PO: rządowy projekt dot. in vitro jest najlepszy

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 09 kwietnia 2015 18:45

Rządowy projekt ustawy o leczeniu niepłodności jest kompleksowy i obiektywnie najlepszy - przekonywał podczas czwartkowej (9 kwietnia) debaty w Sejmie nad rozwiązaniami dot. in vitro Grzegorz Sztolcman (PO).

PO: rządowy projekt dot. in vitro jest najlepszy

Sztolcman przypomniał, że procedura zapłodnienia pozaustrojowego funkcjonuje już w Polsce, nie ma jednak nad nią żadnej kontroli.

- Mamy w tej chwili sytuację najgorszą z możliwych, bo w kwestiach bioetycznych mamy tylko normy moralne i etyczne i kompletną pustynię prawną. I na tej pustyni pary, które szukają pomocy, zdane są właściwie wyłącznie na siebie i odpowiedzialność lekarzy, wynikającą tak naprawdę tylko z przysięgi Hipokratesa - zaznaczył poseł PO.

Według niego ustawa regulująca kwestie związane z in vitro jest więc w Polsce potrzebna. - Klub PO ocenia projekt rządowy jako najbardziej kompleksowy i obiektywnie najlepszy - powiedział Sztolcman.

Zwrócił uwagę, że propozycja rządowa powstała na podstawie standardów europejskich w zakresie leczenia niepłodności, opinii specjalistów z różnych dziedzin, a także doświadczeń rządowego programu ws. in vitro.

- Projekt ten wprowadza ład i porządek do obszaru, który do tej pory jest legislacyjną próżnią - ustanawia wreszcie prawną ochronę zarodków: zabrania eksperymentów, tworzenia hybryd, klonowania, ingerowania w genom, a przede wszystkim - zakazuje wprost niszczenia zarodków - przypomniał Sztolcman.

Ocenił również, że rząd proponuje "bardzo rozsądne" rozwiązania w kwestii liczby zapładnianych komórek jajowych w procedurze in vitro.

- Propozycje zawarte w projekcie rządowym - w naszej ocenie - są optymalne dla skuteczności metody i minimalizują poświęcenie zdrowotne kobiet - podkreślił Sztolcman. Dodał, że przewidywana liczba tworzonych zarodków (sześć, w wyjątkowych przypadkach - osiem) wynika z doświadczeń lekarzy.

Przypomniał też, że zgodnie z projektem rządowym, procedura in vitro nie ma być procedurą pierwszego wyboru.

- Przeciwnie - będzie to ostateczność. Dopiero po zastosowaniu wszystkich metod, jeżeli nie będzie oczekiwanego efektu, para będzie mogła skorzystać z tej metody i to pod pewnymi warunkami - zaznaczył Sztolcman.

Skrytykował przy tym projekt PiS ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego zakazujący tworzenia embrionów ludzkich poza organizmem kobiety oraz projekt SLD ustawy o świadomym rodzicielstwie.

 - Koleżanki i koledzy z lewej strony sali chcą w jednym akcie uregulować kwestie: in vitro, aborcji na życzenie, kwestie wychowania seksualnego w szkole, czy środków i metod antykoncepcyjnych. Jeżeli celem było głównie zwrócenie uwagi na projekt jako taki, to jest jeszcze parę kontrowersyjnych i medialnych tematów: prostytucja, dopalacze, miękkie narkotyki. Może w formie autopoprawki też wrzucicie to do tego projektu? - ironizował poseł PO.

Odnosząc się do propozycji PiS, Sztolcman pytał, dlaczego posłowie tego klubu chcą osobom borykającym się z problemem niepłodności "odmówić prawa do szczęścia".

- Dlaczego mówicie, że in vitro to oszustwo, wręcz morderstwo, skoro daje to szansę na zaznanie radości posiadania dzieci? To jest po prostu nieludzkie - ocenił polityk. Apelował do posłów PiS, by "włączyli empatię", a "wyłączyli radio".

 -Wyjdźcie na ulicę do ludzi, posłuchajcie, porozmawiajcie, wtedy się przekonacie, że to nie jest wyrafinowana aborcja, tylko dzielenie się miłością - zaznaczył Sztolcman.

Z kolei poseł PO Maciej Orzechowski polemizował z niektórymi wypowiedziami posłów PiS. Przekonywał m.in., że nie jest prawdą, iż tworzenie embrionów ludzkich poza organizmem kobiety jest niezgodne z konstytucją. Przytoczył treść opinii Sądu Najwyższego na temat projektu PiS.

- W uwagach czytamy, że z unormowań konstytucyjnych nie wynika jednak zakaz tworzenia embrionu ludzkiego poza organizmem kobiety (...), więc proszę nie powoływać się na konstytucję w państwa wypowiedziach - zwrócił się do posłów PiS.

Orzechowski, z zawodu ginekolog, dowodził także, że naprotechnologia nie może skutecznie zastąpić zapłodnienia in vitro. - Naprotechnologia jest tym wszystkim, co robimy w diagnostyce i leczeniu kobiet do momentu wspomaganej prokreacji (...) Naprotechnologia to jest właśnie wywiad z kobietą, to jest to spełnienie rocznego czasu oczekiwania na dziecko w naturalnym poczęciu. Po tym dopiero para podpada pod definicję niezamierzonej bezdzietności, czy - jak ktoś inny powie - niepłodności - mówił poseł PO.

Podkreślił, że według ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego naprotechnologia "nie znajduje zastosowania w leczeniu niepłodności mężczyzn oraz w przypadku niektórych schorzeń kobiecych". Chodzi o niewydolność jajników i niedrożność jajowodów.

 - Zatem w części przypadków metody proponowane w naprotechnologii są niewystarczające - zaznaczył Orzechowski.

Zwrócił się przy tym do posła PiS Czesława Hoca. - Gdyby ta debata miała miejsce 30 lat temu, gdybyśmy nie znali procedury in vitro, to moglibyśmy powiedzieć (...) pacjentom: dalej poza naprotechnologią nie ma już nic. Dzisiaj - panie pośle - (...) jest pan zobowiązany swoją przysięgą (Hipokratesa) opowiedzieć pacjentom o innych metodach i to nie pan poseł, tylko ci pacjenci będą decydować czy chcą wejść na taką ścieżkę, czy też nie - mówił Orzechowski.

Hoc odpowiedział, że lekarz "ma jedno zasadnicze przesłanie, by chronić życie na każdym jego etapie, w każdym jego przejawie".

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum