Nie mamy w kraju skutecznych rozwiązań dotyczących medycyny wieku podeszłego

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 07 sierpnia 2019 05:58

Jako geriatrzy obserwujemy w Polsce niemal zerową diagnostykę ludzi z łagodnym parkinsonizmem, którego objawy traktuje się u nas jako „starość”, a nie symptomy jednostki chorobowej wymagającej specjalistycznego podejścia terapeutycznego! W naszym kraju zaledwie kilka procent lekarzy rodzinnych bada pamięć swoich pacjentów i nikt, jak dotychczas, nie zamierza tego zmieniać, a głosy o podjęcie działań w postaci Narodowego Planu Alzheimerowskiego pozostają nie zauważane.

- Politycy nie zauważają zmian demograficznych, tego, że żyjemy znacznie dłużej niż np. w latach 70. ubiegłego wieku, a tym samym szybciej przybywa osób m.in. z szeroko rozumianymi chorobami mózgu?
- To tylko jeden z wielu efektów rugowania od wielu lat geriatrii z naszego systemu ochrony zdrowia. Znikają łóżka służące procesowi zdrowienia pacjentów w podeszłym wieku, czyli zakładających dłuższy czas pobytu w ośrodku medycznym. Kolejnym etapem tego rugowania jest swoiste „przyklejanie” geriatrów do oddziałów internistycznych. Oddala nas to od modeli europejskich, w których nadzór nad zdrowieniem pacjentów w warunkach domowych i we własnym środowisku jest na wyższym poziome niż w Polsce.

Między innymi z tych powodów zaczął się w naszym kraju mocno rozwijać prywatny, komercyjny sektor opieki długoterminowej. Pojawił się popyt, tworzy się więc też rynek świadczeń dla tej części populacji. Od około siedmiu lat jesteśmy w pierwszej fazie wyżu osób z wielochorobowością, powyżej 75. roku życia i to są chorzy o przedłużonym okresie dochodzenia do zdrowia. To dla nich najbardziej brakuje łóżek geriatrycznych i geriatryczno-rehabilitacyjnych. Zlikwidowano oddziały dla przewlekle chorych, a obecnie likwiduje się łóżka ostre - pod ideowo brzmiącym hasłem, iż jest ich za dużo - nie przeprofilowując ich w łóżka o przedłużonym czasie terapii.

Połowa chorych w zaawansowanej starości po leczeniu ostrym, bez możliwości skorzystania z opisanego profilu łóżek, nie ma gdzie powrócić, gdyż potrzebują oni czasu na zdrowienie i nie powinni trafiać do zakładów opieki długoterminowej, gdzie brakuje specjalistów przygotowanych do pracy z pacjentami obarczonymi wielochorobowością, otępieniem czy zaburzeniami zachowania.

Kolejki do tych zakładów, brak ich odpowiedniego monitorowania przez NFZ powoduje, że chorzy niejednokrotnie krążą po drogim zabiegu na linii: SOR-dom, dom-SOR itd. lub korzystają z prywatnych ośrodków opieki, które są cztery razy mniej dostępne w Polsce w porównaniu z dostępnością w UE. Środowiskowa pielęgniarska opieka długoterminowa dla osób z indeksem Barthela poniżej 40 punktów też ma coraz dłuższe kolejki na uzyskanie świadczenia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum