Pielęgniarka o uchodźcach: najgorszy nie jest ich stan zdrowia, ale kondycja psychiczna

Autor: oprac. SzB • Źródło: WHO/euro.who.int12 marca 2022 07:30

Uchodźcy, uciekający przed wojną w Ukrainie, znajdą schronienie m.in. na dworcu w Rzeszowie. W tym miejscu pomoc niesie m.in. pani Dominika - pielęgniarka i wolontariuszka, o której artykuł opublikowano na stronie internetowej WHO.

Pielęgniarka o uchodźcach: najgorszy nie jest ich stan zdrowia, ale kondycja psychiczna
Uchodźcy przechodzący przez granicę w woj. podkarpackim. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
  • Dworzec Centralny w Rzeszowie to, od kilkunastu dni, miejsce schronienia dla uchodźców, którzy uciekają przed wojną rozpętaną przez Rosję w Ukrainie
  • Wolontariusze pomagają tu 24 godziny na dobę. Wśród nich jest pielęgniarka Dominika Janas, której historię opublikowano na stronie internetowej Światowa Organizacja Zdrowia (WHO)
  • - Staramy się im pomóc, jak tylko możemy, z całych sił, ale zdajemy sobie także sprawę z tego, że nie zrobimy wszystkiego - mówi o uchodźcach pani Dominika

Pielęgniarka o uchodźcach na dworcu w Rzeszowie

Dworzec Centralny w Rzeszowie to jedno z miejsc schronienia dla uchodźców, którzy uciekają przed wojną rozpętaną przez Rosję. Tutaj mogą otrzymać niezbędną pomoc medyczną oraz ciepły posiłek.

Pomaga tu m.in. Dominika Janas, pielęgniarka, która każdego dnia pomaga dziesiątkom uchodźcom. 

- Średnio mamy od 50 do 100 osób dziennie, pracujemy 24 godziny na dobę. Każdy, kto przychodzi i potrzebuje opieki medycznej, otrzymuje ją. Ludzie, których tu spotykamy, to głównie kobiety z dziećmi i osoby starsze - wyjaśnia Dominika Janas cytowana w artykule opublikowanym na stronie Światowej Organizacji Zdrowia.

Jak mówi pomocy medycznej potrzebują zwłaszcza dzieci. - Czasami nie jadły od dwóch czy trzech dni. Kiedy tu przyjeżdżają często mają biegunkę, są zmarznięte, odwodnione, a także senne po tym jak pozbyły się całego tego stresu - opowiada pielęgniarka. 

Osoby starsze natomiast są przemęczone i mają problemy z nadciśnieniem. - Brakuje im snu. Kiedy sprawdzamy ich ciśnienie, czasami wynosi ono 180 lub 200. Jest bardzo wysokie - podkreśla kobieta.

Pani Dominika słyszy od osób, które uciekły z Ukrainy, różne historie, również te bardzo tragiczne. - Jest jedna opowieść, która szczególnie mnie poruszyła. Pewna spotkana przeze mnie Ukrainka pokazała mi zdjęcie swojego zniszczonego domu. Ma trójkę dzieci i nie ma domu, do którego mogłaby wrócić. Zostanie w Polsce, bo nie ma dokąd pojechać. Nic jej nie zostało. "Bóg Cię błogosławi, jesteście niesamowici" - powiedziała do mnie. 

Punkt pomocowy w Rzeszowie odwiedził także przedstawiciel WHO

Punkt pomocowy w Rzeszowie działa już od kilkunastu dni. 

- To bardzo smutne, że te wszystkie kobiety z dziećmi i osoby starsze przychodzą, bo nie wiedzą, co mają dalej robić i szukają miejsca, w którym mogą się zatrzymać. Zostali bezdomni, nie mają dokąd wrócić. Najgorsze w tym wszystkim nie jest ich stan zdrowia czy fizyczny, ale kondycja psychiczna. Płaczą, przytulają nas, mówią nam, jak się czują i to jest dla nas bardzo przygnębiające, ponieważ staramy się im pomóc, jak tylko możemy, z całych sił, ale zdajemy sobie także sprawę z tego, że nie zrobimy wszystkiego - kontynuuje opowieść Dominika Janas. 

Cały artykuł można przeczytać TU

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum