NRL: pieczątka "do decyzji NFZ" pozostaje jedną z form protestu

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 13 stycznia 2012 20:01

Obradująca w Łodzi Naczelna Rada Lekarska zarekomendowała w piątek (13 stycznia) wieczorem, by lekarze nie określali na receptach poziomu refundacji leku (z wyjątkiem pewnych przypadków dotyczących około 200 specyfików) - mają umieszczać na receptach numer oddziału wojewódzkiego NFZ i wpisywać międzynarodowe nazwy leków.

- Pieczątki: "Refundacja leku do decyzji NFZ" stawiane na receptach mogą być nadal jedną z form protestu - powiedział po zakończeniu obrad prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz.

Katarzyna Strzałkowska, rzecznik NIL, dodała w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że stawianie pieczątek tej treści rekomenduje OZZL, Porozumienie Zielonogórskie i Konsylium 24. Natomiast NRL przyjęła do wiadomości autonomiczną decyzję poszczególnych środowisk uczestniczących w proteście, jak również fakt, że do czasu realizacji wszystkich postulatów środowiska lekarskiego oraz uwolnienia lekarzy od obowiązków biurokratycznych możliwe jest umieszczanie na recepcie wspomnianej pieczątki.

Za przyjęciem mówiącej o tym rekomendacji było 62 członków NRL, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu (NRL liczy 75 członków, w tym 51 wybieranych na Krajowym Zjeździe Lekarzy oraz 24 prezesów okręgowych rad lekarskich).

Ponadto NRL zaapelowała do premiera o odwołanie prezesa Funduszu Jacka Paszkiewicza.

Aptekarze "dostali po uszach"
Wbrew oczekiwaniom wynikającym z wywiązania się przez rząd z obietnicy przyjęcia ekspresowego trybu nowelizacji ustawy refundacyjnej i wykreślenia z niej najbardziej krytykowanego zapisu o karaniu lekarzy, NRL nie przyjęła stanowiska wzywającego lekarzy, aby od soboty (14 stycznia) zakończyli protest pieczątkowy. Prowadzą go od 1 stycznia Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Porozumienie Zielonogórskie.

Rezerwa lekarzy do władz i brak decyzji o zakończeniu protestu była m.in. wynikiem dwuznacznej postawy wobec aptekarzy.

- Uczestnicy obrad mieli informacje o obradach Sejmu i o poprawkach w ustawie dotyczących środowiska aptekarskiego - powiedziała nam Strzałkowska.

Aptekarzom zapewniono jedynie abolicję za realizowane w styczniu recepty z pieczątką ”Refundacja leku do decyzji NFZ” i błędami, ale nie zagwarantowano, że w przyszłości nie będą karani finansowo.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz ocenił w piątek, że aptekarze, których postawę w czasie protestu pieczątkowego chwalił premier i minister zdrowia, ”dostali po uszach” za to, że wykazali się odpowiedzialnością. Dodajmy natomiast, że aptekarze zyskali prawo do odwołania się od decyzji kontrolerów NFZ do prezesa Funduszu.

Nieufność lekarzy potęgowały jeszcze zapowiedzi Rzecznika Praw Pacjenta o wszczęciu postępowań wyjaśniających wobec 91. świadczeniodawców i przypomnienie RPP, że kara może sięgać nawet pół miliona zł.

Lekarze uważają, że...

Charakterystyczne dla nastrojów i zróżnicowanych oczekiwań środowiska lekarskiego są wypowiedzi przedstawicieli samorządu i organizacji lekarskich wygłoszone w piątek, podczas obrad Naczelnej Rady Lekarskiej.

Prezes NRL Maciej Hamankiewicz powiedział, że lekarze z zadowoleniem przyjęli zapis, który uchyla kary dla lekarzy.

- To umożliwia nam dalsze rozmowy - dodał. Zaznaczył jednak - i to mocno podnoszono w czasie piątkowych obrad NRL - że środowisko lekarskie zaniepokojone jest "wprowadzaniem zmian w innych ustawach, np. w ustawie o zawodzie lekarza, które nakazują lekarzom taryfikowanie grupy leków". Według Hamankiewicza nie prowadzi to do ostatecznego celu, jakim miało być zdjęcie z lekarzy biurokratycznych obowiązków.

Z kolei Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielonogórskiego zauważył, że w trakcie procedowania nad nowelizacją ustawy refundacyjnej będzie jeszcze wiele sporów, bo wiele rzeczy może umknąć (Senat zajmie się ustawą 19 stycznia - dop. red.).

- W związku z tym,  zanim wejdą w życie nowe przepisy, protest całkowicie nie wygaśnie. Natomiast istotne jest, w jakim kierunku pójdą rozwiązania legislacyjne. Krok, który zrobiła strona rządowa, jest przyjmowany przez nas bardzo pozytywnie - oświadczył Krajewski.

Podkreślił również, że ”dzisiejsze spotkanie wszystkich środowisk zaangażowanych w protest świadczy o tym, że aktywnie chcemy włączyć w rozwiązanie problemu”.

Wiceprzewodniczący OZZL Zdzisław Szramik, również uczestniczący w posiedzeniu NRL, ocenił, że póki będzie obowiązywała obecna ustawa refundacyjna, proces pieczątkowy musi trwać.

- Stawienie pieczątek nie jest działaniem przeciw komuś, to nasza samoobrona - podkreślił. Według niego "pieczątki drażnią, bo pokazują, że lekarze działają razem, a to jest niebezpieczne dla rządu".

Zdaniem wiceprzewodniczącego OZZL protest powinien być kontynuowany, ponieważ wciąż działa złe prawo.

- Dla kontrolera NFZ nie ma żadnego znaczenia, że minister lub prezes Funduszu coś komuś obiecali - powiedział.

Pacjenci tracą cierpliwość
W najbardziej łagodnym tonie wypowiadał się w piątek prezes NRL. Także podczas protestu "pieczątkowego" wielokrotnie tonował nastroje w środowisku, mimo że wśród samych członków NRL już na grudniowym posiedzeniu jedynie trzema głosami przeszedł wniosek o  zawieszeniu protestu. Obecnie oczekiwania zradykalizowały się.

Warto zwrócić uwagę, że w piątkowych obradach brali udział przedstawiciele wszystkich protestujących organizacji, nie doszło zatem do rozbicia środowiska, co w napiętej sytuacji było przecież możliwe. Tym bardziej, że w miarę przedłużania się protestu nastroje wśród pacjentów, na dobro których powoływały obie strony konfliktu, coraz mniej sprzyjały lekarzom.

- Rozumiem protest lekarzy, mogą mieć rację, ale posunęli się za daleko - oświadczył w piątek w TVP Info Adam Sandauer, honorowy prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere i zarzucił RPP, że zbyt późno zdecydował się sięgnąć po sankcje.

Ze zmiany nastawienia opinii publicznej zdali sobie sprawę także lekarze zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie, którzy od poniedziałku (9 stycznia) wręczają pacjentom ulotki. Przepraszają ich za niedogodności związane z wystawianiem recept i wyjaśniają, dlaczego stawiają na receptach pieczątki. Także prezes NRL wystosował 11 stycznia list otwarty do polskich pacjentów.

Od grudniowego do styczniowego posiedzenia NRL bardzo sprawnie korzystała ze wszystkich możliwych środków nacisku. Swoją wymowę miały listy prezesa Hamankiewicza do hierarchów kościelnych,  a także do międzynarodowych organizacji lekarskich oraz ich poparcie udzielone polskim kolegom. Ponadto prezesi 33 towarzystw lekarskich dołożyli swoje "trzy grosze" apelując do rządu o jak najszybsze skreślenie z ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych ust. 8 art. 48.

W starciu z rządem środowisku lekarskiemu udało się "odkręcić" wiele spraw, które zepsuła ustawa. Pozostaje pytanie, jak na przedłużający się protest zareagują pacjenci, którzy po zapowiadanym na sobotę nadzwyczajnym posiedzeniu, tym razem Naczelnej Rady Aptekarskiej, mogą napotkać na kolejne bariery w realizacji recept na leki refundowane.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum