Niedzielski: restrykcje są, ale nikt ich nie przestrzega. Będą nowe rozwiązania

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: Polskie Radio, Rynek Zdrowia05 listopada 2021 09:07

Mamy restrykcje, problem w tym, że nie są one przestrzegane - mówił w Polskim Radiu minister zdrowia Adam Niedzielski. Resort nie planuje zamknięcia szkół, bo skutki psychiczne tego podejścia są już opłakane.

Niedzielski: restrykcje są, ale nikt ich nie przestrzega. Będą nowe rozwiązania
Nie będzie zamknięcia szkół - to przyniosło zbyt duże problemy dzieciom. Fot. PAP/Tomasz Gzell
  • Restrykcje nie są przestrzegane, więc trzeba wprowadzić inne, lepsze rozwiązania - mówił minister zdrowia Adam Niedzielski
  • Łóżka szpitalne są zabezpieczone na najbliższy miesiąc - poinformował
  • Zamknięcie szkół? Trzeba podliczyć koszty i korzyści. Przy zwiększonej liczbie przypadków problemów psychicznych wśród dzieci nauka zdalna się nie opłaca - wynika z przekazu ministra

Mamy restrykcje, ale nikt ich nie przestrzega?

Na antenie Polskiego Radia minister zdrowia Adam Niedzielski odniósł się do możliwości wprowadzenia restrykcji covidowych.

- Mamy obowiązujące restrykcje dotyczące zapewnienia limitu mniej więcej 75 proc. w różnych miejscach publicznych. Problem polega na tym, że one nie są przestrzegane - kontynuował. W ocenie ministra ścieżka wzmacniania restrykcji wydaje się mało skuteczna i efektywna w Polsce, dlatego resort myśli o innych rozwiązaniach.

Rozwiązania, które rozważa resort, mogłyby pozwolić na lepsze wyegzekwowanie podejścia zapewniającego bezpieczeństwo.

- Tutaj celem jest bezpieczeństwo i to jest priorytet - skomentował.

Sprawdź: Koronawirus. 5 listopada. Niedzielski: prawie 16 tys. zakażeń

Lockdownu nie będzie

Jak przyznał Niedzielski, dynamika wzrostu zakażeń utrzymuje się na wysokim poziomie.

- W zasadzie już powoli dobijamy do średniego dziennego poziomu w tygodniu 10 tys. zakażeń. To jest naprawdę dużo - mówił. 

Jednocześnie nic nie wskazuje na to, by miał zostać wprowadzony lockdown.

- To jest rzeczywiście zupełnie inna strategia niż obowiązywała podczas poprzednich fal. Wtedy nie mieliśmy zabezpieczenia w postaci szczepienia, ten procent populacji, która przechorowała, był stosunkowo niski. Teraz te parametry naturalnej odporności są rzędu nawet 70 procent - kontynuował Niedzielski.

- To jest naturalna bariera i widzimy, że ona działa - przyznał minister. - Rozpędzanie się tej fali jest zdecydowanie wolniejsze, niż fali poprzedniej czy fali drugiej.

Niedzielski dodał, że na najbliższy miesiąc są zabezpieczone łóżka szpitalne. - W poprzednim roku mieliśmy (o tej porze - przyp. red.) blisko 20 tys. hospitalizacji, a dzisiaj mamy 9 tysięcy.

Zobacz też: Czwarta fala przybiera na sile. Kraska: w tej chwili nie planujemy obostrzeń

 

Zwiększona transmisja w szkołach, ale kwarantanna to nie rozwiązanie. Wśród dzieci sporo problemów psychicznych

- Nikt po stronie Ministerstwa Edukacji i Nauki nie twierdzi, że nie ma zwiększonej transmisji - zauważył Niedzielski. Dodał, że szkoły stanowią prawie połowę, jeśli chodzi o całkowitą liczbę ognisk zakażeń identyfikowanych przez sanepid. Osobowo ogniska szkolne odpowiadają nawet za 70-80 proc. przypadków zakażeń.

- Kwarantanny w szkołach zawsze mają o wiele bardziej masowy charakter, co zresztą my jako rodzice wszyscy odczuwamy - podkreślił minister.

- Poprzedni rok bardzo wyraźnie uświadamia, jak ogromne są koszty [nauki zdalnej - red. RZ] - mówił minister Niedzielski. Odniósł się do zainaugurowanej w czwartej kampanii dotyczącej wsparcia psychologicznego i psychiatrycznego.

Zamknięcie szkół? "Trzeba rozważyć koszty i korzyści"

- Ponowna readaptacja dzieci do szkoły po tym roku przerwy naprawdę powoduje wysyp problemów - zauważył Niedzielski. - Dzieciaki, które dokonują samookaleczenia czy innych aktów samoagresji naprawdę są przyjmowane w o wiele większej liczbie niż działo się to poprzednimi laty.

- Trzeba zważyć koszty i korzyści - podkreślił minister zdrowia. - Ograniczymy transmisję, ale uruchomimy lawinę zupełnie innych konsekwencji, takich jak skutki dla zdrowia psychicznego i pewna dziura immunologiczna. Niechodzenie do szkoły odbiło się na nieco gorszej odporności dzieci na zwykłe infekcje grypowe czy w ogóle infekcje górnych dróg oddechowych - dodał.

- Naprawdę to nie jest kwestią uparcia się, a racjonalnego zważenia kosztów i korzyści z tej decyzji wynikających - podsumował Niedzielski.

Zobacz też: Psychiatria dziecięca. Niedzielski o starcie kampanii "Powiedz co czujesz. Zdemaskuj złe emocje"

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum