Ochrona zdrowia a wojna w Ukrainie. RPP o dokumentacji medycznej, świadomej zgodzie i fake newsach

Autor: JKB • Źródło: Rynek Zdrowia26 kwietnia 2022 13:19

- Do tej pory nie zaobserwowaliśmy wzmożonej liczby skarg w związku z pomocą, jakiej udzielamy naszym sąsiadom - mówił  Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta, podczas sesji zdrowotnej na EEC 2022 w Katowicach. Dodał, że dotąd nie potwierdzono żadnego przypadku faworyzowania w przychodniach i szpitalach. Zastrzegł przy tym, że fake newsów w tym zakresie nie wolno bagatelizować. - Wiemy jak destrukcyjny wpływ miały na program szczepień - powiedział.

Ochrona zdrowia a wojna w Ukrainie. RPP o dokumentacji medycznej, świadomej zgodzie i fake newsach
Rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec wziął udział w sesji zdrowotnej w trakcie EEC 2022 Fot. PTWP
  • 26 kwietnia miała miejsce sesja zdrowotna EEC2022 "Polska ochrona zdrowia a wojna w Ukrainie – od lekarza POZ do szpitala"
  • Głos w sprawie udzielania świadczeń medycznych obywatelom Ukrainy zabrał rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec
  • - Narodowość i obywatelstwo nie mogą być przesłankami do tego, aby przyjmować pacjentów poza kolejnością - decydują wyłącznie względy medyczne i stan zagrożenia życia i zdrowia - przypomniał RPP
  • Oprócz kwestii dotyczących rzekomego faworyzowania obywateli Ukrainy, Rzecznik poruszył także problem bariery językowej w kontaktach z pacjentami zza wschodniej granicy
  • - W tej sytuacji możemy posługiwać się różnymi metodami w taki sposób, aby nić porozumienia mogła być nawiązana - podkreślił

RPP: nie potwierdził się żaden przypadek faworyzowania uchodźców

Podczas sesji "Polska ochrona zdrowia a wojna w Ukrainie – od lekarza POZ do szpitala" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC 2022) poruszano sprawy dotyczące udzielania świadczeń medycznych obywatelom z Ukrainy.

Ogromnym problemem są m.in. fake newsy, czyli nieprawdziwe informacje krążące po mediach społecznościowych. Dotyczą zazwyczaj dostępu do świadczeń i faworyzowania uchodźców. Na pytanie o to, czy przyjazd obywateli ukraińskich utrudnił dostęp do lekarzy czy świadczeń Polakom odpowiedział Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

- Do tej pory nie zaobserwowaliśmy wzmożonej liczby skarg w związku z pomocą, jakiej udzielamy naszym sąsiadom. Mieliśmy kilkanaście sygnałów, że rzekomo obywatele Ukrainy są traktowani lepiej niż obywatele polscy. Tytułem przykładu: był sygnał, że w przychodni POZ obywatele Ukrainy są przyjmowani od 8 do 15, a Polacy dopiero po godzinie 15. Sprawdziliśmy ten sygnał i okazał się nieprawdą. Wszyscy są przyjmowani zgodnie z kwalifikacją i kolejnością zgłoszeń. Notabene osoba, która zgłosiła ten sygnał, ten obywatel nie był pacjentem tej placówki - wskazał RPP.

Fake newsów nie wolno bagatelizować. Miały destrukcyjny wpływ na szczepienia

Jak wskazał RPP, wszelkie tego typu sygnały o rzekomych nierównościach w udzielaniu świadczeń są regularnie sprawdzane. Dodał, że obywatelstwo nie powinno mieć wpływu na przyjmowanie pacjentów poza kolejnością.

- Wszystkie tego typu sygnały sprawdzamy i do tej pory nie potwierdził się żaden przypadek, że obywatele Ukrainy byli w sposób szczególnie faworyzowani. Narodowość i obywatelstwo nie mogą być przesłankami do tego, aby przyjmować pacjentów poza kolejnością - decydują wyłącznie względy medyczne i stan zagrożenia życia i zdrowia.

- Na ten moment nie zaobserwowaliśmy, aby te informacje się potwierdzały. Obserwujemy w social mediach wysyp fake newsów i ja bym ich nie bagatelizował, bo wiemy jak destrukcyjny wpływ fake newsy miały, jeśli chodzi o program szczepień ochronnych i popularyzacją wiedzy o szczepieniach - dodał.

Pomysł Rzecznika Praw Pacjenta na zwalczanie fałszywych informacji

Zdaniem RPP Bartłomieja Chmielowca, za fake newsami mogą stać także obce służby. Przy okazji wskazał, jakie narzędzie byłoby pomocne w podobnej sytuacji.

- Fake newsy nie tworzą się tylko poprzez wpisy niewyedukowanych obywateli. Wiemy, że mogą być w to zaangażowane obce służby, aby destabilizować i wprowadzać zamieszanie i należy z tym walczyć. W mojej ocenie dobry przykład dał program "Szczepimy się" w czasie pandemii, kiedy błyskawicznie reagował na te fałszywe informacje - powiedział.

Dodał: To dobry kierunek na przyszłość, aby była taka komórka w social mediach, która tłumaczyłaby obywatelom, co jest prawdą, a co fałszem.

Bariera językowa. Jak skomunikować się z pacjentem ukraińskim?

W dalszej części RPP odniósł się do pytania odnośnie bariery językowej dotyczącej uchodźców z Ukrainy. Rzecznik wyjaśnił, w jaki sposób placówki i lekarze mogą pomóc.

- Faktycznie idealna sytuacja to taka, gdy pacjent będzie mógł porozmawiać w języku ukraińskim, angielskim albo polskim. Takich idealnych sytuacji nie będziemy mieli zawsze, więc powstaje wątpliwość, jak w takim razie nawiązać tę nić porozumienia niezbędną, aby skutecznie udzielać świadczeń zdrowotnych.

- Tutaj przepisy prawa nie mówią nic na temat tego, aby placówki medyczne były zobowiązane do zapewnienia tłumacza. Przepisy prawa nie mówią też nic na temat tego, że musi to być tłumacz przysięgły. Innymi słowy tutaj możemy posługiwać się różnymi metodami w taki sposób, aby nić porozumienia mogła być nawiązana - wyjaśnił Rzecznik.

Dodał także, w jaki sposób obywatel Ukrainy może skorzystać z tłumaczenia: Tłumaczymy, że nie ma przeszkód w tym, aby obywatel Ukrainy udał się do placówki medycznej z innym obywatelem Ukrainy, który mógłby przetłumaczyć lub z obywatelem polskim, który mógłby dokonać tego tłumaczenia. Chciałbym przypomnieć, że MZ przygotowało aplikację LikarPL, która umożliwia dokonywania takich tłumaczeń w czasie rzeczywistym.

Tłumaczenie dokumentacji medycznej

Rzecznik podkreślił, że sprawa związana z tłumaczeniem dotyczy również dokumentacji medycznej. Jak przypomniał, w obecnej trudnej sytuacji, należy korzystać z wszelkich dostępnych środków, aby uchodźcy mogli uzyskać konieczne świadczenia.

- W tej ekstraordynaryjnej sytuacji musimy sobie radzić w każdy możliwy sposób. Analogiczna sytuacja jest w przypadku dokumentacji medycznej. Tutaj także placówka medyczna nie ma takiego obowiązku aby tłumaczyć dokumentację przekazaną przez pacjenta. Owszem ta dokumentacja w języku ukraińskim może być włączona do dokumentacji polskiej, ale z uwagi na przepisy Konstytucji i ustawę o języku polskim, co do zasady, jednak należałoby uznać, że dokumentacja powinna być prowadzona w języku polskim - przypomniał.

Rzecznik wyjaśnił sprawę związaną z tzw. świadomą zgodą. Jak wytłumaczył, pierwszy rodzaj takiej zgody może być wyrażony w inny sposób niż pisemny, ale z drugiej problem jest poważniejszy po zgodach na zabiegi operacyjne.

- Problematyczna sytuacja jest wtedy, gdy wymagana jest pisemna zgoda w przypadku zabiegów operacyjnych czy zabiegów o podwyższonym ryzyku. Tutaj pojawiły się gotowe wzory i formularze wyrażenia zgody w języku ukraińskim przygotowane m.in. przez Centrum Monitorowania Jakości. Jeśli zaś chodzi o lekarzy POZ tutaj również są gotowe formularze i ankiety - zostały one przygotowane prze Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej.



Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum