Piotr Dymon: bez płacowego porozumienia z ratownikami, karetki będą puste

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia02 września 2021 15:21

Nasza cierpliwość już się kończy. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia w kwestii osiągnięcia satysfakcjonujących dla ratowników medycznych stawek, ludzie odejdą do innej pracy i nie będzie miał ich kto zastąpić - mówi Rynkowi Zdrowia Piotr Dymon, szef OZZRM.

Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych; FOT. Arch. RZ
  • Co się stanie, jeśli pracodawcy nie dojdą do porozumień płacowych z ratownikami medycznymi? Karetki będą puste - odpowiada Piotr Dymon, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych (OZZRM)
  • Dodaje: Z jednej strony pracodawcy mówią nam, że nie mają środków, bo ministerstwo nie przekazuje pieniędzy. Z drugiej resort zapewnia, że przekazuje niezbędne kwoty
  • 3 września wojewodowie mają pilne spotkanie z dysponentami ratownictwa. Miało odbyć się w przyszłym tygodniu, ale zostało przyspieszone, bo sytuacja się zaognia, coraz więcej ratowników medycznych odchodzi z pracy

***

Piotr Dymon: bez płacowego porozumienia z ratownikami, karetki będą puste

Rynek Zdrowia: - Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że - poza dwoma wyjątkami na 320 podmiotów - wszyscy pozostali dysponenci zespołów ratownictwa medycznego w kraju są na finansowym plusie. Jako pracodawcy powinni więc bez problemu dzielić się zyskiem z ratownikami. Krótko mówiąc - są pieniądze na podwyżki.

Piotr Dymon, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych: - Szczerze mówiąc byłem zdziwiony takimi informacjami przekazanymi nam na dzisiejszym (2 września) spotkaniu (z wiceministrem zdrowia Waldemarem Kraską - red.). Sprawdzaliśmy sytuację finansową niektórych dysponentów i nie jest tam aż tak różowo, jak przedstawia ją resort. Myślę, że prawda w tej sprawie leży gdzieś po środku.

Z jednej strony pracodawcy mówią nam, że nie mają pieniędzy, bo ministerstwo ich nie przekazuje. Z drugiej resort zdrowia zapewnia, że przekazuje niezbędne kwoty, a skoro są zyski, można przeznaczać pewną pulę na zwiększenie wynagrodzeń.

Trzeba natomiast zgodzić się z Ministerstwem Zdrowia, kiedy wskazuje, że nie jest stroną w konflikcie czy też negocjacjach pomiędzy ratownikami medycznymi i pracodawcami, bo to nie resort zdrowia zatrudnia ratowników.

Czytaj więcej: 1 września u ratowników. Uziemione karetki i SOR-y bez obsady. Ratownicy alarmują

Wycena dobokaretki na ukończeniu. MZ ogłosi szczegóły lada dzień

- Ale o systemowych zmianach organizacje skupiające ratowników medycznych rozmawiają z resortem zdrowia, w ramach powołanego w sierpniu zespołu. Minister może więc wpływać na postrzeganie obecnego konfliktu przez jego obie strony.

- Tak i myślę, że wpłynie, przede wszystkim na pracodawców. To przecież Ministerstwo Zdrowia jest twórcą zapisów o Państwowym Ratownictwie Medycznym i ogólnokrajowym organizatorem systemu ratownictwa. Z kolei jego organizatorami regionalnymi są wojewodowie, którym do pewnego stopnia podlegają dysponenci zespołów ratownictwa medycznego.

O ile wiem, jutro (3 września) wojewodowie mają pilne spotkanie z dysponentami ratownictwa. Miało odbyć się w przyszłym tygodniu, ale zostało przyspieszone, bo sytuacja się zaognia, coraz więcej ratowników medycznych odchodzi z pracy. Nie wiem, czy na tym spotkaniu „polecą gromy”, czy będzie tylko grożenie palcem i motywowanie do rozwiązana sporu. Mam natomiast nadzieję, że to spotkanie zakończy się konkretami.

- Czyli?

- Wreszcie dowiemy się, co dalej z naszymi wynagrodzeniami.

Powiem szczerze, nasza cierpliwość już się kończy. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia w kwestii osiągnięcia satysfakcjonujących dla ratowników stawek, ludzie odejdą do innej pracy i nie będzie miał ich kto zastąpić, bo ratowników medycznych już teraz w Polsce jest za mało.

- Minister zdrowia Adam Niedzielski wskazuje, że konflikt dotyczący wynagrodzeń związany jest głównie z ratownikami na kontraktach, pracujących w oparciu o umowy cywilno-prawne.

- Jest w tym sporo racji, gdyż w większości ratownicy wypowiadają właśnie umowy cywilno-prawne. Charakteryzują się one, między innymi tym, że nie zawierają tzw. gwarantów godzinowych czy też minimum wymiaru godzin pracy. Wprawdzie jest określane takie minimum, ale jedynie w formie deklaracji. Dlatego w jednym miesiącu ratownik na kontrakcie może przepracować, na przykład 400 godzin, zaś w innym miesiącu 30.

Natomiast w umowach o pracę mamy konkretny czasowy wymiar - maksymalnie 160 godzin pracy w miesiącu plus ewentualne nadgodziny. Może być cały etat lub pół etatu.

Zresztą ratownicy etatowi także stosują pewne formy nacisku negocjacyjnego w rozmowach z pracodawcami. Zgodnie z przepisami prawa - jeśli nie czują się dobrze - udają się na leczenie lub wypoczynek.

- Co się stanie, jeśli w kolejni pracodawcy nie dojdą do porozumień płacowych z ratownikami medycznymi?

- Karetki będą puste. Zresztą nie mówimy o potencjalnym zagrożeniu, bo to już się dzieje! Chociażby w Warszawie, gdzie w środę (1 września) z 80 zespołów ratownictwa medycznego nie wyjechała połowa. Problem staje się naprawdę bardzo poważny.

Czytaj też:

Kraska po spotkaniu z ratownikami: Zrobię wszystko, żebyśmy mogli spojrzeć im w twarz

Ratownicy medyczni mają dość. Protesty w Warszawie i w Białymstoku przybrały na sile

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum