Pielęgniarki po liceum i studium medycznym: duma i uprzedzenie

Autor: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 16 listopada 2018 05:50

''Czy my rozmawiamy o tym, co zrobić, by było lepiej w naszej grupie zawodowej? Czy też może pracujemy nad rozdziałem pielęgniarek na absolwentki LM, MSZ i absolwentki wyższej uczelni (nie szczędząc sobie przy tym uszczypliwości)'' - pyta jedna z uczestniczek forum dla pielęgniarek. Inna dodaje: ''Dyrektorze, nie musisz szanować pielęgniarek i położnych, bo one same siebie nie szanują, kłócą się o wszystko''.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Czy antagonizmy pomiędzy ''starszymi'' a ''młodszymi'' pielęgniarkami to codzienność czy pojedyncze przypadki?

W dniu swoich niedawnych 55. urodzin pielęgniarz Mariusz Mielcarek napisał: ''35 lat temu ukończyłem LM. Dziś mam dyżur. Lubię swoją pracę''. Podobnie myśli prawie 5 tysięcy osób, które na Facebooku tworzą grupę: ''Jestem pielęgniarką/rzem po Liceum Medycznym i MSZ. Jestem z tego dumna/y!''.

Grupa została utworzona w celu integracji pielęgniarek - absolwentów Liceum Medycznego oraz Medycznego Studium Zawodowego. Główny cel to kontakty koleżeńskie, ale grupa dąży także do przeciwdziałania deprecjacji absolwentów wymienionych szkół w regulacjach prawnych dotyczących wynagradzania oraz kompetencji zawodowych pielęgniarek.

Mielcarek - pielęgniarz, redaktor naczelny portalu dla pielęgniarek i położnych, administrator wspomnianej grupy na Fb - wskazuje, że jeśli chodzi o uregulowania prawne, zwłaszcza te dotyczące płac, można zauważyć dyskryminację pielęgniarek i położnych jako grupy w obrębie zawodów medycznych.

- Również wśród pielęgniarek i położnych jest tendencja do tego, żeby deprecjonować pielęgniarki po LM czy MSZ - dziś pracowników z ogromnym doświadczeniem zawodowym. Są to osoby zrzucane na margines - uważa Mielcarek.

Nadchodzą czasy walki o każdą pielęgniarkę?
Podkreśla, że nowe osoby, które będą wchodziły do zawodu pielęgniarki dostaną stypendia. W jego opinii to dobrze, że podejmuje się działania, żeby przybywało pielęgniarek, ale warto przeznaczyć pieniądze również na to, żeby pielęgniarki w wieku przedemerytalnym, które już są w zawodzie, pozostały w nim.

- Jeszcze trochę i będzie walka o każdą pielęgniarkę. Dlaczego nie zatrzymać na rynku pracy pielęgniarek, które przechodzą na emeryturę? Pytanie, czy chciałyby, ale myślę, że dodatkowe propozycje finansowe mogłyby przeważyć. Jeśli pielęgniarka ma 60 lat czy 55 lat - jak pielęgniarki, które pracują w szkodliwych warunkach, np. na OIOM - to mogłaby popracować jeszcze kilka lat - mówi pielęgniarz.

Uważa, że nie tylko nie myśli się, jak zatrzymać w pracy doświadczone pielęgniarki, ale wręcz się je deprecjonuje.

- Po wejściu w życie ustawy o najniższym wynagrodzeniu pielęgniarka po LM/MSZ będzie miała 2,5 tys. zł brutto podstawowego wynagrodzenia. Natomiast młoda pielęgniarka, która będzie posiadała tytuł magistra, będzie miała z urzędu 5,2 tys. zł brutto. Obie na odcinku będą wykonywać te same czynności. Mało tego, ta starsza będzie wprowadzała do zawodu tę młodszą. A młodsza będzie miała o wiele większą podstawę, do tego będzie przez 2 lata dostawała stypendium - wylicza Mielcarek.

Pielęgniarki zawsze pracują zespołowo
Krystyną Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, przypomina, że duża grupa absolwentów LM i MSZ podnosiła kwalifikacje na studiach pomostowych lub z własnych środków na kursach.

- Było to głównie spowodowane nie brakami wiedzy u pielęgniarek i położnych, ale informacją, że Unia Europejska nie uzna nam kwalifikacji. Jak się okazało, do dzisiaj nasze koleżanki pielęgniarki w Niemczech zdobywają zawód w technikach zawodowych - mówi Krystyna Ptok.

Mimo to uważa, że nie powinno się w Polsce wracać do kształcenia pielęgniarek i położnych na poziomie średnim.

- W trakcie prac nad strategią rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko podkreśliła, że kierunek jest jeden - dwustopniowe  kształcenie na studiach licencjackich i magisterskich. Środowiska pielęgniarskie też są zgodne co do tego, żeby nie wracać do kształcenia na poziomie średnim. Trzeba iść z postępem, jaki wyznacza rozwój medycyny, a jednocześnie traktować równo pielęgniarki, które lata temu ukończyły licea i inne szkoły medyczne oraz te, które kończą obecnie studia licencjackie - tamte i te posiadają tytuł zawodowy pielęgniarka i prawo wykonywania zawodu - uważa.

Dodaje, że pielęgniarki zawsze pracują zespołowo i zwyczajnie powinny o siebie dbać. - Starsze, doświadczone pielęgniarki o te wchodzące do zawodu. I odwrotnie - te młode o te starsze koleżanki, bo to się przekłada na ich pracę. Jeśli do systemu nie będą dochodzić młode pielęgniarki, to tym z długim stażem zawodowym z powodu braków kadrowych będą się pogarszać warunki pracy - podkreśla przewodnicząca OZZPiP.

Przyznaje, że tym, co bardziej różnicuje obecnie pielęgniarki i położne jest siatka płac ustalona w ustawie o najniższych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. - To, co podnosimy, to sytuacja, w której zbyt szeroko rozwierane są nożyce pomiędzy grupami zawodów medycznych. Dodatkowo grupie pielęgniarek i położnych brakuje określenia kompetencji powiązanych z poziomem wykształcenia. Za większymi kompetencjami i obowiązkami powinno iść wyższe wynagrodzenie - twierdzi.

Zaznacza, że pielęgniarki po LM były i są świetnie wykształcone; do tego dochodziły kursy i specjalizacje. Jest zdania, że należy poprawiać warunki pracy i wynagrodzenia tej grupy, dlatego, że w ciągu najbliższych 4 lat prawo do emerytury nabędzie ponad 40 tys. pielęgniarek.

- Jeśli nie zatrzymamy na rynku pracy tych pielęgniarek, to nie utrzymamy nawet wskaźnika 5,2 pielęgniarki na 1000 mieszkańców w skali Polski, a mamy regiony, np. województwo zachodniopomorskie, pomorskie, które mają teraz wskaźnik 4,5 - wylicza.

Podkreśla, że w interesie państwa i jego obywateli leży poprawa warunków pracy i płacy pielęgniarek już będących w systemie.

- Tymczasem w ustawie o najniższym wynagrodzeniu, po uwolnieniu zamrożonej kwoty 3900 zł do 2019 r., powstanie różnica około 2 tys. zł w wynagrodzeniu pomiędzy jedną a drugą pielęgniarką w jednym zakładzie! - alarmuje Krystyna Ptok.

Co zrobić, by zatrzymać cennych pracowników
Sebastian Irzykowski, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, uważa, że temat konfliktów między pielęgniarkami starszymi i młodszymi jest sztucznie podsycany przez niektóre portale internetowe. Próbują one w ten sposób podnieść statystki swojej popularności. Dodaje, że NRPiP we współpracy z OZPiP wypracowują ze stroną rządową rozwiązania, które są korzystne dla wszystkich pielęgniarek i położnych.

- Przykładem tego jest Porozumienie z 9 lipca 2018 roku, którego efektem jest Pakiet Szumowskiego. Rozwiązania w nim przyjęte w żaden sposób nie deprecjonują nikogo ze względu na jego wykształcenie czy staż pracy. Wręcz przeciwnie, przeciwdziałają skutkom Ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, która w swoich regulacjach dzieliła pielęgniarki ze względu na zdobyte wykształcenie - ocenia Irzykowski.

- Natomiast jeżeli chodzi o kwestie związane z demografią, widzimy jasno, że pielęgniarek, które będą wychodzić z systemu, jest więcej niż tych, które będą do niego wchodzić. Jeśli system ma funkcjonować poprawnie, po stronie pracodawców leży to, żeby zatrzymać pracowników - uważa wiceprezes NRPiP.

Jego zdaniem można to zrobić na kilka sposobów.

- Pielęgniarka, położna, która osiąga wiek emerytalny jest osobą niezwykle doświadczoną i cenną dla podmiotu leczniczego, więc pracodawca powinien zaproponować takiemu pracownikowi atrakcyjne warunki płacowe oraz wykazać się elastycznością w kwestii wymiaru oraz formy zatrudnienia (możliwość pracy na części etatu).

Jak wskazuje, strategia na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce, nad którą NRPiP, OZZPiP oraz MZ nadal pracują, zawiera zapis dotyczący dodatkowego urlopu wypoczynkowego dla pielęgniarek i położnych, który przysługiwałby po zdobyciu określonego stażu pracy.

- Musimy pamiętać, że blisko 60-letnia pielęgniarka będzie się zastanawiała, czy jest w stanie fizycznie podołać pracy oraz czy warunki, w których będzie pracować są na tyle atrakcyjne, żeby ją zatrzymać.
Wydaje się, że możliwość skorzystania z dłuższego odpoczynku mógłby być argumentem za pozostaniem w pracy - mówi Sebastian Irzykowski.

- Będziemy postulować, aby to rozwiązanie zostało wprowadzone i było dodatkowym narzędziem (obok norm zatrudnienia, które będą obowiązywać od 1 stycznia 2019 roku) dla pracodawców w walce o deficytowych specjalistów, jakimi są pielęgniarki i położne - podsumowuje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum