Pakiet onkologiczny: wielka szansa czy kreatywna "kolejkologia"?

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 14 stycznia 2015 19:47

Pakiet onkologiczny wiąże się m.in. z nowymi obowiązkami lekarza POZ (diagnostyka i wystawianie tzw. zielonej karty). Trudno się więc dziwić obawom lekarzy, którzy zetknęli się z zakresem, z którym nie mieli do czynienia wcześniej - podkreślali w środę (14 stycznia) uczestnicy debaty "Pakiet onkologiczny - nowe zasady, stare problemy".

Pakiet onkologiczny: wielka szansa czy kreatywna "kolejkologia"?

- Trudno mówić, że lekarz rodzinny z małej miejscowości po szkoleniu zorganizowanym przez MZ, gdzie na jedną grupę nowotworów poświęcono ok. kwadransa, czuje się przygotowany do realizacji pakietu onkologicznego. Stawia sobie najwyżej pytanie, czy to chwilowy bałagan, związany z okresem wdrożenia, czy raczej początek długoterminowego chaosu - mówił Grzegorz Stachacz, ekspert Fundacji im. Lesława Pagi, która zorganizowała środową debatę w Warszawie.

Prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Chirurgii Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku wskazuje, że urzędnicy państwa polskiego tworząc pakiet onkologiczny podjęli decyzję o zmianie podziału istniejących środków i zasobów, których przecież nie przybyło.

Co z koncepcją medycyny rodzinnej?
- Czym skutkuje to dla lekarza rodzinnego? Zna on pacjenta i jego rodzinę i może wpływać na ich prozdrowotne zachowania, największą wartością wydaje się tu zatem zakres profilaktyki pierwotnej, której onkologia nie wykonuje, bo styka się z ludźmi, którzy już są chorzy - mówi prof. Pieńkowski.

- Tymczasem obowiązki lekarza rodzinnego w ramach pakietu koncentrują się na szybkiej diagnostyce onkologicznej, mocno chwiejąc koncepcją medycyny rodzinnej, zorientowanej przecież na inne zadania - uważa profesor.

Przypomina: - Co do samej diagnozy: powinna być ona szybka, ale przede wszystkim dobra, bo wiąże się z tym wielka odpowiedzialność. Ponadto w onkologii diagnoza jest procesem ciągłym, trwającym do końca życia chorych.

Mec. Paulina Kieszkowska-Knapik z Kancelarii Prawnej Kieszkowska-Rutkowska-Kolasiński ocenia, że w przesunięciu pacjentów w ramach pakietu onkologicznego do POZ chodzi o zmieszczenie pod "płaszczem" określonych środków jak największej liczby chorych.

- To jest kreatywna "kolejkologia": ludzie nadal stoją w kolejkach, tyle że w innych. Ale merytorycznie przesunięcie chorych do POZ nie może się na dłuższą metę udać, ponieważ lekarze rodzinni nie zdobędą z dnia na dzień kompetencji, jakie mają specjaliści - mówi mecenas.

Kto może wydać zieloną kartę?
- Bulwersujący jest też fakt, że specjalista nie może wydać zielonej karty, dopóki nie stwierdzi nowotworu (podejrzenie choroby nowotworowej w jego przypadku nie wystarczy), nie może zatem rozliczyć swojej diagnostyki w ramach pakietu. A przecież wydaje się to kluczowe. Zatem specjalista może de facto mniej niż lekarz pierwszego kontaktu, co z kolei wydaje się zupełnie nielogiczne - wskazuje Paulina Kieszkowska-Knapik.

- Ponadto pacjenci, którzy leczą się w firmach abonamentowych (a mowa tu o setkach tysięcy osób) i nie korzystają na co dzień z publicznej ochrony zdrowia, będą musieli udać się po zieloną kartę do swojego lekarza pierwszego kontaktu, dodatkowo zwiększając kolejki w publicznych przychodniach - mówi mecenas.

Dodaje: - Trudno to zrozumieć, bo lekarze w placówkach abonamentowych mogą wypisywać leki refundowane na receptę (jest na to umowa). Tak samo umowa mogłaby obejmować wypisanie zielonej karty. Tym bardziej, że każdy lekarz, nie tylko "publiczny" musi zgłosić pacjenta do Krajowego Rejestru Nowotworów

Prof. Pieńkowski zwraca z kolei uwagę, że częstym powodem, dla którego ludzie umierają w Polsce na nowotwory, jest nieumiejętność osiągania efektu synergii, wynikającego z wiedzy różnych specjalistów. Problem w tym, że nie ma między nimi kontaktu.

- Ta sytuacja jest m.in. rezultatem sposobu rozliczeń z NFZ, w których każda czynność traktowana jest jako osobna, oderwana od tego co było przedtem i co będzie potem oraz niewielkiego i stale podrywanego zaufania do lekarzy - zaznacza profesor Pieńkowski. - W efekcie brakuje komunikacji pomiędzy lekarzami opiekującymi się pacjentem i wzajemnego przekazywania sobie informacji. Na skutek tak dużego rozproszenia tych działań najbardziej cierpią chorzy.

Dr Maciej Piróg, doradca Prezydenta RP ds. ochrony zdrowia wskazuje, że pakiet onkologiczny wymusza nawiązywanie współpracy i tworzenie się sieci i są to - jego zdaniem - bardzo dobre rozwiązania.

- Kłopot dotyczy natomiast płatnika, który wymusza wspomnianą już dezintegrację systemu. Jeśli każde świadczenie traktowane jest osobno, w całkowitym oderwaniu od pozostałych, jeśli każdy etap leczenia choroby, w tym przypadku onkologicznej, finansowany jest oddzielnie, mamy problem - zaznacza Maciej Piróg.

- Jeżeli jakiś zakres ma być nielimitowany, natychmiast zaczyna się próba limitowania w inny sposób. Płatnik zaczyna robić wszystko, aby za nielimitowane świadczenie nie zapłacić - dodaje.

Co z finansowaniem?
Osobną kwestią pozostaje finansowanie działań związanych z pakietem onkologicznym.

- Pieniądze z rezerwy budżetowej NFZ powinny być uruchamiane w przypadku nieprzewidzianych wydarzeń, np. epidemii, a nie przeznaczane na pakiet onkologiczny, bo zmiany z nim związane będą generowały trwałe skutki dla systemu - uważa Dominika Krupa, ekspert Fundacji im. Lesława Pagi.  

Zaznacza, że leczenie onkologiczne wymaga długofalowej strategii, która zasługuje na stałe miejsce w budżecie NFZ. - Na razie zabrakło zarządzania ryzykiem i wytyczania celów i planów do zrealizowania - podkreśla Dominika Krupa.

Paulina Kieszkowska-Knapik wskazuje, że zamknięcie znaczącej części diagnostyki w POZ ma służyć temu, aby specjaliści nie generowali w nielimitowym systemie rzeczywistych większych nakładów.

- Jeśli znosimy limity, a jednocześnie nie mamy do dyspozycji dodatkowych pieniędzy, gdzieś musi ich zabraknąć. To oznacza, że pacjenci leczeni poza pakietem onkologicznym mogą znaleźć się w trudnej sytuacji - stwierdza prawnik.

- Nie ma dodatkowych pieniędzy, ale nie ma także dyskusji o tym, jak lepiej wydawać te, które mamy, inaczej organizując system opieki nad pacjentem onkologicznym w Polsce, w tym wprowadzając wyspecjalizowane ośrodki leczenia nowotworów, np. Breast Cancer Units - podsumowuje Paulina Kieszkowska-Knapik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum