Medycyna już dawno przekroczyła granice państw. Czy potrafimy na tym skorzystać?

Autor: Ryszard Rotaub, KL/Rynek Zdrowia • • 29 października 2013 06:14

Z raportu OECD z 2012 r. na temat turystyki medycznej wynika, że Europejczycy przeznaczają na nią mniej niż 1 proc. ogólnych wydatków na leczenie. - Wprowadzenie dyrektywy transgranicznej spowoduje, że w ciągu 5-7 lat odsetek ten wzrośnie do 5 proc. - przekonuje Artur Gosk, prezes zarządu Izby Gospodarczej Turystyki Medycznej.

Medycyna już dawno przekroczyła granice państw. Czy potrafimy na tym skorzystać?

Jednak jak dotąd pacjenci wolą leczyć się jak najbliżej miejsca zamieszkania. Na zagraniczny wyjazd w ramach tzw. turystyki medycznej decydują się dopiero, gdy korzyści finansowe rekompensują uciążliwości związane z pokonaniem trudów podróży, brakiem kontaktu z najbliższymi po leczeniu, barierą kulturową i językową.

Prezes Gosk jest optymistą i sądzi, że to nastawienie się zmieni. Na sesji poświęconej "medycynie bez granic" podczas IX Forum Rynku Zdrowia (23 października 2013 r.) mówił, że w Europie trwa właśnie wyścig o to, kto będzie liderem na rynku turystyki medycznej.

- Turcja, która zainwestowała w turystykę medyczną olbrzymie pieniądze, czuje na plecach oddech Polski - powiedział i dodał, że jako państwo pozostające poza UE nie będzie ona korzystała z profitów, jakie niesie dyrektywa transgraniczna. - Wyścig o pozycję lidera wygra ten kraj, który będzie miał najlepszą infrastrukturę, najlepszych specjalistów, najlepsze połączenia komunikacyjne.

Indywidualnie czy instytucjonalnie?
Zdaniem Goska, po wejściu w życie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/24/UE z dnia 9 marca 2011 r. w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej (w Polsce ma to nastąpić pod koniec tego roku lub na początku przyszłego, powinno natomiast 25 października br. - przyp. red.) w turystyce medycznej dominować będą pacjenci indywidualni, którzy nie będą szukać kontaktu z kasami chorych, tylko bezpośrednio z zagranicznymi lecznicami.

- Tak jak teraz w przypadku stomatologii i chirurgii plastycznej, gdzie najlepszych usług wyszukują w internecie - zauważył. Inni uczestnicy dyskusji nie do końca podzielali ten punkt widzenia i wskazywali na znaczenie zinstytucjonalizowanych kanałów docierania do zagranicznych pacjentów.

Interesujące doświadczenia ma w tym zakresie EMC Instytut Medyczny SA. Dyrektor generalny EMC Józef Tomasz Juros mówił, że jego firma podpisała umowy dwustronne z ubezpieczycielami z Niemiec, Belgii i Holandii w ramach systemu Euro Serwis.

- Rozmowy na ten temat podjęliśmy trzy lata temu z inicjatywy dominującej w Niemczech firmy ubezpieczeniowej AOK. Same negocjacje trwały zaledwie kilka tygodni, ale proces dochodzenia do decyzji zajął prawie rok. Przeprowadzili wnikliwy audyt naszych szpitali. Sprawdzali jakość, standard pobytu pacjenta, a dopiero potem standard leczenia. Konsekwencją umowy z AOK było to, że kolejni ubezpieczyciele sami zgłaszali się do nas - opowiadał dyrektor Juros.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum