NIL/Rynek Zdrowia | 24-05-2013 12:43

NIL: dlaczego minister rozmawia z lekarzami przez media?

"Minister zdrowia nie zauważa wspólnej dyskusji lekarzy i pacjentów na rzecz poprawy systemu ochrony zdrowia, warunków leczenia pacjentów oraz nieuchronności kar dla wszystkich, którym zostanie udowodniony błąd lekarski" - czytamy w liście prezesa NRL w odpowiedzi apel ministra Bartosza Arłukowicza do lekarzy.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicza odpowiedział na apel ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza do lekarzy z 24 maja 2013 roku.

Hamankiewicz w liście otwartym wyraził ubolewanie, że minister zdrowia nie zjawił się na trwającym w Krakowie Światowym Kongresie Lekarzy Polskich. Zamiast tego wyraził swój apel do lekarzy za pośrednictwem mediów. "Gdyby przybył do Krakowa, mógł porozmawiać z lekarzami bezpośrednio" - pisze Hamankiewicz.

Hamankiewicz podkreśla, że lekarze odnoszą wrażenie, że medialne działania ministra zdrowia nie dość, że ukrywają brak efektów reformowania służby zdrowia, to podważają zaufanie do zawodu lekarza.

"Nie można oprzeć się wrażeniu, że skutkiem tego jest także antagonizowanie dwóch grup, którym tak zależy na skutecznym leczeniu. Pacjenci i lekarze - szczególnie w ostatnich dniach - jednoczą się bowiem w staraniach o utrzymanie zaufania do zawodu lekarza i chcą działać wspólnie, by naprawiać system ochrony zdrowia. Nie można tego nie zauważać!" - pisze prezes NRL.

Jak dodaje Hamankiewicz w liście: "Nie może tego robić zwłaszcza minister zdrowia, który nie tylko powinien szukać rozwiązań naprawczych dla całego systemu, ale także jednoczyć się z pacjentami i lekarzami w walce o lepszą służbę zdrowia. Pacjentom i lekarzom zależy na podjęciu pilnych działań ratujących system i eliminowaniu wszystkich niepożądanych zdarzeń".

Jednocześnie prezes NRL podkreślił, że lekarzom jest bardzo miło, że rangę Światowego Kongresu Lekarzy Polskich - zwłaszcza w tak ważnym i trudnym momencie dla całej służby zdrowia - docenił prezydent Bronisław Komorowski, który objął kongres patronatem, natomiast "jest nam bardzo przykro, że nie uczynił tego minister zdrowia".

Więcej: www.nil.org.pl

List Arłukowicza "Do przyjaciół lekarzy" opublikowała piątkowa (24 maja) "Gazeta Wyborcza". "Prawdziwego lekarza nic tak nie boli jak krzywda pacjenta, jak śmierć, której można było uniknąć" - napisał w liście minister zdrowia. "Oczywiście najłatwiej i najwygodniej tłumaczyć te sytuacje "wadami systemu". Ale to nie system podejmuje decyzje o przyjęciu lub odesłaniu pacjenta. Ani o sposobie jego leczenia. Te decyzje podejmujemy my - lekarze, ordynatorzy i dyrektorzy szpitali, pielęgniarki i położne, dyspozytorzy pogotowia i ratownicy. Jesteśmy za nie odpowiedzialni".

Czytaj: Arłukowicz wzywa lekarzy do debaty nt. odpowiedzialności zawodowej