Nowa specjalizacja w dziedzinie intensywnej terapii: kontrowersje i nadzieje

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 04 lutego 2013 06:20

Resort zdrowia zdecydował o wprowadzeniu nowej specjalizacji w dziedzinie intensywnej terapii. To, co według ministerstwa miało być odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie (związane ze starzeniem się społeczeństwa) na stanowiska intensywnej terapii, stało się jednak zarzewiem konfliktu dwóch środowisk: anestezjologów i internistów.

Nowa specjalizacja w dziedzinie intensywnej terapii: kontrowersje i nadzieje
- Z wnioskiem o ustanowienie specjalizacji w dziedzinie intensywnej terapii wystąpiło Towarzystwo Internistów Polskich, przedstawiając jednocześnie katalog specjalizacji, których posiadanie będzie uprawniało do przystąpienia do niej. Postulat jej utworzenia został uzasadniony potrzebą integracji intensywnej terapii z innymi dziedzinami medycyny oraz poprawą jakości leczenia najciężej chorych pacjentów - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Rzecznik zwraca uwagę, że wniosek Towarzystwa Internistów Polskich skierowany do ministra zdrowia, dotyczący stworzenia specjalizacji w dziedzinie intensywnej terapii, niezależnej od anestezjologii i intensywnej terapii, uzyskał poparcie konsultantów krajowych w dziedzinach: chirurgii dziecięcej, chorób płuc, chorób wewnętrznych, chorób zakaźnych, neonatologii, neurochirurgii, neurologii, pediatrii oraz toksykologii klinicznej.

Minister zdrowia przychylił się do postulatów internistów i w na początku stycznia br. wydał rozporządzenie w sprawie specjalizacji lekarzy i lekarzy dentystów, które zawiera informację na temat nowych specjalizacji, w tym intensywnej terapii.

Nie było konsultacji - jest protest
Tymczasem Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii ostro zaprotestowało przeciwko przepisom wprowadzającym nową specjalizację. W liście wystosowanym w tej sprawie do ministra zdrowia Zarząd Towarzystwa nie kryje zdziwienia, że jej powołanie nie było konsultowane z przedstawicielami ich środowiska, ani też z konsultantem krajowym w tej dziedzinie, wzięto natomiast pod uwagę głos przedstawicieli innych specjalizacji.

- Należy spodziewać się rozproszenia świadczeń zdrowotnych ratujących życie do struktur szpitala, w których nie obowiązują właściwe dla intensywnej terapii przepisy i standardy. Przepisanie uprawnień do udzielania świadczeń o charakterze intensywnej terapii kilkunastu specjalnościom medycznym musi zmienić strukturę ochrony zdrowia w Polsce. Największym zagrożeniem dla intensywnej terapii jest akceptacja obniżonej jakości usług i tworzenie pseudooddziałów świadczących pseudousługi z zakresu intensywnej terapii. Brak wypracowanych doświadczeniem zachowań, wpłynie na spadek orzeczeń dotyczących śmierci mózgu, co zmniejszy potencjał donacyjny - wymienia w liście Towarzystwo.

Środowisko anestezjologów zwraca też uwagę, że w rozporządzeniu zabrakło szczegółowych zasad dotyczących szkolenia adeptów nowej specjalizacji. Akcentuje ponadto fakt, że uzyskanie takiego tytułu w kraju nie oznacza, że będzie on respektowany w UE.

- Nie chodzi o to, że bronimy lekarzom innych specjalizacji dostępu do intensywnej terapii. Chcemy jedynie, aby odbyło sie to na jasnych zasadach, w ramach standardów określonych w przepisach stosowanych w całej Unii, które mówią jasno, że UE nie uznaje specjalizacji medycznej trwającej krócej niż trzy lata - wyjaśnia nam dr Józef Bojko, opolski konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Specjalista przypomina także o dążeniu, aby w tej dziedzinie program był oparty o te same standardy na terenie całej UE.

- Trzeba jasno określić czy mamy szkolić specjalistów, czy też szkolić lekarzy innych specjalizacji z umiejętności w ramach intensywnej terapii, bo to olbrzymia różnica - dodaje dr Bojko.

O skróconym toku szkolenia
- Nie mam nic przeciwko temu, aby lekarze innych dziedzin przeszli 3-letnie szczegółowe szkolenie, zdali odpowiedni egzamin, odbyli szkolenie na oddziałach intensywnej terapii, a następnie stali się pełnowartościowymi specjalistami w tym zakresie. Ale nie może być zgody na skrócony tok szkolenia, być może w oparciu o oddziały, które choć aspirują do tego miana, to faktycznie oddziałami intensywnej terapii nie są - podkreśla nasz rozmówca.

Rozporządzenie faktycznie nie określa szczegółowego programu tej specjalizacji. Krzysztof Bąk poinformował portal rynekzdrowia.pl, że moduł specjalistyczny w zakresie intensywnej terapii będzie trwał nie krócej niż 2 lata, szczegółowy program specjalizacji w tej dziedzinie i dokładny czas jej trwania określi natomiast zespół ekspertów.

Prof. Rafał Niżankowski, współtwórca przepisów tworzących nową specjalizację w dziedzinie intensywnej terapii, zwraca uwagę w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że dla lekarzy zajmujących się intensywną terapią i znających standardy światowe nie jest żadną tajemnicą, iż jest to dziedzina szeroka i interdyscyplinarna.

- Anestezjolodzy, którzy odpowiadają za anestezję, czyli znieczulenie pacjenta, w tym znieczulenie ogólne, są od początku obecni na oddziałach intensywnej terapii, ponieważ mają duże doświadczenie w prowadzeniu sztucznego oddychania - wyjaśnia profesor.

Ekspert zwraca jednak uwagę, że wraz z rozwojem intensywnej terapii wprowadzane były do niej techniki leczenia stanowiące domenę specjalistów innych dziedzin, np. leczenie nerkozastępcze, leczenie zaburzeń krzepnięcia, postępowanie w zaburzeniach rytmu serca.

Szansa dla zespołów interdyscyplinarnych
Prof. Niżankowski dodaje, że w Stanach Zjednoczonych na oddziałach intensywnej terapii od dawna pracują zespoły interdyscyplinarnych intensywistów złożone z anestezjologów, chirurgów, kardiologów i internistów. W Polsce wspomniane zespoły nie mają możliwości działania,
ponieważ NFZ restrykcyjnie pilnuje, aby zatrudnieni na OIT-ach specjaliści mieli wykształcenie w dziedzinie intensywnej terapii.

Zdaniem prof. Niżankowskiego, prowadzi to do absurdów, np. sytuacji,  w której kardiolog może rozpocząć reanimację, ale nie może jej zakończyć bez obecności anestezjologa. Dlatego niezbędna jest zmiana przepisów. Inaczej lekarze zajmujący się najciężej chorymi pacjentami, a mający doświadczenie w kardiologii lub internie, nie zostaną dopuszczeni do oddziałów intensywnej terapii.

W opinii Ministerstwa Zdrowia, nowa specjalizacji może pozytywnie wpłynąć na dostępność świadczeń z zakresu intensywnej terapii: na razie nie jest z tym najlepiej, a zapotrzebowanie będzie dynamicznie rosło, głównie, jak zaznacza Krzysztof Bąk, za sprawą zwiększenia inwazyjności medycyny, starzenia się społeczeństwa oraz szerzenia się opornych drobnoustrojów.

- Jednocześnie obserwujemy szybki postęp intensywnej terapii, która zyskała status odrębnej specjalizacji w wielu krajach. Tendencję tę potwierdza ustanowienie np. w Niemczech dwuletniej specjalizacji z intensywnej terapii dostępnej dla szerokiego grona specjalistów innych dziedzin medycyny - podkreśla rzecznik.

Towarzystwo Internistów Polskich przekonuje, że otwarcie intensywnej terapii dla innych specjalistów powinno zaowocować zwiększeniem liczby takich oddziałów, ponieważ lekarze innych specjalizacji po zdobyciu odpowiedniej wiedzy będą wypełniać deficyt anestezjologów w kraju.

Kto będzie mógł zostać specjalistą w intensywnej terapii? Rozporządzenie stanowi, że specjalizację w tej dziedzinie będą mogli realizować lekarze posiadający specjalizację II stopnia lub tytuł specjalisty w dziedzinie chirurgii dziecięcej, chirurgii klatki piersiowej, chirurgii naczyniowej, chirurgii ogólnej, chirurgii onkologicznej, chorób płuc, chorób płuc dzieci, chorób wewnętrznych, chorób zakaźnych, kardiologii, kardiologii dziecięcej, nefrologii, nefrologii dziecięcej, neonatologii, neurochirurgii, neurologii, neurologii dziecięcej, pediatrii lub toksykologii klinicznej.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum