Opieka nad seniorami - tam gdzie zawodzą procedury, albo ich w ogóle nie ma

Autor: Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia • • 13 grudnia 2010 06:30

Śmierć matki mężczyzny, który trafił do szpitala po wypadku samochodowym i nie mógł zajmować się staruszką - emerytowaną lekarką, obnażyła luki w systemie opieki nad osobami starszymi. Brak procedur, kolejki do przepełnionych zakładów opiekuńczo-leczniczych (ZOL), niedomaganie podstawowej opieki zdrowotnej.

Opieka nad seniorami - tam gdzie zawodzą procedury, albo ich w ogóle nie ma

Przypomnijmy. Pacjent po wypadku trafił do Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie 4 listopada wieczorem. Na pytanie lekarza przyjmującego go do oddziału o to, kogo należy powiadomić, poinformował, że ma tylko chorą, leżącą matkę, która wymaga opieki, a z pozostałą rodziną nie utrzymuje kontaktu.

– Reakcją lekarza dyżurnego na tą informację było powiadomienie komendy policji przy ul. Malczewskiego w Warszawie. Lekarz zgłosił potrzebę sprawdzenia sytuacji matki pacjenta. Policja zgłoszenie przyjęła – mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Beata Mastalerz, rzecznik Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie

Jak informuje, funkcjonariusze jeszcze tego samego dnia przyjechali do szpitala, gdzie rozmawiali zarówno z lekarzem dyżurnym, jak i z pacjentem. O dalszych czynnościach policji szpital nie miał informacji.

– Nie dysponowaliśmy kluczami do mieszkania pacjenta. W tym przypadku żadna inna służba poza policją nie była uprawniona do wejścia do tego lokalu – tłumaczy Beata Mastalerz.

90-letnią kobietę 23 listopada znalazł martwą w swoim mieszkaniu jej brat, który wszedł tam z funcjonariuszami policji. Najprawdopodobniej zmarła z powodu zimna, głodu i pragnienia. Policja nie odpowiada na pytania dziennikarzy o brak reakcji na zgłoszenie lekarzy ze Szpitala Czerniakowskiego. Sposób działania funkcjonariuszy bada inspektorat komendanta mokotowskiej policji, wydział kontroli Komendy Stołecznej Policji, a także prokuratura.

Z zapisów w notatnikach służbowych funkcjonariuszy, którzy mieli informację o pozostawionej w domu bez opieki 90-latce, zabezpieczonych przez stołeczną prokuraturę wynika, że policjanci nie pojechali pod wskazany adres.

Nie ma procedur, powinna być logika
Prof. Juliusz Jakubaszko, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej mówi nam, że nie ma ustalonych procedur, które obowiązywałyby lekarzy w takich przypadkach, jednak logika nakazuje, żeby zainteresować się osobą pozostawioną bez opieki, powiadomić odpowiednie służby.

Tym razem lekarze zaufali policji, jednak okazało się, że nikt nie jest zobowiązany do sprawdzenia, co się dzieje ze starszą osobą pozostawioną bez opieki.

Danuta Liese, pracownik socjalny Wojewódzkiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie jest zdania, że trudno o sztywne zasady postępowania, ponieważ każda sytuacja jest inna. Jednak uważa, że lekarze mogą w podobnych przypadkach powiadomić pracownika socjalnego, jeżeli taki w szpitalu jest.

– Na ogół staramy się zorganizować opiekę dla takiej osoby przez ośrodek pomocy społecznej – mówi nam Danuta Liese.

W Szpitalu Czerniakowskim nie ma jednak zatrudnionego pracownika opieki socjalnej.

– W naszym szpitalu jest funkcja pielęgniarki społecznej, która interweniuje w przypadkach, gdy policji nie uda się ustalić, czy pacjent przebywający w szpitalu ma rodzinę. Wówczas pielęgniarka zgłasza taką sytuację do opieki społecznej – wyjaśnia Beata Mastalerz.

Danuta Liese tłumaczy, że starsi ludzie są wspomagani przez ośrodki pomocy społecznej usługami w miejscu zamieszkania. Jeżeli są niesprawni, wtedy proponuje się im zakład opiekuńczo-leczniczy. – Jednak na miejsce w zakładzie trzeba czekać. Jest ich za mało.

Kolejka do ZOL
W Warszawie są 3 duże publiczne zakłady opiekuńczo-lecznicze, które znajdują się w gestii prezydent miasta. Funkcjonuje również sporo niepublicznych ZOL, jednak liczba łóżek we wszystkich placówkach jest zbyt mała w stosunku do potrzeb.

Przykładowo na miejsce w największym w Polsce Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym im. Sue Ryder w Warszawie, który dysponuje 450 łóżkami trzeba obecnie czekać około 2 miesięcy, mimo że pod koniec września b.r. otwarto nowy pawilon ze 100 dodatkowymi miejscami.

– Kolejka zapełniła się bardzo szybko – mówi nam Barbara Kaczmarska dyrektor ZOL im. Sue Ryder. Jaj zdaniem zamiast części pobytów stałych powinny zostać wdrożone w ZOL 6-miesięczne pobyty, w czasie których lekarze starają się aktywizować pacjentów.

– Podczas takich czasowych pobytów uczymy pacjentów samodzielności w opiece nad swoim zdrowiem na ich miarę, uczymy ich bycia ze swoją niepełnosprawnością. Wówczas ZOL zyskuje większy sens, a także odciąża młode pokolenie, które powinno pracować i tworzyć polskie PKB – uważa Barbara Kaczmarska.

Opieka kosztuje
Według dyretor ZOL im. Sue Ryder problem braku miejsc w ośrodkach mógłby zostać częściowo rozwiązany poprzez lepsze finansowanie.

– Polityka prowadzona przez NFZ jest niezrozumiała. Niskie stawki hamują rozwój niepublicznych placówek, które mogłyby odciążyć szpitale, przejmować długo leżących pacjentów i zmniejszyć kolejki do ZOL – uważa Barabara Kaczmarska.

Jest zdania, że taka placówka, jak jej, rozwija się ponieważ obsługuje bardzo dużą liczbę pacjentów, jednak mniejsze zakłady, posiadające poniżej 100 łóżek, nie są w stanie udźwignąć opieki na odpowiednim poziomie, bazując na finansowaniu z Funduszu. Jak informuje, stawka NFZ to 70 zł za pacjenta na dzień. Według Kaczmarek o ile przy 450 łóżkach w ZOL stawka powinna wynosić minimum 90 zł, żeby pokryć koszty opieki, to w przypadku mniejszych zakładów koszty utrzymania jednego pacjenta na pewno są wyższe.

Barabara Kaczmarek jest zbulwersowana przypadkiem śmierci matki pacjenta, która została pozostawiona bez opieki.

– To co się wydarzyło jest niedopuszczalne. Wiele lat byłam dyrektorem lecznictwa otwartego na warszawskiej Pradze-Południe i wiem, że jeżeli byłaby właściwie prowadzona opieka środowiskowa, to nie mogłoby się to zdarzyć.

POZ się nie sprawdził?
Juliusz Jakubaszko zwraca uwagę na fakt starzenia się polskiego społeczeństwa i braku przygotowania na ten proces.

– Jest coraz więcej ludzi starszych, przybywa ludzi bez opieki, przybywa ludzi zaawansowanych wiekiem, opiekujących się jeszcze starszymi. Jest to głębszy problem do rozwiązania w obszarze podstawowej opieki zdrowotnej. Jako społeczeństwo cywilizowane będziemy musieli się z tym problemem uporać – uważa konsultant krajowy w dziedznie medycyny ratunkowej.

Według prognoz GUS, do 2030 r. liczba osób w wieku ponad 60 lat wzrośnie w Polsce z obecnych 7 do 10 mln. Badania Eurostatu prognozują zaś, że w 2060 r. odsetek Polaków w wieku 65+ będzie wynosił 36,2 proc., co uplasuje Polskę na pierwszym miejscu w Europie.

Komentując tragiczny zbieg okoliczności, który doprowadził do śmierci starszej kobiety w Warszawie Barbara Kaczmarek zwraca uwagę na fakt, że ze względu na swój wiek i dolegliwości zdrowotne musiała być znana w POZ w swoim miejscu zamieszkania.

– Moim zdaniem zawiodła tu opieka społeczna, a także POZ. Powinny tu zadzałać rozwiązania, takie jak chociażby pielęgniarka środowiskowa. Najwyraźniej środowisko nie było rozpoznane przez system POZ – uważa Barbara Kaczmarek.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum