Oblicza bezpieczeństwa, czyli czego obawiają się dyrektorzy szpitali

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 30 maja 2016 05:41

Marnujemy potencjał kadrowy. Pielęgniarki kończą u nas studia i wyjeżdżają, a Europa ich chętnie przyjmuje - mówi Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka po raz kolejny skłania do dyskusji o bezpieczeństwie pacjentów w polskich szpitalach.

FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Właśnie o bezpieczeństwie kadrowym, ale także finansowym i prawnym szpitali, rozmawiali uczestnicy jednej z sesji zakończonego niedawno VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach*.

Grażyna Kuczera, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju, zaznaczyła, że reprezentuje lecznicę (20 oddziałów, w tym 7 zabiegowych), w której jak w soczewce skupiają się wszystkie niekorzystne rozwiązania systemu.

Jest to np. niewłaściwa wycena świadczeń i niskie kontraktowanie w niektórych zakresach. Zmusza to do przenoszenia środków z zakresów lepiej wycenianych na procedury niedoszacowane.

- Przykładem jest laryngologia, gdzie kontrakt pozwala zapewnić finansowanie tylko 10 łóżek. Przy tym poziomie nakładów w żaden sposób nie będzie się bilansował. Mamy na szczęście oddziały, dla których wycena jest na tyle dobra, że można pokryć ujemny wynik innych oddziałów - powiedziała Grażyna Kuczera.

Balansujemy nad kadrową przepaścią?
O bezpieczeństwie kadrowym mówił dr Józef Kurek, dyrektor Szpitala Wielospecjalistycznego w Jaworznie. Podkreślił, że problem dotyczy zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek, przy czym w obu grupach zawodowych mamy do czynienia ze starzeniem się personelu.

- Jako chirurgowi trudno mi sobie wyobrazić współpracę z 65-letnią instrumentariuszką, bo musielibyśmy zgrać drżenie naszych rąk, żebym narzędzia sprawnie odbierał - żartował i wspominał, że kiedyś pielęgniarki w wieku 45-46 lat odchodziły do poradni, a na dyżurach zastępowały je młodsze.

O zagrożeniach wynikających z dramatycznego niedoboru kadry pielęgniarskiej mówił też prof. Mirosław J. Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

- To prawda, że mamy mało lekarzy. Na szczęście powstają wydziały lekarskie i z tym damy sobie radę. Jeśli system ochrony zdrowia się rozsypie, to nie z powodu braku lekarzy, a z braku pielęgniarek, których mamy najmniej w Europie. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa pacjentów jest mała i stale malejąca ich liczba - powiedział prof. Wysocki.

Pielęgniarki alarmują
- Tylko co trzecia pielęgniarka i położna, która kończy uczelnię, wchodzi do zawodu - mówiła Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Tymczasem kształcenie pielęgniarek kosztuje.

- To 4600 godzin w ramach studiów licencjackich i 6300 w ramach magisterskich, z czego 50% to zajęcia praktyczne - wyjaśniła i stwierdziła: - Kształcenie jest bardzo drogie i naprawdę nie stać Polski na przygotowywanie kadr na potrzeby bogatych krajów.

Zwróciła uwagę, że fale strajków pielęgniarek i położnych, które przelewały się przez kraj w ostatnich 10-15 latach, spowodowały, że zawody te postrzegane są jako piękne, ale takie, z których nie da się wyżyć.

Poinformowała, że NRPiP rozmawiała  z ministrem zdrowia o tym, co zrobić, aby przyciągnąć młodzież do zawodu. - Zaproponowaliśmy 3- lub 5-letni staż dla pielęgniarki wchodzącej do zawodu, ale nie za pensję minimalną, jak obecnie. Zwiększenie atrakcyjności zawodu to podstawa - podkreśliła prezes Małas.

Z kolei Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych poinformowała, że średnia zarobków pielęgniarek i położnych wynosi 2-3 tys. zł brutto, tymczasem w Niemczech mogą zarobić 8 tys. zł brutto, w Skandynawii i Szwajcarii 20 tys. zł. Uznała, że jesteśmy krajem, który marnuje swój potencjał kadrowy.

- Pielęgniarki kończą studia, robią specjalizacje i wyjeżdżają, a Europa ich chętnie przyjmuje. Wcześniej wymagała znajomości języka, teraz już nie - pielęgniarki kształcą się językowo już na miejscu - powiedziała Lucyna Dargiewicz.

W jej ocenie bezpieczeństwo zdrowotne jest zagrożone, a szpitale będą padać nie z powodu kosztów, które generują, tylko z powodu braku pielęgniarek i położnych, a także lekarzy.

Czy zagrożenie poczucia bezpieczeństwa w czasie pobytu w szpitalu jest odczuwalne przez samych pacjentów? NIZP-PZH, wspólnie z Narodowym Centrum Nauki, zbadał satysfakcję ok. 1000 pacjentów z 800 szpitali.

- Uzyskaliśmy zaskakująco dobre wyniki. Ok. 80-90% pacjentów pozytywnie wypowiadało o pobycie w szpitalu, miało poczucie bezpieczeństwa. Czym innym był natomiast kontakt z lekarzem, z izbą przyjęć, SOR-em, uzyskiwanie wyjaśnień. Tu należy wiele poprawić - postulował prof. Wysocki.

Certyfikaty i akredytacje dają personelowi poczucie bezpieczeństwa?
Nad bezpieczeństwem prawnym szpitali i zarządzaniem ryzykiem zastanawiał się z kolei Marcin Kuta, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie.

- Szpital, którym kieruję od 11 lat ma 4 certyfikaty ISO, certyfikat mikrobiologiczny, akredytację Ministerstwa Zdrowia. Ilość certyfikatów i standardów nie przekłada się w sposób arytmetyczny na bezpieczeństwo pacjentów i personelu - stwierdził dyrektor Kuta.

W kontekście bezpieczeństwa prawnego wspomniał o powołaniu przez ministra Zbigniewa Ziobro specjalnych działów w prokuraturach, które mają zajmować się najpoważniejszymi w skutkach błędami lekarskimi. Zapytał, czy bezpieczeństwo pacjenta nie zostanie postawione na szali z bezpieczeństwem lekarza.

Analizując nowe propozycje prawne prokuratora generalnego wskazał, że wszelkie certyfikaty mogą zmienić swoją rolę i stać się wkrótce formą zabezpieczania się przed sankcjami karnymi.

Marcin Kuta odniósł się również do zamiaru MZ obniżenia wycen procedur w kardiologii, ortopedii, neurochirurgii, chirurgii. Uznał, że może to doprowadzić do używania materiałów tańszych i gorszej jakości, co obniży bezpieczeństwo chorych.

Strach pójść do szpitala?
- Strach pójść do któregokolwiek szpitala - ocenił poziom bezpieczeństwa epidemiologicznego prof. Andrzej Gładysz, przewodniczący Grupy Ekspertów ds. Zwalczania Zakażeń Związanych z Opieką Zdrowotną (ZZOZ) oraz pełnomocnik Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Jest również członkiem wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych, biegłym sądowym; od prawie 30 lat zajmuje się bezpieczeństwem medycznym. Na podstawie bogatych doświadczeń zawodowych uznał, że bezpieczeństwo epidemiologiczne w szpitalach jest zagrożone, a procedury ograniczające zakażenia szpitalne zaniedbywane.

- Na 38 stwierdzonych zdarzeń medycznych, aż 8 dotyczyło zakażeń szpitalnych - podał przykład ze sprawozdania komisji ds. zdarzeń medycznych.

- W 2015 r. na ponad 280 zapaleń wątroby typu B, 50,1 proc. to były zakażenia szpitalne - przywołał kolejny przykład i zapytał: - Czy którykolwiek z obecnych tu dyrektorów powie, że jego placówka jest bezpieczna? - Jest unijna dyrektywa z 2010 r. ws. bezpieczeństwa przed zakłuciami i skaleczeniami. Ilu dyrektorów się z nią zapoznało? - kontynuował profesor.

- Dwa lata temu wysłałem ankietę na ten temat do 100 szpitali, odpowiedź nadeszła z 11 - stwierdził z wyrzutem.

Według prof. Gładysza sprzęt medyczny jest wymieniany w naszych szpitalach głównie pod naciskiem sanepidu, NFZ lub związków zawodowych. Albo po tym, gdy dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. To wynik braku przekonania pracodawców, że eliminacja zagrożeń na stanowisku pracy jest opłacalną inwestycją - ocenił prof. Gładysz.

Jego wystąpienie wywołało polemiczne głosy dyrektorów szpitali, którzy podkreślali, że biorąc pod uwagę liczbę zdarzeń medycznych w stosunku do liczby zakażeń, Polska nie odbiega od średniej europejskiej.

* Wypowiedzi zanotowano podczas sesji „Zarządzanie szpitalami, czyli oblicza bezpieczeństwa” w ramach VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Katowice, 18-20 maja 2016 r.). Pełna relacja z tego panelu i wypowiedzi wszystkich prelegentów - w czerwcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (6/2016).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum