniem prezydenckiego ministra prof. Andrzeja Zybertowicza w ciągu najbliższych kilku tygodni sprawa zostanie wyjaśniona. Jak dodał, dynamika zachorowań na koronawirusa jest raczej nieprzewidywalna, więc w jakiejś formie wybory będą musiały być przełożone. - Taki jest mój osobisty pogląd - zaznaczył.

Wiceminister Infrastruktury Andrzej Horała (PiS) powiedział, że komfort prowadzenia kampanii wyborczej przez tego, czy innego kandydata, nie jest w obecnie sytuacji zagrożenia koronawirusem pierwszym, czy drugim priorytetem. Najważniejsze jest życie i zdrowie ludzi oraz funkcjonowanie gospodarki - zaznaczył.

- Polska wprowadza taki stan nadzwyczajny, jaki jest adekwatny do sytuacji. Mamy epidemię i adekwatny do tego jest stan zagrożenia epidemicznego i on został wprowadzony - podkreślił Horała. Przypomniał, że nie jest to stan wyjątkowy, który przesuwa wybory.

Zdaniem wiceministra, jeżeli po analizach stan wyjątkowy okaże się potrzebny do zwalczania koronawirusa, to zostanie on wprowadzony, a nie dlatego, że zagrożony jest komfort prowadzenia kampanii wyborczej tego, czy innego kandydata.

Posłanka Barbara Nowacka (KO) oceniła, że teraz nie czas jeszcze na wypowiadanie kategorycznych sądów w tej sprawie. Jej zdaniem podstawowe pytania to: czy wyborcy byliby bezpieczni, co z osobami w kwarantannie, skoro nie można głosować korespondencyjnie i co z bezpieczeństwem samych komisji wyborczych.

- Dzisiaj wszyscy nie mamy głowy do polityki, do spotykania się, bo dzisiaj są zupełnie inne potrzeby" - zauważyła. "Odpowiedzialna osoba dzisiaj nie może powiedzieć, że wybory 10 maja będą równo dostępne, po drugie - bezpieczne - podkreśliła Nowacka.

Szef SLD Włodzimierz Czarzasty przypomniał, że konstytucja mówi o przesunięciu wyborów w dwóch przypadkach: ogłaszanego przez prezydenta stanu wyjątkowego, lub stanu klęski żywiołowej - wprowadzanego przez rząd. - Nie widzę takiej możliwości, by wprowadzić stan nadzwyczajny, jeden albo drugi, tylko po to, żeby przesunąć wybory - ocenił. - Nie można oszaleć w tej całej sytuacji - oświadczył.

- Trzeba zając się ludźmi, trzeba zając się życiem i zdrowiem tych ludzi i oceniać spokojnie sprawę - zaznaczył polityk Lewicy. Jego zdaniem trzeba poczekać z takimi decyzjami i podjąć je później w zależności od tego jaka będzie sytuacja. Przecież nie wprowadzimy stanu wyjątkowego, jeśli uda nam się opanować sytuację. Porozmawiajmy o tym za tydzień - dwa - apelował.

Według Jakuba Kuleszy (Konfederacja) wyborów nie będzie (w planowanym terminie), bo nie znajdą się ludzie, którzy będą chcieli w sytuacji zagrożenia epidemicznego zasiadać w komisjach wyborczych. - Kampanii wyborczej praktycznie nie ma, a tematem numer jeden jest koronawirus - podkreślił poseł.

Poseł Stanisław Tyszka (PSL-Kukiz'15) uważa, że obecnie "mamy stan wyjątkowy bez stanu wyjątkowego", bo specustawa wprowadza niektóre dalej idące środki. Jak dodał, czekamy na decyzję przynajmniej o stanie klęski żywiołowej wprowadzanego przez premiera.

Tłumaczył, że zgodnie z prawem przerwana kampania wyborcza na konkretnym etapie, od tego etapu ponownie zaczyna biec. Jak dodał, do 26 marca można zgłaszać kandydatów na prezydenta do PKW, więc być może dlatego partia rządząca opóźnia formalne wprowadzenie tego stanu.

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum