Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia | 18-10-2019 15:14

Od ministra zdrowia do rejestratorki medycznej - ci "zdrowotni" kandydaci chcieli do parlamentu

Przegląd list do głosowania daje ciekawe dane - przedstawiciele zawodów medycznych garną się do poselskich ław. Najwięcej kandydatów na posłów było wśród lekarzy i pielęgniarek, ale nie zabrakło też zarządzających placówkami ochrony zdrowia, fizjoterapeutów, ratowników medycznych czy sekretarek medycznych. Kto trafił do parlamentu?

Do Sejmu kandydowało ponad 100 lekarzy i lekarzy dentystów, 28 pielęgniarek i położnych, 15 osób wykonujących zawód farmaceuta, technik farmacji lub aptekarz, 13 fizjoterapeutów, 3 ratowników medycznych... Fot. Sejm/Krzysztof Białoskórski

Do Sejmu kandydowało ponad 100 lekarzy i lekarzy dentystów (z Senatem ponad 120), 28 pielęgniarek i położnych, 15 osób wykonujących zawód farmaceuta, technik farmacji lub aptekarz, 13 fizjoterapeutów, 3 ratowników medycznych, 1 sanitariusz, 1 kierownik przychodni, 1 kierownik ośrodka zdrowia, 1 specjalista organizacji i zarządzania w ochronie zdrowia, 1 informatyk medyczny, 1 rejestratorka medyczna, 1 menadżer ochrony zdrowia, 1 opiekun medyczny, 1 specjalista zdrowia publicznego, 2 menedżerów ochrony zdrowia, 1 technik sterylizacji medycznej, 1 statystyk medyczny, 2 sekretarki medyczna, 1 technik analityki medycznej, 1 analityk medyczny, 1 protetyk.

Prestiż dla list, wyróżnienie dla kandydata
Dr. Krystiana Dudka, specjalistę w zakresie komunikacji społecznej i PR, mnogość reprezentantów zawodów medycznych wśród kandydatów do Sejmu nie dziwi. Uważa, że są to osoby atrakcyjne dla tworzących listy wyborcze.

- Zaczynając od lekarzy, którzy cieszą się szacunkiem i zaufaniem, są znani wielu osobom, pacjentom i ich rodzinom. Podobnie farmaceuci czy pielęgniarki, szefowie szpitali i innych ośrodków zdrowia – wylicza dr Dudek.

Wskazuje jednak na zupełnie pragmatyczną stronę tworzenia list wyborczych.

- Na pierwszych miejscach są liderzy, głośne nazwiska. Na kolejnych też musi się ktoś znaleźć. Sięgnięcie po osoby, które związane są ze środowiskiem medycznym przydaje listom prestiżu. Kandydaci z dolnych miejsc na liście wiedzą, że nie dostaną się do Sejmu, ale może chcieli spróbować, może ulegli namowom, a może jest to dla nich korzyść w postaci nagłośnienia ich nazwiska, co wykorzystają w swojej pracy czy np. w przyszłym starcie w wyborach samorządowych. Na pewno znalezienie się na liście to dla nich pewnego rodzaju wyróżnienie, bo partia zawsze stawia na najlepszych - mówi Rynkowi Zdrowia dr Krystian Dudek.

Zwraca też uwagę na lekarzy-wybitnych specjalistów, którzy garną się do polityki, na ministerialne czy parlamentarne stanowiska. - To znakomici lekarze i czasami aż ich "szkoda" do polityki. Mogliby uratować w tym czasie wielu pacjentów, wykształcić wielu następców, ale można przyjąć, że chcą większych, trwałych zmian w systemie ochrony zdrowia i to nimi powoduje - podsumowuje.

Obecni i byli szefowie
Najgłośniejsze ''zdrowotne'' nazwiska wśród ubiegających się o miejsce w sejmowych ławach to minister zdrowia Łukasza Szumowski i wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. Szef resortu zdrowia startował z okręgu 16 (Płock), był pierwszy na liście, oddano na niego 35 798 głosów.

Tuż przed wyborami minister Szumowski wyliczał dobre zmiany, jakie dokonały się w ochronie zdrowia w ciągu ostatnich 4 lat. Przekonywał, że generalnie się poprawia, ale służba zdrowia jest takim obszarem, gdzie nie ma rozwiązań od pstryknięcia palcem.

Czytaj też: Szumowski: szlag mnie trafia jak mówią, że jest zapaść, że wszyscy umierają…

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, która z wykształcenia pielęgniarką, a na liście przy jej nazwisku w rubryce ''zawód'' widnieje menedżer ochrony zdrowia, startowała z okręgu nr 15 (Tarnów), z miejsca 2 na liście PIS i otrzymała 25 323 głosy. Z tego okręgu startował również prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, lekarz Władysław Kosiniak-Kamysz, otrzymał 33 784 głosy i dostał się do Sejmu.

Mandat do Sejmu otrzymali również były wiceminister zdrowia Bolesław Piecha nr 1 na liście PIS w okręgu nr 30 (Bielsko-Biała) otrzymał od wyborców 38 809 głosów. Natomiast były prezes NFZ Andrzej Sośnierz "czwórka" na liście PiS w okręgu nr 31 (Katowice) uzyskał 6 061 głosów. Poseł Tomasz Latos, szef sejmowej komisji zdrowia startował z miejsca 1 na liście PiS w okręgu nr 4 (Bydgoszcz) - zagłosowało na niego 60 132 wyborców.

W sejmowych ławach nie zasiądzie Lidia Gądek (okręg nr 14 Kraków), choć zagłosowało na nią niemało, bo 14 673 wyborców. Marek Posobkiewicz - znany z oryginalnych pomysłów na promocję zdrowia były Główny Inspektor Sanitarny - był "dziesiątką" na liście PiS w okręgu nr 41 (Szczecin). Otrzymał 1 325 głosów, mandatu do Sejmu nie dostał. W sumie do Sejmu dostało się 16 lekarzy.

Drugą po względem liczby kandydatów "zdrowotnych" na listach wyborczych były pielęgniarki i położne. Co intrygujące, jeśli nie liczyć Józefy Szczurek-Żelazko, z wykształcenia pielęgniarki i wiceministra odpowiedzialnego za pielęgniarstwo, do Sejmu nie dostała się żadna pielęgniarka.

Głośne przegrane, pierwsze propozycje
Ciekawe rozstrzygnięcia przyniosły wyniki wyborów do Senatu. Najgłośniej było o porażce byłego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła w okręgu nr 41 Warszawa (powiaty: grodziski, otwocki, piaseczyński, pruszkowski). Były szef Ministerstwa Zdrowia, lekarz - specjalista medycyny rodzinnej otrzymał 124 885, co stanowiło 41,44 proc. głosów oddanych w okręgu. Został pokonany przez startującego do Senatu z listy Komitetu Wyborczego Polskiego Stronnictwa Ludowego Michała Kamińskiego, który otrzymał głosy 176 496 wyborców.

Przegraną w wyborach do Senatu na swoim koncie ma również dotychczasowy senator Andrzej Wojtyła, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Kaliszu, członek Porozumienia Jarosława Gowina, kandydat PiS. Prof. Wojtyła jest z wykształcenia pediatrą, doktorem habilitowanym. Otrzymał 70 993 głosów. O 1 586 więcej głosów w tym okręgu zdobył Janusz Pęcherz, nauczyciel akademicki.

Mandatu do Senatu nie udało się uzyskać także Krzysztofowi Berezowskiemu, Rafałowi Komarewiczowi, Romanowi Kolkowi, Markowi Rudnickiemu, Piotrowi Radziszewskiemu, Jerzemu Wierzchowieckiemu.

Dużo mówiło się o wygranej prof. Tomasza Grodzkiego, chirurga, ministra zdrowia w Gabinecie Cieni PO. Niedługo po oficjalnym ogłoszeniu wyników wyborów w mediach ukazała się informacja, że prof. Grodzki miał mieć oferowane stanowisko ministra zdrowia w zamian za polityczny transfer.

W magazynie reporterów Radia Plus "W rytmie wydarzeń" senator KO Tomasz Grodzki przyznał, że był sondowany, czy nie "wynająłby się" dla obozu rządzącego na ministra zdrowia. Podkreślił, że propozycja ta padła od poważnego polityka.

Czytaj też: Nowym ministrem zdrowia prof. Grodzki? Senator przyznaje, że miał propozycję w zamian za...

W Senacie zasiądzie 13 lekarzy
Inni znani lekarze-politycy, którzy dostali się do Senatu to wiceminister zdrowia odpowiedzialny za ratownictwo medyczne i współpracę międzynarodową, lekarz - specjalista chirurgii ogólnej Waldemar Kraska (okręg nr 48 Siedlce), wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia Beata Małecka-Libera (okręg nr 76 Katowice, 72 101 głosów), prof. Alicja Chybicka, lekarz - specjalista onkologii i hematologii dziecięcej (okręg nr 7 Wrocław, 113 477 głosów), Stanisław Karczewski, lekarz - specjalista chirurgii ogólnej (okręg nr 49 Radom, 70 787 głosów), Bogdan Klich, lekarz, były minister obrony narodowej, senator (okręg nr 33 Kraków, 123 080 głosów).

Senatorami zostali również Bogusława Orzechowska, lekarz - 51 378 głosów (0kręg nr 85 Elbląg) oraz Margareta Budner, lekarz - 98 117 głosów (okręg nr 93, Konin), Grzegorz Czelej, lekarz dentysta, parlamentarzysta - 116 605 głosów (okręg nr 15, Tarnów), Dorota Czudowska, lekarz - specjalista onkologii klinicznej - 86 312 głosów (okręg nr 3, Wrocław), Rafał Ślusarz, lekarz - 45 420 głosów (okręg nr 1, Legnica), Agnieszka Gorgoń-Komor, doktor nauk medycznych, kardiolog - 114 113 głosów (okręg nr 78, Bielsko-Biała), Wojciech Konieczny, lekarz - 49 261 głosów (okręg nr 69 Częstochowa).