Opaski telemedyczne dla ozdrowieńców. POZ nie jest zainteresowana programem, MZ wydłuża termin naboru

Autor: Jacek Janik • Źródło: Rynek Zdrowia14 sierpnia 2021 18:00

Jak poinformowało Rynek Zdrowia w piątek biuro prasowe resortu zdrowia, do 12 sierpnia wpłynęło jedynie 30 wniosków świadczeniodawców o przestąpieniu do programu Opaska Telemedyczna. W związku z niewielkim zainteresowaniem ministerstwo wydłużyło nabór chętnych do wzięcia udziału w programie do 25 sierpnia.

Opaski telemedyczne. Jest niewielkie zainteresowanie programem MZ Fot. AdobeStock
  • Termin zgłaszania się chętnych placówek do programu ustalono na 12 sierpnia. Z powodu niewielkiego zainteresowania programem ten termin wydłużono do 25 sierpnia
  • Do tej pory najwięcej wniosków złożyły placówki POZ z województwa mazowieckiego – w sumie 30 placówek
  • - Uczymy się tej choroby, jej skutków, powikłań po jej przechorowaniu - konsekwencji jakie nasz organizm w jej wyniku ponosi – mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie

Wydłużenie naboru

Pilotaż programu opaski telemedyczne dla ozdrowieńców ma objąć tysiąc pacjentów po 18 roku życia, po ciężkim przechorowaniu Covid-19. Mają oni korzystać z opasek telemedycznych które w domu będą monitorować ich stan zdrowia 24 godziny na dobę. Termin zgłaszania się chętnych placówek do programu ustalono na 12 sierpnia. Jednak z powodu niewielkiego zainteresowania programem ten termin wydłużono do 25 sierpnia.

D tej pory najwięcej wniosków złożyły placówki POZ z województwa mazowieckiego. Pozostałe wpłynęły z placówek z woj. lubelskiego, kujawsko-pomorskiego, małopolskiego, śląskiego, podkarpackiego, małopolskiego, opolskiego oraz pomorskiego i łódzkiego – informuje MZ.

Jak tłumaczą nam lekarze rodzinni, niewielkie zainteresowanie programem ma kilka przyczyn. Pierwsze to brak precyzji w rozporządzeniu. Lekarze POZ pracują od 8:00 do 18:00. Czy po niej też mają monitorować pacjenta?

- Opaska monitoruje pacjenta 24 godziny na dobę. Co prawda kontakt lekarza z pacjentem może być raz na 72 godziny, ale w domyśle zapewne, w razie jakiegoś incydentu zdrowotnego taka osoba powinna zgłosić się nazajutrz do lekarza rodzinnego a w godzinach wieczornych skorzystać z pomocy pogotowia. Prawdopodobnie chodzi bardziej o analizę parametrów zebranych przez opaskę niż o natychmiastową reakcję. To jednak nie zostało dookreślone – mówi prezes Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Po drugie w okresie urlopowym lekarze są bardzo obciążeni pracą (zastępując odpoczywające koleżanki i kolegów) i nie chcą podejmować się dodatkowych obowiązków. Nie wszystkie także POZ-ty zakończyły swój udział w programie szczepień, co także jest bardzo absorbujące dla wielu placówek.

- Przesunięcie terminu przyjmowania zgłoszeń do programu to bardzo dobra decyzja. Przecież ogłoszono go niedawno, bo 19 lipca, kiedy wielu z lekarzy przebywało na urlopach. Nie każdy miał możliwość się z nim zapoznać i zastanowić nad decyzją czy wziąć w nim udział – mówi portalowi rynekzdrowia.pl prezes Krajewski

Zbyt mało czasu

Pytany przez nas doktor Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego, czy jego placówka weźmie udział w pilotażu opasek medycznych odpowiada jednoznacznie – nie.

- Na podjęcie takiej decyzji było zbyt mało czasu. Byłem w tym okresie też na urlopie. Ponieważ zgłaszając się do programu trzeba mieć już zgody pacjentów, wiedziałem, że nie zdążę do 12 sierpnia i zrezygnowałem – stwierdził doktor Zieliński.

Także Joanna Zabielska-Cieciuch nie weźmie udziału w programie.

- Minister Niedzielski ma wiele pomysłów. W niektórych jako lekarze rodzinni uczestniczymy. Jednak od wielu miesięcy uruchamianie są dedykowane programy dla POZ, ale bez naszego udziału. Nawet nie wiemy kto je wymyśla w ministerstwie. O wielu kwestiach dowiadujemy się od dziennikarzy czy na konferencjach prasowych. Oficjalną drogą nikt nas nie pytał o zdanie, sens i potrzebę takiego programu – mówi doktor Zabielska-Cieciuch.

Jak dodaje, program jest przeznaczony dla osób po przechorowaniu po Covid-19 i mimo, że wiele placówek proponuje dla nich specjalistyczną rehabilitację to w praktyce, na skutek ostrych rygorów kwalifikacyjnych, niewielu pacjentów może z tego skorzystać.

- W ostatnich dwóch tygodniach otrzymałam z dwóch placówek propozycję rehabilitacji dla osób mających problemy po covidzie, ale dla tych którzy chorowali w ostatnim półroczu, czyli od lutego. Ja mam pacjentów z takimi problemami, ale chorowali w listopadzie czy grudniu więc się nie kwalifikują do rehabilitacji. Tych kryteriów nie konsultowaliśmy, ktoś je tak poustawiał w ministerstwie i już wiadomo, że wielu pacjentów nie będzie miało możliwości z tego skorzystać. A to wszystko zajmuje nam dużo czasu – mówi doktor Zabielska-Cieciuch.

Dodaje: - Tak samo jest z opaskami telemedycznymi. Musiałabym wiele czasu poświęcić na zgłębienie całego programu a tego czasu nie mam. Jest okres wakacyjny. Koledzy mają dzieci, są na urlopach i trzeba pracować za dwóch. Także organizacja szczepień zabiera czas a w perspektywie są szczepienia przeciwko grypie. Dlatego udziału w pilotażu opasek nie wezmę – dodaje.

Na jednego pacjenta 3 tys. 300 zł

Koszt programu pilotażowego resort zdrowia oszacował na 3,3 mln złotych (na jednego pacjenta to koszt 3 tys. 300 zł) z czego zakup samych opasek to 1,5 mln, finansowanie umów ze świadczeniodawcami – realizatorami programu – 1,5 mln i 0,5 mln - koszt wprowadzenia nowej funkcjonalności na platformie DOM.

Do programu mają być kwalifikowani pacjenci, którzy byli hospitalizowani z powodu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 lub u których w wyniku przeprowadzonej diagnostyki obrazowej stwierdzono zmiany w obrazie radiologicznym świadczące o zakażeniu wirusowym.

Świadczeniodawcy, którzy zgłoszą się do programu pilotażowego mają otrzymać z ministerstwa zdrowia opaski telemedyczne, które będą udostępniane pacjentom. Umożliwi to lekarzom POZ bieżące monitorowanie ich parametrów życiowych a lekarz POZ będzie zobowiązany w do bieżącego monitorowania stanu klinicznego pacjenta. Za każdy tydzień takiego monitoringu jednego pacjenta placówka POZ, biorąca udział w pilotażu ma otrzymać 100 zł brutto.

- Trzeba jednak pamiętać, że są odpowiednie kryteria zakwalifikowania pacjentów do programu – muszą być wcześniej hospitalizowani z powodu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 lub w wyniku przeprowadzonej diagnostyki obrazowej stwierdzono u nich zmiany w obrazie radiologicznym świadczące o zakażeniu wirusowym. Taką grupę POZ musi wśród swoich pacjentów zidentyfikować, zebrać w grupie wymaganej w pilotażu – mówi doktor Krajewski

Ciągle się uczymy choroby Covid-19

Jak podkreśla prezes PZ, kluczowa w programie jest kwestia monitorowania i analizy danych które mają trafić do platformy DOM. Ich ilość daje możliwość zorientowania się jak pacjent się sprawuje w bezpośredniej opiece i kontakcie z lekarzem POZ.

- Istotne jest to, że ten kontakt będzie. Że pacjent nie znika, wie do kogo ma się zgłosić, że lekarz może w razie potrzeby podjąć odpowiednie działania – skierować go do specjalisty, ponownej hospitalizacji czy na rehabilitację pocovidową - dodaje.

- Na pewno warto taki pilotaż przeprowadzić. Uczymy się tej choroby a zwłaszcza jej skutków i powikłań po jej przechorowaniu czy konsekwencji jakie nasz organizm w jej wyniku ponosi. Analiza wyników tego programu może nam dać dużą wiedzę w tym zakresie – podkreśla.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum