Piotr Pisula. Do września przewodniczący Porozumienia Rezydentów. Kim jest ta znana twarz protestu medyków?

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia16 września 2021 19:00

Piotr Pisula był do września przewodniczącym Porozumienia Rezydentów. Mówi nam dlaczego zrezygnował, dlaczego mimo to zaangażował się aktywnie w protest w Białym Miasteczku i co najbardziej go boli w ochronie zdrowia.

Piotr Pisula nie ukrywa nadziei związanych z protestem. Fot. Marek Misiurewicz/PTWP
  • Piotr Pisula jest absolwentem Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, rezydentem chirurgii ogólnej, lekarzem Szpitala Powiatowego w Wolsztynie, do września br. był przewodniczącym Porozumienia Rezydentów
  • Zrezygnowałem z funkcji dla dobra protestu - mówi
  • Najgorsza jest bezsilność wynikająca z organizacji systemu, w którym pracujemy - zaznacza
  • Mam poczucie, że skoro kilka lat temu protest przyniósł sukces w postaci porozumienia ministra zdrowia z rezydentami, to będzie tak i tym razem. Chciałbym wierzyć, że skoro teraz protest jest większy, to większy będzie także sukces - wskazuje

Piotr Pisula, absolwent Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, rezydent chirurgii ogólnej, lekarz Szpitala Powiatowego w Wolsztynie, do września br. przewodniczący Porozumienia Rezydentów.

Czytaj też o innych, znanych twarzach protestu:
Anna-Bazydlo, wiceszefowa Porozumienia Rezydentów. To ona rzuciła wyzwanie ministrom

Wojciech Szaraniec. Szef Porozumienia Rezydentów. Za jego determinacją stoi m.in. choroba matki

Dlaczego Piotr Pisula nie jest już przewodniczącym Porozumienia Rezydentów?

-  Kiedy jestem pytany, dlaczego po dwóch latach, tuż przed protestem medyków zrezygnowałem z tej funkcji, odpowiadam, że nie mogę powiedzieć nic ponadto, że zrobiłem to dla dobra protestu - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

- Skąd moje zaangażowanie w działalność Porozumienia Rezydentów? Zaczęło się, kiedy jeszcze studiowałem. Gdy rezydenci uczestniczyli w proteście głodowym, powstała inicjatywa pod hasłem „Studenci rezydentom”, w ramach której organizowane były lokalne manifestacje w różnych miastach wojewódzkich, w tym także w Poznaniu - wskazuje Piotr Pisula.

- Byłem zainteresowany tymi wydarzeniami i postanowiłem się w nie włączyć. Było jasne, że kiedy skończę studia, sam będę rezydentem i wszystkie te problemy będą mnie dotyczyły. Kiedy przyszedłem na spotkanie wyszło tak, że w naturalny sposób wziąłem na siebie rolę koordynatora tej manifestacji. Od tej chwili byłem związany z Porozumieniem Rezydentów - wyjaśnia.

Czytaj także:
Krystyna Ptok. Ślązaczka i pielęgniarka, która politykom się nie kłania. Kim jest szefowa OZZPiP?

Maria Ochman: część postulatów protestujących popieram, inne uważam za zaporowe

Pisula: "Najbardziej wkurza mnie bezsilność"

- W systemie, w którym przyszło mi pracować, najgorzej działa na mnie poczucie bezsilności. Mówię o sytuacjach, w których chciałbym skierować pacjenta na badanie, ale nie mogę tego zrobić, bo akurat nie działa sprzęt albo pacjent nie może być zbadany rezonansem, bo szpital ma zaległości finansowe - zaznacza.

- Podobnie czuję się w sytuacjach, kiedy powstają konflikty pomiędzy pacjentami a personelem medycznym. Pretensje pacjentów, którzy nie czują się zaopiekowani, są uzasadnione, ale brak sprawnego sprzętu, czy długi czas oczekiwania na świadczenie nie są winą personelu - dodaje.

- Takie napięcia są efektem niedostatków systemu, i one właśnie wyzwalają największą bezsilność - mówi Piotr Pisula.

Czytaj więcej:
18 tys miesięcznie dla lekarza specjalisty. Fiałek: to ani niemoralne ani nierealne

Piotr Bromber. To on ma zdusić protest medyków. Co mówi wiceminister od dialogu?

Białe Miasteczko. "Jaki będzie finał? Duży protest, duży sukces. Mam nadzieję"

- Teraz trwa protest i często zastanawiam się jaki będzie jego finał. Wydaje się, że to nie przypadek, że cztery lata po proteście rezydentów mamy kolejny, na o wiele większą skalę. Ponieważ przez ten czas rządzący nie przedstawili żadnego sensownego planu dla ochrony zdrowia na kolejne lata, medycy poczuli frustrację. Tak już się dzieje, że raz na kilka lat wkurzenie i determinacja sięgają zenitu - ocenia.

- Mam poczucie, że skoro kilka lat temu protest przyniósł sukces w postaci porozumienia ministra zdrowia z rezydentami, to będzie tak i tym razem. Chciałbym wierzyć, że skoro teraz protest jest większy, to większy będzie także sukces - wskazuje.

Ochrona zdrowia. "Całkowita zmiana myślenia. To jest to o co nam chodzi"

- Ale tu nie chodzi o porozumienie na kolejne trzy lata. Tak naprawdę potrzebujemy zmiany myślenia o ochronie zdrowia, zmiany podejścia polityków do tego tematu. Tym bardziej, że w niektórych krajach dawnego Bloku Wschodniego, np. w Czechach, czy na Słowacji, to się przecież już dawno udało - przekonuje.

- U nas transformacja dokonała się w polityce, ale nie w zdrowiu, gdzie nadal pozostajemy w starych, przedtransformacyjnych schematach. My chcemy z nich wyjść i przejść do nowoczesnego systemu - podkreśla Piotr Pisula.

- Wskazujemy na to w naszych postulatach. Tak, część z nich wymaga ponoszenia kosztów, ale część nie wymaga tego aż w tak dużym zakresie, np. tak dla nas ważne odbiurokratyzowanie systemu. Ale nie ma się co oszukiwać - system jest niedofinansowany, a bez tego dalej nie pojedziemy - podsumowuje.

Bądź na bieżąco z protestem medyków:
Białe Miasteczko i protest medyków. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy kontra rząd NA ŻYWO

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum