"Monitorowanie hospitalizacji jest słuszne, ale musimy wprowadzić testowanie na szerszą skalę"

Autor: oprac. MP • Źródło: PAP16 lipca 2022 08:09

Zdaniem prof. Marcina Czecha z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, kierownika Zespołu ds. Kontroli Zakażań Szpitalnych, sytuacja epidemiczna poszczególnych krajów mocno się indywidualizuje. Eksperci nie będą mogli już wprost stosować porównań do innych krajów - licząc, że w Polsce sytuacja rozwinie się podobnie.

"Monitorowanie hospitalizacji jest słuszne, ale musimy wprowadzić testowanie na szerszą skalę"
Zdaniem prof. Marcina Czecha oprócz liczby hospitalizacji ważna jest liczba testów Fot. Shutterstock
  • Przydałoby się już rozgrzewać nową kampanię promującą szczepienia przeciw COVID-19 - mówi prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie
  • Kierownik Zespołu ds. Kontroli Zakażań Szpitalnych tłumaczy, że pandemia koronawirusa w poszczególnych krajach mocno się indywidualizuje
  • - Monitorowanie hospitalizacji jako głównego wskaźnika warunkującego kolejne działania jest słuszne, ale jeżeli chcemy wcześniej uchwycić to, że kolejna fala COVID-19 nam nadciąga, to musimy wprowadzić testowanie na szerszą skalę - uważa prof. Czech

"Potrzebna jest nowa kampania promująca szczepienia przeciw COVID-19"

Zdaniem prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie o skali problemu z kolejną falą COVID-19 będzie decydował poziom zaszczepienia populacji, stosowanie środków ochrony indywidualnej, rodzaj wirusa i czas, jaki upłynął od poprzedniej choroby lub szczepienia.

Ekspert uważa, że potrzebna jest nowa kampania zachęcająca do szczepień przeciw COVID-19 - zwłaszcza wobec poniedziałkowej rekomendacji Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) oraz Europejskiej Agencji Leków (EMA), by rozważyć umożliwienie podania drugiej dawki przypominającej szczepionki przeciw COVID-19 osobom w wieku od 60 do 79 lat.

- Powinniśmy podejmować kroki w kierunku nowej kampanii szczepionkowej. Szczególnie, że mamy za sobą doświadczenie średnio efektywnej kampanii dotyczącej pierwszej fali masowego szczepienia przeciw COVID-19 - powiedział prof. Czech.

Sytuację epidemiczną w Polsce prof. Czech ocenia z dwóch różnych poziomów: indywidualnego poziomu przeciętnego obywatela oraz z poziomu zdrowia publicznego.

- Z punktu widzenia zdrowia publicznego na razie pożaru nie ma, ale już jest "alertowo". Teraz liczyć się będzie czujność i wprowadzenie na czas procedur, które przećwiczyliśmy wcześniej. Monitorowanie hospitalizacji jako głównego wskaźnika warunkującego kolejne działania jest słuszne, ale jeżeli chcemy wcześniej uchwycić to, że kolejna fala COVID-19 nam nadciąga, to musimy wprowadzić testowanie na szerszą skalę - powiedział prof. Czech.

"Warto sobie zadać pytanie, czy oszczędzamy na systemie ostrzegania, jakim jest testowanie"

Ekspert przypomniał, że obecnie tylko placówki POZ mogą zamawiać testy antygenowe, nie ponosząc za nie żadnych kosztów. Inaczej jest w przypadku szpitali.

- W Instytucie Matki i Dziecka ciągle sięgamy po testy antygenowe i PCR, ale po 1 kwietnia, kiedy rząd w Polsce ogłosił koniec pandemii, testy wykonywane są na koszt szpitala. Dla szpitali, które mają większe problemy finansowe, to z pewnością dodatkowe wyzwanie - zauważył Czech.

Proces testowania porównał on do możliwości zaobserwowania tlącej się zapałki, zwiastującej ryzyko pożaru.

- Warto wydać pieniądze na testowanie i wprowadzić procedury teraz, niż mierzyć się ze skutkami ubocznymi takiej decyzji, która będzie podjęta za późno - tłumaczył profesor.

- Warto sobie zadać pytanie, czy oszczędzamy na systemie wczesnego ostrzegania, jakim jest testowanie - i reagujemy dopiero, jak jest pożar. Tlącej się zapałki nie zobaczymy bez szerszego testowania. Zobaczymy dopiero pożar - ostrzega prof. Czech.

I dodaje: Skąd wiemy, że fala zachorowań wzbiera we Francji, Włoszech czy Niemczech? Bo oni się masowo testują.

Zdaniem eksperta polskie społeczeństwo weszło już w fazę traktowania COVID-19 jako jednej z wielu chorób zakaźnych, co - jak stwierdził - "jest słuszną postawą". Dodał, że widać też "zmęczenie" tą konkretną chorobą.

- Z punktu widzenia indywidualnego powiedziałbym, że świadomość społeczna dotycząca zachorowania na COVID-19 jest na tyle wysoka - świadomość objawów, ryzyk i testowania się - że każdy na własną rękę może się o siebie zatroszczyć, kupując test w aptece. W tym sensie przeszliśmy do fazy, w której nauczyliśmy się żyć z COVID-19, jak z innymi chorobami - zauważył Czech.

We wrześniu dostępne szczepionki działające na nowe subwarianty koronawirusa

W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski powiedział na konferencji prasowej, że "uruchomienie powszechnego systemu testowania resort będzie uzależniał od sytuacji w szpitalnictwie i nie zostanie ono wprowadzone, jeśli nie zostanie przekroczony dzienny próg 5 tys. hospitalizacji z powodu covid". Niedzielski przekonywał, że spadek immunizacji, czyli odporności na koronawirusa, "nie jest szybki".

- Jeszcze w styczniu mieliśmy zaledwie osiemdziesiąt kilka procent immunizacji w społeczeństwie, a (...) na przełomie kwietnia i maja było to powyżej 90 proc., więc na razie nie wydaje się, żeby ta immunizacja drastycznie spadała - dodał.

Niedzielski zaznaczył, że monitorując rozprzestrzenianie się COVID-19 w populacji rząd nie opiera się wyłącznie na doświadczeniach krajów zachodniej Europy, ale też zamawia prognozy w trzech różnych ośrodkach w kraju. Chodzi o Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, grupę prognostyczną MOCOS oraz departament analiz i strategii MZ.

Minister zastrzegł m.in., że zamawiane prognozy "obciążone są bardzo dużym ryzykiem" błędu.

W poniedziałek wiceminister zdrowia Waldemar Kraska powiedział, że szczepienia przeciwko COVID-19 powinny być kontynuowane. - Jest to jedyna, bardzo skuteczna broń w walce z koronawirusem - podkreślił.

Przypomniał, że we wrześniu mają być dostępne szczepionki działające na nowe subwarianty. Nad ich produkcją pracują dwie firmy - Moderna i Pfizer. Z nieoficjalnych informacji wynika - mówił Kraska - że dawka przypominająca będzie dla osób powyżej 18. roku życia.

Od 20 kwietnia osoby, które ukończyły 80 lat, mogą w Polsce przyjąć drugą dawkę przypominającą szczepionki przeciw COVID-19. Czwartą dawkę szczepionki już wcześniej mogły otrzymać osoby w wieku powyżej 12 lat z obniżoną odpornością, u których odpowiedź immunologiczna na szczepienie mogła być niewystarczająca.





 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum