"Nasz Bocian": prawne regulacje dotyczące in vitro są niezbędne

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 03 sierpnia 2014 18:07

Ustawa regulująca in vitro jest nie tylko potrzebna, ale niezbędna, aby chronić prawa pacjentów - oceniła w rozmowie z PAP przewodnicząca stowarzyszenia "Nasz Bocian" Anna Krawczak. Stowarzyszenie ocenia projekt jako dobry, jednak chce wprowadzenia pewnych zmian.

- Chodzi o zupełne pominięcie praw dziecka, ponieważ projekt ustanawia wyłącznie anonimowe dawstwo gamet (komórek rozrodczych) i zarodków, a to jest sprzeczne z Konwencją o prawach dziecka" - wyjaśniła  Anna Krawczak.

Według niej, rodzi to też niespójność pomiędzy polskim prawodawstwem w zakresie adopcji i w zakresie dawstwa gamet i zarodków, które jest nazywane adopcją prenatalną.

Czyt.: Prof. Wołczyński: projekt ustawy o in vitro wymaga uzupełnień

- Dawstwo prenatalne jest to również forma rodzicielstwa adopcyjnego, z tą różnicą, że matka chodzi w ciąży, ale dziecko również nie jest spokrewnione ze swoimi rodzicami, co może dla rodziny rodzić szereg konsekwencji społecznych i psychologicznych, jak w przypadku klasycznej adopcji - podkreśliła.

Jak proponuje stowarzyszenie, "należy pójść drogą dawstwa dwuścieżkowego, czyli takiego, gdzie dawca lub dawczyni na samym początku procedury określą, czy będą chcieli po 18. roku życia dziecka odtajnić przed nim swoje dane, czy nie będą chcieli tego zrobić, zaś dziecko po 18. roku życia samo decyduje, czy wystąpić o ujawnienie mu takich danych". Zdaniem Krawczak takie rozwiązanie byłoby zgodne z tym, jak wyglądają obecnie wytyczne w innych krajach.

Zaznaczyła, że dawstwo jawne nie oznacza tego, że dawcy i biorcy są wobec siebie znani. - Oni zawsze pozostają wobec siebie anonimowi, tak jak w przypadku adopcji - dodała. Wyjaśniła, że dane nieidentyfikujące (wybierane przez dawców anonimowych) to m.in. dane fenotypowe (wygląd), zdrowotne, często również dodatkowe informacje, tj. list do przyszłych rodziców lub dziecka z wyjaśnieniem swojej motywacji, zdjęcia z wczesnego dzieciństwa, czasem nagrana wypowiedź ustna.

Natomiast dane identyfikujące (wybierane przez dawców nieanonimowych), to dodatkowo np. imię, nazwisko czy miejsce zamieszkania w momencie oddawania materiału genetycznego.

Krawczak krytycznie odniosła się do zapisu w projekcie ustawy, że dziecku będą udostępniane informacje o dacie i miejscu urodzenia dawcy oraz o stanie jego zdrowia.

Według niej, "zapis o poznaniu daty i miejsca urodzenia jest absurdalny, ponieważ duch jest taki, aby chronić anonimowość dawców, a podanie daty i miejsca urodzenia, w przypadku miejsca urodzenia w małej miejscowości, pozwoli na dużą możliwość identyfikacji konkretnej osoby".

- Ten zapis nie jest równy wobec wszystkich dawców, preferuje tych, pochodzących z dużych miast, których anonimowość może zostać utrzymana - oceniła i zapowiedziała, że stowarzyszenie również w tym zakresie zgłosi uwagi do projektu.

Przewodnicząca stowarzyszenia "Nasz Bocian" zwróciła uwagę, że w projekcie zabrakło także zapisów o obowiązkowych konsultacjach psychologicznych dla par, które chcą skorzystać z dawstwa, a także dla dawców i dawczyń.

Bardzo pozytywnie Krawczak odniosła się do zapisów wprowadzających sankcje karne m.in. za handel zarodkami czy komórkami. - Obecnie funkcjonują specjalne serwisy internetowe, których celem jest kojarzenie dawcy lub dawczyni z przyszłymi rodzicami w celu handlu komórkami, ponieważ brakowało regulacji w tym zakresie - mówiła.

Projekt ustawy o leczeniu niepłodności metodą in vitro, przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia, trafił w lipcu br. do konsultacji społecznych. Projekt przewiduje m.in., że procedura in vitro byłaby dostępna nie tylko dla małżeństw, także dla osób pozostających ze sobą "we wspólnym pożyciu", a także jako dawstwo niepartnerskie. Ten rodzaj dawstwa czy bycia biorcą byłby anonimowy, dotyczyć ma zarówno komórek rozrodczych, jak i zarodków.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum