Pół wieku po wrocławskiej epidemii: ospa pokonana, mamy inne zakaźne problemy

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 03 sierpnia 2013 09:42

Z uwagi na łatwość szerzenia się, ospa prawdziwa była niezwykle groźną chorobą. Jeszcze 200 lat temu kontakt z wirusem kończył się rezultatem jeden do jednego - praktycznie każdy musiał zachorować. Co trzecia osoba umierała. Obecnie nie ma możliwości rozprzestrzeniania się wirusa ospy prawdziwej w warunkach naturalnych, bowiem choroba została uznana za eradykowaną - uspokajają specjaliści.

Pół wieku po wrocławskiej epidemii: ospa pokonana, mamy inne zakaźne problemy

Dowodem jej istnienia już przed 3 tysiącami lat jest zmumifikowana głowa Ramzesa V (zmarł w 1157 roku p.n.e.), która pokazuje krostowatą wysypkę mogącą być efektem ospy. Około 50 r. choroba dotarła do Chin, skąd przywędrowała do Europy, w X wieku do Afryki, zaś w wieku XVI, podczas konkwisty, do Ameryk. W XVIII wieku ospa zabijała co siódme dziecko urodzone w Rosji, co 10 we Francji i Szwecji.

Ospa grasowała również w Polsce. Stała się m.in. orężem carskiej Rosji w walce z ciemiężonym Królestwem Polskim. Po powstaniu styczniowym w ramach restrykcji władze rosyjskie zaniechały przymusowych szczepień, wskutek czego choroba występowała masowo, powodując dużą śmiertelność lub szpecąc ludzkie oblicza.

- Kto przeżywał, miał tzw. dzioby ospowe. Można je zauważyć na przykład na nagrobku Aleksandra Jagiellończyka - przypomina prof. Krzysztof Simon, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych w woj. dolnośląskim, kierownik Zakładu Chorób Zakaźnych i Hepatologii Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, ordynator Oddziału Zakaźnego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.

To miasto na stałe zapisało się w annałach historii epidemiologii. Latem 1963 roku Wrocław przeżył ostatnią epidemię ospy prawdziwej w Polsce.

Epidemii nie będzie
Czy takie epidemie są obecnie możliwe? - W obecnych warunkach, na taką skalę prawdopodobnie nie. Co nie oznacza, że chorób o przebiegu epidemicznym lub o podobnym obrazie klinicznym nie ma w ogóle - stwierdza prof. Simon.

- Zdarzają się niespodzianki. Trzy lata temu hospitalizowaliśmy 54-letnią pacjentkę z białaczką limfatyczną, która miała objawy zbliżone do ospy: gorączkę i masywne wykwity krostowe ospopodobne obejmujące całą powierzchnię ciała. Na szczęście pacjentka przeżyła ten incydent - wspomina profesor.

- Oznacza to, że pokrewne wirusy z tej samej grupy mogą dawać zbliżone objawy, ale choroba nie musi się przenosić z człowieka na człowieka, szczególnie z prawidłowym układem odpornościowym - zaznacza prof. Simon.

Z podobnymi przypadkami mamy do czynienia obecnie w Afryce, gdzie pojawił się wirus ospy małpiej, atakujący głównie dzieci. Wiele innych wirusów ze świata zwierzęcego wywołuje gwałtowne objawy u ludzi. Z czasem stają się coraz bardziej „ludzkimi wirusami", tracąc na agresji. Tak jest w przypadku epidemii różnych odmian grypy lub SARS.

- Różne epidemie zdarzały się kilkakrotnie w ciągu ostatnich lat. Czynnikami sprzyjającymi są: migracje ludności, rozwój komunikacji lotniczej i paradoksalnie - nowe możliwości diagnostyczne - pozwalające na szybką identyfikację patogenów. To powoduje też, iż epidemie te relatywnie łatwo daje się opanowywać - mówi prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych.

- Dawniej, w wiekach mrocznych, epidemie potrafiły unicestwić znaczną część populacji na danym terenie. W tej chwili to raczej mało prawdopodobne, ze względu na znakomity, w porównaniu ze stanem nawet sprzed 50 lat - nie mówiąc o 100 latach - poziom medycyny. Sprawność technologiczna i organizacyjna pozwala na zorganizowanie prawidłowej diagnostyki i wdrożenie prawidłowych metod postępowania - uspokaja prof. Horban.

Specjaliści zwracają uwagę, że znacznie poważniejszym problemem jest dzisiaj grypa naturalna i jej powikłania oraz prawdziwa epidemia XXI wieku - zakażenia szpitalne. Według prof. Simona, z ich powodu w Polsce szacunkowo umiera do 16 tys. osób rocznie.

Ospa jako broń biologiczna
W przypadku ospy zagrożeniem jest intencjonalne użycie czynnika zakaźnego (szczególnie bioterroryzm). - Epidemia ospy prawdziwej nie powinna się wydarzyć, chyba że dojdzie do wojny z użyciem broni biologicznej. Wiemy na pewno, że laboratoria Stanów Zjednoczonych i Rosji przetrzymują próbki wirusa - zauważa prod. Simon.

Próbki są przechowywane w moskiewskim Instytucie Preparatów Wirusowych oraz Centrum Kontroli Chorób w Atlancie i laboratoriach wojskowych obu państw. Wszystkie inne znane próbki ospy prawdziwej zostały zniszczone w efekcie wydostania się wirusa z laboratorium naukowego w Wielkiej Brytanii w 1978 roku. Wtedy w wyniku choroby jedna osoba zmarła. Sprawca przypadkowego dopuszczenia do wydostania się wirusa popełnił samobójstwo. Istnieją podejrzenia, że próbki ospy znajdują się też w laboratoriach Chin i RPA.

- Ponowne pojawienie się tego wirusa w populacji ludzkiej grozi armagedonem i liczbą zgonów szacowaną na ok 1-2 mld ludzi. Świat nie dysponuje taką liczba szczepionek; większość krajów przechowuje po ok. 100-200 tys. szczepionek dla kadry kierowniczej (także Polska) - informuje prof. Simon. - Ponadto istnieje szereg ograniczeń w jej stosowaniu: nie można szczepić dzieci poniżej 2. roku życia. W dodatku szczepienie nie daje natychmiastowej odporności - jest trwałe na 10 lat, potem odporność, w przeciwieństwie do odporności pochorobowej, zanika.

Z uwagi na zagrożenie atakami bioterrorystycznymi z potencjalnym wykorzystaniem wirusa ospy prawdziwej (jeśli ktoś do niego znajdzie dostęp, co jest bardzo mało prawdopodobne) amerykańscy naukowcy z San Diego opracowali doustny lek przeciwko ospie. - Jest to pochodna znanego środka antywirusowego - hydroksylowany cidofovir, który blokuje namnażanie się i rozprzestrzenianie wirusa i który umożliwia po raz pierwszy przyczynowe leczenie ospy prawdziwej - wyjaśnia prof. Simon.

Kogo szczepić
Dzięki planowi 10-letniej eradykacji rozpoczętej w 1967 roku przez Światową Organizację Zdrowia, w 1979 odnotowano sukces - eliminację choroby. Z wymienionych wcześniej powodów nadal jednak ospa jest problemem zdrowia publicznego w znaczeniu zagrożenia epidemiologicznego.

W Polsce ospa znikła z kalendarza szczepień obowiązkowych w 1980 roku. Obecnie jest szczepieniem zalecanym. Wyjątkiem jest obowiązek szczepienia osób narażonych w sposób szczególnych na zakażenie wymienianych w corocznym komunikacie Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczącym szczepień ochronnych.

Po epidemii we Wrocławiu wprowadzono przymusowe szczepienia wszystkich mieszkańców miasta, które od reszty kraju odgrodzono kordonem sanitarnym; izolowano dwa tysiące osób, które mogły mieć kontakt z chorymi. Dzięki tym działaniom epidemia została opanowana w ciągu dwóch miesięcy. W konsekwencji zakażenia wirusem ospy prawdziwej zmarło 7 osób. Warto jednak pamiętać, że podobna liczba osób zmarła z powodu powikłań poszczepiennych.

Obecnie formy przymusu i nacisku stosowane w przypadku wystąpienia epidemii są opisane w ustawie o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych: - W większości przypadków ludzie zachowują się generalnie racjonalnie. Jeśli więc podejmie się decyzję o szczepieniach i jasno to tłumaczy, ludzie wykonują je dobrowolnie i bez przymusu - ocenia prof. Andrzej Horban.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum