Nosimy maseczki, bo trzeba, ale często byle jakie, brudne i wilgotne

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia   • 19 lutego 2021 12:22

Największy dramat to niewielkie przyłbice opierające się na brodzie. Tworzą trampolinę, od której odbijają się kropelki śliny z wirusem - mówi Łukasz Durajski, pediatra, popularyzator wiedzy medycznej, autor bloga doktorekradzi.pl i kanału na YouTube pod tym samym tytułem.

Nosimy maseczki, bo trzeba, ale często byle jakie, brudne i wilgotne
Rekomendacje amerykańskiej agencji Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) to dwie maseczki noszone na raz. Fot. CDCGOV/Instagram
  • W Polsce mało kto się buntuje przeciw noszeniu maseczek, bo wiemy już, że zostaniemy wyproszeni ze sklepu czy z komunikacji miejskiej, ale...
  • Prof. Simon Clark, mikrobiolog z University of Reading stwierdziła, że wilgotna maseczka niczym nie różni się od brudnej chustki przywiązanej do twarzy
  • Przyłbica zakładana na brodę działa wręcz jak trampolina do odbijania się i rozprzestrzenia wirusa

Piątkowa zapowiedź prof. Andrzeja Horbana, głównego doradcy premiera ds. COVID-19  o szybkim wydaniu rozporządzenia maseczkowego roznieciła dyskusję o tym, czym i z jakim skutkiem zasłaniają usta i nos Polacy. Czy wkrótce z naszych twarzy znikną badany, szaliki i przyłbice, a zastąpią je minimum maseczki chirurgiczne lub podwójne maseczki?

Doktor Łukasz Durajski uważa, że rozporządzenie Ministra Zdrowia regulujące sposoby zasłaniania ust i nosa jest bardzo potrzebne. Wskazuje, że wiele krajów już zaostrzyło przepisy maseczkowe np. w Niemczech czy Austrii w sklepach i komunikacji publicznej obowiązkowe jest używanie maseczek FFP2, masek z filtrem lub chirurgicznych.

Nasze podejście do masek jest dziecinne

Zwraca też uwagę, że w ostatnim czasie amerykańska agencja ds. kontroli i zabiegania chorobom (Centers for Disease Control and Prevention, CDC) wydała rekomendacje dotyczące tego, że w dobie nowych mutacji koronawirusa powinniśmy stosować podwójną maseczkę - na maseczkę chirurgiczną zakładamy jeszcze bawełnianą.  

- W Polsce mało kto się buntuje przeciw noszeniu maseczek, bo wiemy już, że zostaniemy wyproszeni ze sklepu czy z komunikacji miejskiej. Ale nasze podejście jest nadal dziecinne. ''Pokażę, że potrafię was przechytrzyć i założę maseczkę noszoną od miesiąca''. Równie dobrze - nie zawaham się przed tym porównaniem - można nosić bieliznę przez miesiąc i jej nie zmieniać albo założyć na twarz skarpetki noszone przez wiele tygodni. To już nawet nie chodzi o epidemiologię, ale o zwyczajną higienę - podkreśla Łukasz Durajski.

Wielorazowe maseczki trzeba prać codziennie

Higiena dotyczy również bezwzględnie bandan, chustek czy szalików, które możemy aktualnie stosować do zasłaniania ust i nosa.

- Jeśli nosimy chustkę czy szal, to również po jednorazowym użyciu musimy je wyprać, a nie nosić wiele dni! To są elementy, które podejrzewamy o wzrost zachorowań, że przestaliśmy dbać o higienę zasłaniania twarzy - dodaje autor bloga doktorekradzi.pl.

Durajski odnosi się też do przyłbic, półprzyłbic, miniprzyłbic i tych noszonych na brodzie.  

- Są one pewną alternatywą dla osób, które czują duży dyskomfort w maseczce. Jeśli przyłbica zasłania szeroko nos i usta, stanowi pewną ochronę. Zauważmy, że są noszone również przez personel medyczny, ale z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci maseczki chirurgicznej pod przyłbicą. Natomiast przyłbica zakładana na brodę… działa ona wręcz jak trampolina do odbijania się i rozprzestrzenia wirusa – wyjaśnia lekarz Łukasz Durajski.

Wilgotna - to znaczy do wymiany

Kolejny ważny element wilgoć, z która mamy do czynienia w okresie zimowym.

- Prof. Simon Clark, mikrobiolog z University of Reading stwierdził, że wilgotna maseczka niczym nie różni się od brudnej chustki przywiązanej do twarzy - przywołuje Łukasz Durajski.

Wyjaśnia, że wilgoć ogranicza przepływ powietrza przez maseczkę, w konsekwencji zmniejsza filtrowanie wirusów i utrudnia oddychanie.

- Eksperci z Światowej Organizacji Zdrowia też mówią jasno, że wszystkie maseczki są wrażliwe na wilgotność, dotyczy to również maseczek z filtrami przeciwwirusowymi N95 uważanych za jedne z najbardziej skutecznych. Zastosowana w tych maseczkach włóknina nie odpycha wody, tzn. że wilgoć może ograniczyć bezpieczne i wydajne filtrowanie przy tej maseczce - tłumaczy Łukasz Durajski.

Wskazuje, że zawilgoconą maseczkę, jeśli jest jednorazowa - należy po prostu wyrzucić, a bawełnianą odłożyć do wyprania i założyć nową.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum