Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia | 12-11-2013 17:40

Opieka nad wcześniakiem: oddział neonatologiczny i... co dalej?

Neonatologiczny Nadzór Krajowy oraz "Koalicja dla wcześniaka" opracowały projekt skoordynowanej opieki specjalistycznej prowadzonej w ośrodkach będących w stanie zapewnić diagnostykę i opiekę ambulatoryjną dla wcześniaków po opuszczeniu przez dzieci oddziałów neonatologicznych.

Model został wstępnie zaakceptowany przez Ministerstwo Zdrowia. W resorcie pracę koordynują dwa departamenty: ochrony zdrowia oraz matki i dziecka.

- Plan zakłada, że w każdym większym województwie powstaną ośrodki, które zajmą się koordynacją opieki nad dziećmi urodzonymi przedwcześnie. Ich rozwój przebiega na ogół inaczej niż dzieci urodzonych o czasie, co nie znaczy, że źle. Do postawienia prawidłowej oceny potrzebny jest jednak zespół specjalistów - zależnie od problemu - neurologa dziecięcego, kardiologa, pulmonologa, rehabilitanta, okulisty, chirurga. Ważne, by przez ten czas opieka skoordynowana była kierowana przez neonatologa - wyjaśniła zasady działania modelu prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii, podczas konferencji zorganizowanej przez "Koalicję dla wcześniaka" we wtorek (12 listopada) w Warszawie.

Spotkanie poprzedza obchody Światowego Dnia Wcześniaka, które przypadają 17 listopada.

Jednodniowa konsultacja
- Nasz pomysł polega na tym, aby rozwój wcześniaka był monitorowany przez specjalistów do trzeciego roku życia dziecka. W tym czasie powinno ono zacząć chodzić, mówić i sprawnie jeść. Na tej podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy wcześniak ma deficyty rozwojowe. Docelowo taka opieka powinna trwać do wieku szkolnego - dodała prof. Helwich. Wyjaśniła, że podstawowe cele projektu to zapewnienie dziecku kompleksowej opieki oraz ułatwienie dostępu do specjalistów.

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej wśród rodziców wcześniaków, większość bardzo ceni sobie pomoc i wsparcie, jakie otrzymują od personelu medycznego oddziałów neonatologicznych, ale jednocześnie aż 60 proc. uważa, że dostęp do specjalistów po wyjściu dziecka ze szpitala jest słaby lub utrudniony. Ograniczenia wynikają głównie z długiego czasu oczekiwania na wizytę oraz problemu z dostaniem się do lekarza z uwagi na jego brak w miejscu zamieszkania. Ponad 60 proc. ankietowanych musi dojeżdżać ponad 150 km do ośrodka, w którym możliwa jest konsultacja specjalistyczna.

O ile bowiem dziecko znajduje się pod stałą opieką w szpitalu, problemem jest zapewnienie skoordynowanej opieki po wyjściu z lecznicy, kiedy nadal trwa walka o życie i zdrowie wcześniaka. Dziecko urodzone przed terminem po wypisie z oddziału neonatologicznego narażone jest na powikłania układu nerwowego, krwionośnego i zakażeń dróg oddechowych.

- Stworzenie takiego modelu nie jest problemem finansowym, ale logistycznym. Na razie wybraliśmy 26 ośrodków, które mogą zapewnić kompleksową opiekę, ponieważ mają specjalistów i aparaturę potrzebną do monitorowania rozwoju wcześniaków. Chcemy, by taka diagnoza była stawiana w jednym dniu, a rodzic nie musiał krążyć od ośrodka do ośrodka. Program mógłby ruszyć w ciągu dwóch-trzech lat - oceniła prof. Helwich.

Rejestr wcześniaków
Dodatkową korzyścią z prowadzenia skoordynowanej opieki byłaby możliwość utworzenia rejestru wcześniaków. Obecnie rejestracja prowadzona jest w dwojaki sposób. O ile ta na podstawie masy urodzeniowej jest zobiektywizowana (dotyczy dzieci, które ważą poniżej 2,5 kg), o tyle pomiar na podstawie skróconego terminu ciąży (poniżej 37 tygodnia) jest nieobiektywny.

- Termin ciąży podaje kobieta. Jeśli od początku ciąży nie znajdowała się pod opieką medyczną i nie miała wykonanego badania USG w pierwszym trymestrze ciąży, dziecko z ograniczonym rozwojem wewnątrzmacicznym może urodzić się o czasie, ale mniejsze - wyjaśnia konsultant krajowy.

Wcześniak to dziecko urodzone między 22. a 37. tygodniem ciąży, podczas gdy prawidłowa ciąża trwa 40 tygodni. W Polsce co roku na świat przychodzi ok. 26 tys. wcześniaków. To blisko 6 proc. wszystkich urodzeń. Taka liczba plasuje Polskę pośrodku statystyki unijnej. Najmniej wczesnych porodów zdarza się w Skandynawii - ok. 2 proc.

- Przyczyny przedwczesnego porodu są bardzo złożone - ocenia prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, kierownik Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i wymienia: - Główne zagrożenia niosą choroby kobiet w ciąży: nadciśnienie, cukrzyca, choroby tarczycy i zakażenia. Ale znaczenie mają także czynniki pozamedyczne, związane ze stylem życia, takie jak: stresująca praca, palenie papierosów, narkotyki, picie alkoholu oraz elementy socjoekonomiczne.

To nie wyrok

Z ankiety wynika również, iż ponad 60 proc. rodziców nie brało pod uwagę, że ich dziecko może urodzić się przed planowanym terminem. 80 proc. z nich przed urodzeniem wcześniaka nie wiedziało nic albo bardzo niewiele o tym, jak się nim opiekować.

Badanie wskazuje także na traumę, jaką przeżywają rodzice wcześniaków. 40 proc. matek doświadcza uczucia lęku po urodzeniu dziecka przed planowanym terminem. Co czwarta kobieta ma poczucie winy, że jej dziecko urodziło się przedwcześnie, a prawie co trzecia czuje się bezradna.

- Kiedy kobieta zachodzi w ciążę, nie spodziewa się najgorszego. Kiedy rodzi wcześniaka, towarzyszy jej uczucie lęku, zagrożenia dla zdrowia i życia dziecka, poczucie winy i bezradności. Zastanawia się, co by było, gdyby wcześniej poszła na zwolnienie, mniej pracowała. Na ogół jednak z medycznego punktu widzenia nie są to czynniki wpływające na przyspieszony poród. Ten potrafi zaskoczyć matkę i prowadzącego lekarza - wyjaśnia psycholog Bożena Cieślak-Osik ze Szpitala Klinicznego im ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie.

Dlatego, jak dodaje, w tym momencie potrzebna jest pomoc ze strony personelu medycznego, edukacja, rozmowa i doświadczenia innych rodziców, a przede wszystkim wsparcie najbliższych.

Ponad 60 proc. rodziców obawia się opóźnień w rozwoju swojego dziecka. Jednak, jak przekonują eksperci, nawet dzieci urodzone bardzo wcześnie, z małą masą urodzeniową, przy właściwej opiece mogą zdrowo się rozwijać.