Państwowe ratownictwo coraz bliżej. Z systemu wypadnie 135 niepublicznych karetek

Autor: JW, JJ, PAP/Rynek Zdrowia • • 06 lutego 2018 21:00

We wtorek (6 lutego br.) sejmowa komisja zdrowia poparła tzw. małą nowelizację ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Prywatne podmioty takie świadczenia będą mogły realizować do końca 2018 r., a dyspozytornie medyczne staną się komórką organizacyjną urzędów wojewódzkich. Z systemu zniknąć musi niemal 10 proc. karetek.

Przez ostatnie 11 lat wielu publicznych dysponentów ratownictwa medycznego traciło swój status na korzyść podmiotów prywatnych - wskazywał wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz. Fot. PTWP

Za rządowym projektem tzw. małej nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym głosowało 19 posłów, 5 było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Komisja poparła ponadto trzy poprawki do projektu przygotowane przez resort zdrowia.

- Sumaryczny koszt nowego systemu w ciągu 10 lat - jego utworzenia i funkcjonowania, a także kosztów obowiązkowych szkoleń dla dyspozytorów medycznych, budowy i wyposażenia Krajowego Centrum, utworzenia całego zaplecza technicznego, łącznie z własną serwerownią dla systemu - wyniesie 357 mln zł - mówił wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz.

MZ o ratownictwie medycznym: ''wymaga naprawy''
Celem nowelizacji - jak podkreśla MZ - jest wzmocnienie wpływu państwa na bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, którzy znajdą się w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. "Pozostałe służby ratownicze (Państwowa Straż Pożarna i Policja) są instytucjami o charakterze publicznym, a ich działalność jest gwarantowana przez państwo. Ratownictwo medyczne na tle tych służb stanowi wyjątek - co wymaga naprawy" - przekonuje resort zdrowia.

Projekt przewiduje, że umowy na wykonywanie zadań zespołów ratownictwa medycznego (karetek z obsadą) będą powierzane wyłącznie podmiotom leczniczym w formie: samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej; jednostek budżetowych oraz spółek kapitałowych z co najmniej większościowym udziałem Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego.

Wszystkie umowy, jakie prywatne firmy zawarły z NFZ na ratownictwo medyczne, zakończą się 31 grudnia 2018 r. Wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz poinformował, że ta sytuacja dotyczy 135 zespołów ratownictwa medycznego (karetek) na 1543 zespoły funkcjonujące w systemie.

- Jesteśmy przekonani, że te zespoły zostaną odtworzone - powiedział.

Dodał, że jeśli na którymś terenie "odtworzenie" zespołu ratownictwa w ramach publicznej jednostki nie byłoby możliwe, wówczas prywatne zespoły ratownictwa będą tam mogły funkcjonować do końca 2020 r. Według MZ nie przewiduje się, aby po tym terminie istniała konieczność dalszego dopuszczania zawierania umów z podmiotami niepublicznymi.

- Nie widzimy absolutnie żadnego zagrożenia w zachowaniu ciągłości udzielania świadczeń przez zespoły ratownictwa medycznego - zapewnił Tombarkiewicz.

Reorganizacja dyspozytorni, szersza ochrona dla ratowników
Liczbę dyspozytorni medycznych zredukowano z 338 w 2011 r. do 42 na początku ostatniego kwartału 2017 r. Docelowo, od 1 stycznia 2028 r. na każde województwo będzie przypadała jedna dyspozytornia, z wyłączeniem województw śląskiego i mazowieckiego, gdzie przewiduje się po dwie dyspozytornie.

"Tworzenie wielostanowiskowych dyspozytorni medycznych poprawia zarządzanie zespołami ratownictwa medycznego, przynosi wymierne korzyści - głównie w postaci skrócenia mediany czasu dojazdu ZRM na miejsce zdarzenia oraz lepszego ich wykorzystania" - argumentuje MZ.

Od 1 stycznia 2021 r. dyspozytornia medyczna ma być komórką organizacyjną urzędu wojewódzkiego.

Projekt powiększa też katalog osób, którym będzie przysługiwała ochrona przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych o osoby udzielające pomocy medycznej w szpitalnym oddziale ratunkowym; dyspozytorów medycznych oraz wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego.

Ma to, jak uzasadnia MZ, zapobiegać znieważaniu, groźbom lub fizycznym atakom na personel medyczny. Obecnie na mocy art. 5 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym status funkcjonariusza publicznego mają te osoby, które udzielają pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmujące medyczne czynności ratunkowe.

Centrum monitorowania w LPR, nowe standardy kształcenia
Wśród pytań, jakie padły pod adresem wiceministra zdrowia Marka Tombarkiewicza w trakcie posiedzenia sejmowej komisji zdrowia rozpatrującej ustawę, znalazła się kwestia funkcjonowania Centrum Monitorowania Krajowego Systemu Ratownictwa Medycznego w strukturze LPR.

- Organem tworzącym dla LPR jest minister zdrowia. W toku prac nad zapisami ustawy uznaliśmy, że jako jednostka podległa ministerstwu posiada odpowiedni potencjał oraz własną działkę, na której będzie można wybudować krajowe centrum. W ubiegłym roku prace nad poszukiwaniem odpowiedniego lokalu trwały kilka miesięcy. Okazało się, że nie ma żadnego wolnego miejsca. LPR może zorganizować Krajowe Centrum Monitorowania Systemu Ratownictwa Medycznego - przekonywał Tombarkiewicz.

Pytany o ujednolicenie systemu kształcenia ratowników, minister tłumaczył, że aktualnie opracowywany jest program na kierunku ratownictwo medyczne na poziomie studiów licencjackich. Będzie on jeszcze podlegał konsultacjom, ale przewiduje się, że ten nowy standard będzie obowiązywał dla wszystkich uczelni od naboru jesienią 2018 roku. 

- Ratownicy boją się, że ustawa otworzy ścieżkę do tego, żeby zespoły ratownictwa medycznego były nie trzy-, a dwuosobowe. Czy jest taka gwarancja, że nie zostaną zmienione przepisy? - pytał z kolei lekarz i poseł PO Rajmund Miller.

- Zapisy dotyczące m.in. składu osobowego zespołów są w tzw. dużej nowelizacji, która będzie procedowana po zakończeniu prac na małą. Absolutnie nie rozumiem tych obaw. To ze strony środowiska ratowników medycznych były podnoszone głosy, że te zespoły obligatoryjnie powinny być trzyosobowe i takie zapisy w projekcie dużej nowelizacji się znajdują. Absolutnie nie ma takiego zagrożenia, że będzie wprowadzony jakiś zapis o obligatoryjności dwóch osób w zespole - przekonywał wiceminister zdrowia.

Trzeba będzie zastąpić karetki dla 2 mln osób
Tombarkiewicz dopytywany o to, jaką populację obejmuje zasięgiem 135 karetek, które zostaną wycofane po wejściu ustawy, stwierdził, że około 2 mln osób. Jak przekonywał, nikt w publicznych placówkach zdrowia, ani żaden z wojewodów nie widzi problemów w odtworzeniu publicznych karetek w miejsce wycofywanych prywatnych.

- Nie będą musiały być w to zaangażowane żadne środki publiczne - dodał szef resortu zdrowia.

Jak przekonywała Anna Banaszewska z Konfederacji Lewiatan, nowe karetki, które mają powstać w systemie w miejsce prywatnych, także zostaną sfinansowane ze środków publicznych, bo jednostki które mają je powołać do życia nie posiadają środków prywatnych. Zaznaczyła, że to też należałoby ująć w skutkach tej regulacji.

Bartosz Arłukowicz, przewodniczący komisji zdrowia i poseł PO przypomniał, że w ramach dużej nowelizacji mają zostać wprowadzone zmiany w składzie zespołów karetek typu ''S''; miałyby one jeździć bez lekarza.

- Dwa lata temu założyliśmy, że biorąc pod uwagę coraz większe trudności z pozyskiwaniem lekarzy spełniających odpowiednie wymogi, będziemy dążyli do wygaszania karetek "S" z lekarzami - specjalistami medycyny ratunkowej. Natomiast ze względu na głosy Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, że lekarze podejmują specjalizację z medycyny ratunkowej, m.in. po to, by móc w takim charakterze pracować, wycofaliśmy się z tej obligatoryjności, że nie będzie zespołów ratownictwa medycznego z lekarzami. Pozostały natomiast te zapisy ustawy, które funkcjonują już od kilku lat, że w roku 2020 zespoły ratownictwa medycznego będą mogły funkcjonować tylko ze specjalistami medycyny ratunkowej - wyjaśniał wiceszef resortu zdrowia.

Tombarkiewicz: nie ma mowy o nacjonalizacji
- Koszt również powinien obejmować odszkodowanie, jakie będzie zmuszony w postępowaniu arbitrażowym zapłacić rząd RP Królestwu Danii w związku z naruszeniem umowy międzynarodowej o wzajemnej ochronie inwestycji - przypominała Banaszewska.

Podkreślała, że choć w komunikacie ministra zdrowia opublikowanego w poniedziałek (5 lutego br.) można przeczytać, że Dania zwróciła się do Polski z propozycją zawarcia porozumienia rozwiązującego tę umowę, to informacja z ambasady Danii, którą otrzymała Konfederacja Lewiatan, mówi, że ''Królestwo Danii nie potwierdza gotowości do zawarcia tego porozumienia''.

Przedstawicielka Konfederacji Lewiatan parokrotnie użyła sformułowania "nacjonalizacja systemu ratownictwa", na które oburzył się Tombarkiewicz.

- Nie ma w ustawie mowy o żadnej nacjonalizacji, o żadnym przejęciu majątku. Ustawa zmienia tylko system nadzoru na systemem ratownictwa medycznego w Polsce. Słowa o "nacjonalizacji" są medialnie nośne, ale to nie jest żadna nacjonalizacja. Chcę także przypomnieć, że jest to projekt rządowy i nie widzimy żadnej potrzeby, aby wpisywać do kosztów wprowadzenia nowych regulacji odszkodowań za kupione przez firmy prywatne karetki - mówił wiceminister.

Przypomniał, że w Sejmie po pierwszym czytaniu jest ustawa, której celem jest zakończenie umowy między Danią a Polską. Skonstatował, że nie widzi powodu ''do straszenia Polski jakimś postępowaniem odszkodowawczym za inwestycje poczynione w ramach ratownictwa medycznego''.

- Przez ostatnie 11 lat wielu publicznych dysponentów ratownictwa medycznego traciło swój status na korzyść podmiotów prywatnych. Nikt wtedy nie martwił o odszkodowania dla SPZOZ-ów, które traciły kontrakty - podsumował Tombarkiewicz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum