Pielęgniarki i położne spokojnie tłumaczą pacjentom. To cisza przed burzą?

Autor: PAP, RZ/Rynek Zdrowia • • 30 marca 2015 17:11

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz izby pielęgniarek i położnych ruszyły w Katowicach z zapowiadaną kampanią informacyjną mającą przekonać społeczeństwo, że przedstawiciele tych zawodów są źle wynagradzani i pracują w warunkach, które mogą zagrażać bezpieczeństwu pacjentów. To medialne przygotowanie do ewentualnej ogólnopolskiej akcji protestacyjnej.

Pielęgniarki i położne spokojnie tłumaczą pacjentom. To cisza przed burzą?

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych przeprowadził ankietę wśród 700 pielęgniarek z woj. śląskiego. Wyniki badania, w którym wzięły udział przedstawicielki zawodu ze 110 placówkach województwa, przedstawiono podczas konferencji prasowej w poniedziałek (30 marca) w Katowicach. Zaproszono też na nią posłów i senatorów katowickiego okręgu wyborczego.

Tak nie da się zapewnić opieki
Ankieta miała odpowiedzieć m.in. na pytanie jak pielęgniarki oceniają możliwość zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom przy obecnie obowiązujących minimalnych normach zatrudnienia oraz ile faktycznie zarabiają.

Z ankiety wynika, że przypadki jednoosobowych dyżurów zdarzały się według 40 proc. ankietowanych częściej niż raz w tygodniu. 48 proc. wskazało, że praca w tak nikłej obsadzie była z góry planowana, tylko w 9 proc. przypadków zdarzała się sporadycznie, w wyniku różnych wypadków losowych.

- Kto się zajmuje pacjentem, kiedy podczas jednoosobowego dyżuru pielęgniarka musi opuścić oddział, bo np. musi zawieźć pacjenta na rentgen czy iść po tlen? Z odpowiedzi wynika, że nikt, inny pacjent lub pielęgniarka wezwana z innego oddziału. Tak nie da się zapewnić pacjentom opieki - powiedziała rzecznik zarząd regionu śląskiego OZZPiP Iwona Borchulska.

Pielęgniarki i położne liczą na to, że wyniki ankiety przekonają pacjentów do ich racji, a tym samym środowisko uzyska poparcie społeczne dla ewentualnego protestu. Harmonogram działań Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przedstawiony w lutym zakłada strajk ostrzegawczy w maju, a we wrześniu strajk generalny. 

Dodatkowe obowiązki
37 proc. ankietowanych pielęgniarek i położnych otrzymuje polecenia wykonywania dodatkowej pracy, nie mieszczącej się w zakresie wykonywania zawodu.

Wśród tych dodatkowych czynności były m.in.: odpowiedzialność za monitoring obiektu, przywożenie tlenu z pomieszczeń technicznych, sprzątanie - z powodu braku salowych i sprzątaczek, wypełnianie dokumentacji za lekarzy, zamawianie diet i rozdawanie posiłków, obsługa centrali telefonicznej i faksu, kasy fiskalnej czy zewnętrznego laboratorium w zakresie przesyłania materiału do badań i poboru krwi pacjentom z zewnątrz.

Wśród problemów ankietowane pielęgniarki wskazywały też m.in. zbyt obszerną dokumentację, brak czasu dla chorego, duże obciążenie psychiczne i fizyczne, brak personelu pomocniczego, wykonywanie zleceń ustnych i wydawanych przez telefon, zbyt małe zatrudnienie pielęgniarek i położnych.

Jak ocenił sekretarz Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych Bartosz Szczudłowski, sytuacja pielęgniarek i położnych w Polsce jest coraz gorsza. Szybko ich ubywa, bo spora grupa nabywa uprawnienia emerytalne.

Za jakie pieniądze pracują
Pojawia się swoista luka pokoleniowa, młode osoby nie są zainteresowane żeby wejść do zawodu, ponieważ nie jest atrakcyjny finansowo.

- W Polsce wskaźnik liczby pielęgniarek na 1 tys. mieszkańców wynosi 5,4, a w Czechach 8,1, w Szwajcarii, gdzie wskaźnik jest najwyższy - 16. Niepokojące jest to, że rośnie średnia wieku pielęgniarek - to obecnie 49 lat i położnych - 48 lat. W Polsce w perspektywie kolejnych 20 lat w systemie ubędzie prawie 100 tys. pielęgniarek i położnych - mówił Szczudłowski.

Przedstawiciele pielęgniarskiego samorządu i związków zawodowych podkreślali też podczas konferencji, że wobec niskich zarobków i popytu na rynku, wiele pielęgniarek podejmuje dodatkową pracę - oprócz tej na etacie w macierzystej placówce, również na umowę-zlecenie w innej. Zwracali uwagę, że przepracowana pielęgniarka to potencjalne zagrożenie dla pacjentów, cierpi na tym także jej życie osobiste.

- W dużej większości pielęgniarki w woj. śląskim mają zasadniczą płacę na poziomie 2 tys. - 2,2 tys. zł. Osoby młode, wchodzące do systemu nie mają wysługi lat, jest więc duża grupa osób, która na rękę zarabia 1800 zł, są osoby które mówią, że 1600 zł - poinformowała przewodnicząca zarządu regionu śląskiego OZZPiP Krystyna Ptok.

Posłanka: lekarze nie byli z wami solidarni
W spotkaniu wzięli udział posłowie: Danuta Pietraszewska (PO), Maria Nowak (PiS), Grzegorz Tobiszowski (PiS), Jerzy Ziętek (niez.) oraz senator Czesław Ryszka (PiS).

Posłanka Danuta Pietraszewska, powiedziała, iż całkowicie zgadza się, że pielęgniarki są niedowartościowane, a ta sytuacja się ciągnie od wielu lat.

- Swego czasu była próba ratowania wynagrodzeń w służbie zdrowia, zostały tam skierowane ogromne pieniądze. Niestety, okazało się, że lekarze nie byli z wami solidarni, zdecydowana większość tej kwoty trafiła do nich - powiedziała Pietraszewska.

- Pielęgniarki i położne to grupa zawodowa, bez której społeczeństwo nigdy się nie obejdzie. Wynagrodzenie pielęgniarek musi być ujęte w systemie, tak jak lekarzy - dodała.

Spotkanie zorganizowane przez zarząd Regionu Śląskiego OZZPiP oraz Okręgową Izbę Pielęgniarek i Położnych w Katowicach było pierwszym z cyklu przeprowadzanych w ramach akcji informacyjnej spotkań z parlamentarzystami oraz przedstawicielami mediów regionu śląskiego, które w związku z porozumieniem o współpracy zorganizowały wspólnie obie organizacje.

Jesteśmy już tak zdeterminowane...
Jak już pisaliśmy, harmonogram działań Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przedstawiony w lutym zakłada strajk ostrzegawczy w maju, a we wrześniu strajk generalny. Związek skarży się m.in. na małą liczbę pielęgniarek zatrudnionych w placówkach ochrony zdrowia oraz rażąco niskie płace.

- Jesteśmy już tak zdeterminowane, że nie widzimy innej możliwości rozwiązania naszej sytuacji zawodowej -  tłumaczyła w wywiadzie zamieszczonym w środę (11 lutego) na stronach OZZPiP przewodnicząca związku Lucyna Dargiewicz.

Jej zdaniem zasadniczymi problemami są bardzo mała liczba pielęgniarek zatrudnionych w placówkach ochrony zdrowia oraz rażąco niskie płace (nawet rzędu 1550 zł brutto). Zdarza się, że pracodawcy muszą wypłacić dodatek wyrównawczy.

- To skandalicznie niskie zarobki przy obciążeniu nawet do 30-40 pacjentów przypadających na jedną pielęgniarkę. (...) Nie możemy dłużej tego tolerować, bo zagraża to bezpieczeństwu pielęgniarki czy położnej, ale przede wszystkim dobru pacjenta, którego w takich warunkach nie możemy należycie pielęgnować - przekonywała Lucyna Dargiewicz.
 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum