Po czasie izolacji wśród dzieci narasta fala infekcji

Autor: PAP • Źródło: PAP/Rynek Aptek09 października 2021 08:45

Po miesiącach izolacji i ograniczania kontaktów międzyludzkich dzieci na potęgę łapią infekcje, również te, których sezon zwykle zaczynał się dopiero w grudniu. Są problemy ze znalezieniem terminu wizyty u pediatry, zapełniają się oddziały szpitalne.

W tym roku fala infekcji u dzieci wcześniej niż w latach poprzednich. Fot. Shutterstock
  • Zazwyczaj przychodząca w grudniu fala infekcji u dzieci zaskoczyła lekarzy i przychodnie. Ich liczba we wrześniu i październiku, porównując do średniej z ostatnich czterech lat, jest wyższa o ok. 30 proc.
  • Także w szpitalach widoczny jest zwiększony napływ dzieci zakażonych wirusami oddechowymi, zwłaszcza wirusem RSV
  • Zdaniem dr Wojciecha Faleszki w 2020 roku przestrzegaliśmy zasady higieny i ograniczaliśmy kontakty międzyludzkie a teraz wraz z otwarciem szkół, zrobiło się miejsce u dzieci dla wielu wirusów, w tym RSV

Trudniej z wizytą do lekarza

W LuxMedzie, nawet szukając w rejestracji internetowej tuż po północy, nie da się znaleźć wolnego terminu u pediatry. Wszystkie są zajęte na najbliższych kilka dni" - powiedział "GW" ojciec 7-latki z Warszawy.

- Tak źle o tej porze roku jeszcze nie było. W przedszkolu syna wszystkie dzieci już są chore" - dodał.

Jak podała "GW", przed gabinetami pediatrów zrobiło się tłoczniej niż zwykle na początku października. W przychodniach Medicover w tym i ubiegłym miesiącu, pediatria była jedną z dwóch, obok interny, najbardziej obleganą specjalizacją.

- Odnotowujemy bardzo duży wzrost liczby zachorowań u młodych pacjentów. Liczba infekcji we wrześniu i październiku, porównując do średniej z ostatnich czterech lat, jest wyższa o ok. 30 proc. - powiedział Gazecie Wojciech Sobczak-Wojeński z biura prasowego Medicoveru.

Zapełniają się szpitale

Jak zauważają autorzy publikacji więcej pracy mają również lekarze w szpitalach.

- W oddziałach szpitalnych widzimy zwiększony napływ dzieci zakażonych wirusami oddechowymi, zwłaszcza wirusem RSV, co jest dla nas sporym zaskoczeniem - powiedział pediatra i immunolog dr Wojciech Feleszko z kliniki pneumonologii i alergologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wirus RSV zaskoczył szpitalnych pediatrów, bo zwykle przypadki zakażenia nim pojawiały się dopiero na przełomie grudnia i stycznia.

Zdaniem autorów artykułu obecna sytuacja to dowód na to, że obecny wysyp infekcji oddechowych może mieć związek z poziomem obostrzeń antycovidowych.

Efekt ograniczania kontaktów i powrotu do szkół?

- W 2020 r. dużo bardziej skrupulatnie przestrzegaliśmy zasad higieny i ograniczaliśmy kontakty międzyludzkie, więc liczba wszelkich infekcji wirusowych była niższa. Żłobki i przedszkola okresowo były co prawda otwierane, ale rodzice bardziej uważali, nie posyłali tam dzieci, gdy były chore. Teraz, wraz z otwarciem szkół, zrobiło się miejsce dla wielu wirusów, w tym wspomnianego RSV - powiedział dr Feleszko.

Jak przekonuje lekarz, to właśnie rodzice i starsze rodzeństwo przedszkolaków mogą być odpowiedzialni za intensywne roznoszenie infekcji.

- Dzieci wróciły do szkół, dorośli zintensyfikowali kontakty międzyludzkie. Jeśli zakażą przedszkolaka, to już krótka droga, by infekcja rozniosła się w całej grupie przedszkolnej, gdzie maluchy przecież nie trzymają dystansu społecznego. Stąd wysyp infekcji właśnie w tej grupie wiekowej - uważa dr Feleszko.

Czytaj: Dzieciątkowski: Każda infekcja, nie tylko grypy, powoduje cięższy przebieg Covid-19

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum