Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia | 30-05-2017 05:49

Pacjenci chcą znać wyniki leczenia w szpitalach, ale brakuje danych

- Chorzy dzwonią do organizacji pacjentów i pytają, w jakich ośrodkach w Polsce najlepiej leczy się nowotwory. Szukają takich informacji w stowarzyszeniach, bo w naszym kraju żadna instytucja nie gromadzi miarodajnych danych o wynikach terapii - mówi Wojciech Wiśniewski z Fundacji Alivia wspierającej osoby cierpiące na raka.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Uczestnicy sesji otwierającej XXI Konferencję "Jakość w opiece zdrowotnej" (Kraków, 29-30 maja 2017 r.) byli zgodni co do tego, że najbardziej obiektywnym narzędziem monitorowania i porównywania efektów terapii są rzetelne rejestry medyczne.

Nie chodzi o wytykanie palcem!
- W Polsce co prawda jest kilka rejestrów, ale nie gromadzą informacji o jakości leczenia, które pozawalają m.in. uczyć się na wynikach osiąganych przez inne ośrodki. Wyjątkiem jest Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych (KROK) - podkreślał prof. Rafał Niżankowski z Kliniki Angiologii CM UJ, przewodniczący Rady Akredytacyjnej Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Prof. Marek Jasiński, kierownik Kliniki Chirurgii Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przypomniał, że Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych działa od 2006 roku. - Jest obligatoryjny dla wszystkich ośrodków kardiochirurgicznych w naszym kraju. W tej dziedzinie podobne rejestry ma tylko kilka europejskich krajów - podkreślał.

Zwrócił uwagę, że KROK nie tylko gromadzi dane o wszystkich operacjach kardiochirurgicznych. - Stanowi też bardzo dobre narzędzie porównywania wyników osiąganych przez poszczególne ośrodki - nie w celu tropienia błędów lub wytykania kogoś palcem. Chodzi o wymianę doświadczeń, podnoszenie w ten sposób jakości, czy eliminowanie z praktyki klinicznej procedur mało skutecznych lub obarczonych zbyt dużym ryzykiem - wylicza kardiochirurg.

Wskazuje, że KROK odnosi się nie tylko do bieżącego rejestrowania wykonanych procedur, ale pozwala też śledzić odległe wyniki leczenia, nawet w 10-letniej perspektywie.

- To bardzo istotny element rejestru. Niestety, większość lekarzy w Polsce nie interesuje się odległymi wynikami leczenia - przyznaje dr Jerzy Kulikowski, chirurg, prezydent Towarzystwa Promocji Jakości Opieki Zdrowotnej w Polsce.

- Nasi chirurdzy po zoperowaniu przepukliny raczej nie zaprzątają sobie głowy tym, czy na przykład po dwóch latach nie doszło do nawrotu tejże przepukliny u tego samego pacjenta - stwierdził dr Kulikowski.

Kierunek Skandynawia i Stany Zjednoczone
Prof. Niżankowski zaznaczył z kolei, że poza KROK-iem, polskie rejestry nie tylko się niekompletne, ale też funkcjonują w rozproszeniu. - W Danii działa jedno centrum administrujące i prowadzące około 60 rejestrów dla różnych specjalizacji - zaznaczył szef Rady Akredytacyjnej CMJ.

W jego opinii rzetelnie prowadzone rejestry, dokumentujące przebieg terapii, zdecydowanie podnoszą jej jakość. Podawał liczne przykłady potwierdzające tę zależność. - Rejestr przyczynił się do tego, że Szwecja notuje najlepsze w Europie wyniki leczenia zaćmy - zauważył.

- Z kolei w Stanach Zjednoczonych po wdrożeniu rejestru procedur stosowanych w mukowiscydozie istotnie zredukowana została liczba infekcji i innych powikłań związanych z leczeniem tej choroby - dodał prof. Niżankowski.

Co można ujawniać pacjentom
Zdaniem prof. Jasińskiego, jedną bardziej wrażliwych kwestii jest zakres i sposób upubliczniania danych dotyczących wyników leczenia w poszczególnych lecznicach. Czy pacjent ma znać na przykład wskaźniki śmiertelności wewnątrzszpitalnej konkretnych placówek?

- Takimi informacjami przede wszystkim powinni dysponować płatnicy świadczeń czy rządowe agendy, ale media już niekoniecznie. Warto rozważyć natomiast dostępny dla pacjenta system oceny ośrodków medycznych - mówi prof. Jasiński.

Przypomina, że od dwóch lat w Stanach Zjednoczonych prowadzony jest niezależny ranking szpitali, a pacjent wie, ile gwiazdek przyznano w tej klasyfikacji danej placówce.

Dr Kulikowski zwrócił jednak uwagę, że taki system też może nie być w pełni miarodajny: - Trudno tę samą liczbę gwiazdek przyznawanych szpitalowi wykonującemu głównie proste zabiegi z gatunku „lekkich, łatwych i przyjemnych” zestawić z gwiazdkami dla ośrodka zajmującego się najtrudniejszymi przypadkami - stwierdził prezydent Towarzystwa Promocji Jakości Opieki Zdrowotnej w Polsce.

W opinii prof. Jasińskiego i prof. Niżankowskiego taki ranking można jednak w znacznym stopniu zobiektywizować, uwzględniając przy klasyfikowaniu szpitali ocenę ryzyka wykonywanych procedur w poszczególnych ośrodkach.

Obywatele mają prawo wiedzieć więcej
Zdaniem Wojciecha Wiśniewskiego z Fundacji Alivia, reprezentującej zarazem 16 stowarzyszeń zrzeszających pacjentów onkologicznych, przy wszelkich pomiarach efektywności opieki medycznej należy też brać pod uwagę opinie pacjentów.

- Z drugiej strony pacjenci i ich najbliżsi powinni mieć dostęp do wiarygodnych, możliwie najbardziej obiektywnych informacji o poziomie leczenia w danym ośrodku. Niestety, takimi twardymi danymi instytucje publiczne nie dysponują - podkreślał Wiśniewski.

Wskazywał, że także rządzącym bardzo powinno zależeć na wdrożeniu rzetelnych metod pomiaru skuteczności opieki zdrowotnej. Choćby dlatego, aby mieli dowody, że prowadzili skuteczniejszą politykę zdrowotną niż ich poprzednicy.

- Od lat „rozgrywa się” pacjentów deklaracjami o poprawie dostępu do leczenia, kompleksowości opieki itp. Ale nadal nie ma narzędzi do obiektywnej weryfikacji efektywności tych działań - mówi Wojciech Wiśniewski.

Dodaje, że chorzy dzwonią do organizacji pacjentów i pytają np. w jakich ośrodkach w Polsce najlepiej leczy się nowotwory. - Szukają takich informacji w stowarzyszeniach, bo w naszym kraju nie gromadzi się miarodajnych danych o wynikach terapii - stwierdza.

Brakuje standardów terapii?
Dr Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP, zwracał uwagę, że w Polsce nadal nie zostały wystandaryzowane procedury medyczne. - Trzeba wreszcie uporządkować standardy leczenia określonych przypadków, aby poszczególne ośrodki nie leczyły według swoich „patentów” - apelował do decydentów.

W odpowiedzi wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz podkreślał, że jego resort, nieco wbrew swojej nazwie, zajmuje się przede wszystkim wprowadzaniem standardów organizacyjnych i technicznych.

- Natomiast wyznaczanie standardów medycznych jest domeną towarzystw naukowych oraz konsultantów w poszczególnych dziedzinach medycyny. Oczywiście zadaniem ministerstwa jest stwarzanie warunków do wdrażania takich standardów. Przykładem są wprowadzone niedawno wytyczne w zakresie leczenia bólu - przypomniał Marek Tombarkiewicz.

Na dobrej jakości korzysta pacjent i system
Halina Kutaj-Wąsikowska, dyrektor Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia zaznaczyła, że na inwestowaniu w jakość opieki zdrowotnej korzystają nie tylko pacjenci.

- Z tegorocznego raportu OECD wynika, że w Stanach Zjednoczonych, dzięki różnym działaniom sprzyjającym podnoszeniu poziomu świadczeń zdrowotnych, amerykański system ochrony zdrowia w latach 2010-2015 zaoszczędził kwotę 28 miliardów dolarów - podkreśliła dyrektor CMJ.

Część krakowskiej debaty dotyczyła też przygotowywanej ustawie o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta. - Uwagi do założeń tej regulacji zajęły ponad 200 stron - przypomniała Halina Kutaj-Wąsikowska.

Ustawa będzie gotowa za miesiąc?
- Myślę, że za miesiąc będziemy już mówić o gotowej ustawie - zapowiedział Marek Tombarkiewicz i dodał, że zgodnie z założeniami do tej regulacji szpital, aby otrzymać kontrakt z NFZ, będzie musiał spełniać minimalne standardy autoryzacyjne.

- Obligatoryjne standardy autoryzacyjne będą opisane w ustawie. Natomiast placówki, które wdrożą jakościowe procedury powyżej ustawowego minimum - czyli uzyskają certyfikat akredytacyjny ministra zdrowia - otrzymają bonus w postaci 1-procentowego zwiększenia wartości kontraktu z NFZ - zaznaczył wiceminister zdrowia.

CMJ pozostanie w Krakowie
Potwierdził też, resort planuje przekształcenie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia z jednostki budżetowej w agencję rządową. - Ta instytucja nadal będzie miała siedzibę w Krakowie, nie zostanie przeniesiona do Warszawy - zapewniał.

Założenia do ustawy o jakości w ochronie zdrowia przewidują tworzenie i prowadzenie rejestrów medycznych. Zgodnie z założeniami ich celem będzie m.in. „monitorowanie jakości realizowanych świadczeń oraz stymulowania do jej poprawy”.

Rocznie ma powstawać około pięciu rejestrów (w pierwszych latach: 2-4). Docelowo ma ich być ok. 60-80. - Ustawa opisze narzędzia do tworzenia rejestrów, a także określi źródła ich finansowania - podkreśla Marek Tombarkiewicz.