Medycy ripostują wypowiedź prezesa PiS: to nie nasza wina, że pacjenci czekają w kolejce

Autor: Jacek Janik • Źródło: Rynek Zdrowia17 października 2022 15:00

Nie milkną echa wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego, które padły na spotkaniu z wyborcami w Stargardzie Szczecińskim. Środowisko lekarskie jest nią oburzone. Jak mówią jego przedstawiciele, kiedy brakuje argumentów, "stosuje się tematy zastępcze, buntuje się pacjentów przeciw medykom insynuując, że nie chce im się pracować, chociaż zarabiają bajońskie sumy".

Medycy ripostują wypowiedź prezesa PiS: to nie nasza wina, że pacjenci czekają w kolejce
Słowa prezesa PiS o zarobkach lekarzy są manipulacją - podkreślają lekarze. Fot. PAP/ Marcin Bielecki
  • - To jest manipulowanie społeczeństwem po to, by nastawić je negatywnie do środowiska lekarskiego – mówi dr Jacek Kotula, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Zielonej Górze
  • Jak przekonuje Piotr Pawliszak, prezes ORL w Warszawie, ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia pokazuje realne wynagrodzenia większości lekarzy
  • - Nie jest winą lekarza, że pacjenci czekają w kolejce. To nie jest prawda, że lekarzom nie chce się pracować – a taka jest retoryka tej wypowiedzi – nic nie robią i zarabiają nie wiadomo ile, a mogliby w tym czasie przyjąć wszystkich pacjentów, którzy "siedzą na zydlach" – mówi dr Andrzej Zapaśnik, cytując słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości
  • - Sugestia, że lekarze świadomie skazują pacjentów na długie oczekiwanie w kolejce i utratę zdrowia, podważa zaufanie do zawodu lekarza. A to zaufanie jest niezbędne do komunikacji z pacjentem i jego skuteczne leczenie - podkreśla prezes Pawliszak

Ile zarabia lekarz? W większości pensje jak w ustawie o najniższych wynagrodzeniach

Przypomnijmy: — Poszczególni lekarze, nie jacyś wybitni specjaliści, otrzymują kontrakty po 70 tys. zł, a teraz dostaną nawet po 120 tys. zł. A jak ktoś przyjedzie na SOR z sepsą i 40 stopniami gorączki, to mu każą siedzieć kilka godzin na zydlu – przekonywał swoich wyborców premier Kaczyński na spotkaniu w Stargardzie Szczecińskim.

Jak mówi Piotr Pawliszak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, w wypowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego są dwa aspekty. Pierwszy to podana przez niego informacja o wysokości zarobków lekarzy, drugi to kwestia pacjentów oczekujących na SOR.

- Pamiętam, jak jeszcze w poprzedniej parlamentarnej kampanii wyborczej prezes Kaczyński mówił, że jego zdaniem lekarze powinni być dobrze i bardzo dobrze wynagradzani. Dlatego jego ostatnia wypowiedź tak mnie zaskoczyła, zwłaszcza, że kwoty podane przez pana prezesa są kuriozalne, nieosiągalne dla ogromnej większości lekarzy – mówi prezes Pawliszak.

Jak zwraca uwagę, wypowiedź Kaczyńskiego wskazuje na duże zróżnicowanie zarobków pomiędzy różnymi formami zatrudnienia,  czy też placówkami państwowymi i prywatnymi.

- Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia wyznaczają tak naprawdę wynagrodzenia realne. Tyle faktycznie otrzymują lekarze. Pamiętam, jak sam pracując w szpitalu podpisywałem aneksy do mojej umowy o pracę na kilkanaście złotych brutto miesięcznie. Choć wynikało to częściowo z zatrudnienia w wymiarze niepełnego etatu, jest to bardziej realny obraz zarobków lekarzy w państwowym systemie – podkreśla prezes ORL w Warszawie.

Prezes PiS o lekarzach. Medycy odpowiadają: mija się z prawdą

- Pan prezes Kaczyński w swojej wypowiedzi mija się z prawdą. Aby nie użyć dosadniejszych określeń powiem, że nie ma poczucia rzeczywistości – mówi z kolei dr Jacek Kotuła, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Zielonej Górze. Pytany, czy słyszał o zarobkach lekarzy w wysokości 70 czy 120 tysięcy złotych, odpowiada stanowczo, że nie.

-To jest manipulowanie społeczeństwem po to, by nastawić je negatywnie do środowiska lekarskiego. Powoduje zatarcie tego, co jest ważne, czyli naszego zdrowia i dostępności do świadczeń. To jest szczucie na lekarzy, pracowników ochrony zdrowia – mówi prezes Kotula.

Dodaje: - To temat zastępczy, który co jakiś czas wraca, szczególnie wtedy, kiedy nie można się odnieść rzeczowo do otaczającej rzeczywistości. Takie szczucie pacjentów na lekarzy i lekarzy na pacjentów jest dehumanizacją medycyny i będzie przynosiło tylko negatywne efekty.

Może lekarze rodzinni zarabiają 70 tys. zł?

Może premier Kaczyński mówiąc, że poszczególni lekarze, nie jacyś wybitni specjaliści otrzymują kontrakty po 70 tys. zł, a teraz nawet będą zarabiać 120 tys. zł, miał na myśli lekarzy rodzinnych?

Jak przyznaje dr Andrzej Zapaśnik, kierownik Przychodni BaltiMed w Gdańsku, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej zarabiają różnie. Ci, którzy prowadzą prywatne przychodnie, są jednoosobową spółką, zarabiają tyle, ile im zostanie po opłaceniu bieżących kosztów oraz kosztów niezbędnych inwestycji w funkcjonowanie swojej praktyki.

- Ci, którzy są na kontraktach, pracują jako personel najemny, zarabiają od 100 do 150 złotych za godzinę. Generalnie to wynagrodzenie nie przekracza kwoty 20-30 tys. złotych. Mówimy o kwocie brutto, ponieważ pracujący na kontraktach z tej kwoty muszą zapłacić wszystkie pochodne wynagrodzenia – ZUS, podatki i wszystkie pozostałe należności. Nie znam takich lekarzy rodzinnych, którzy zarabialiby 70 tys. – mówi dr Zapaśnik.

Dodaje: - Jeżeli pan prezes Jarosław Kaczyński miał kogoś na myśli, to zapewne wybitnego specjalistę rzadkiej specjalności. pracującego w szpitalu, ale na pewno nie przeciętnego lekarza rodzinnego czy oddziału szpitalnego. Po pierwsze, jeżeli się publicznie tak mówi, to należałoby podać źródło takiej informacji. Po drugie nie jest winą lekarza, że pacjenci czekają w kolejce. To nie jest prawda, że lekarzom nie chce się pracować – a taka jest retoryka tej wypowiedzi – że nic nie robią i zarabiają nie wiadomo ile, a mogliby w tym czasie przyjąć wszystkich pacjentów, którzy „siedzą na zydlach”.

Jak podkreśla dr Zapaśnik, to nie lekarze odpowiadają za organizację ochrony zdrowia, tylko minister zdrowia i podległe mu służby, z NFZ-em na czele. Przede wszystkim lekarzy brakuje, a ci którzy pracują, są przepracowani. Lekarze rodzinni/POZ nie powinni pracować stacjonarnie dłużej niż 6 godzin dziennie zakładając, że mają jeszcze wizyty domowe. I przyjmować więcej niż 24 pacjentów, każdemu poświęcając średnio 15 minut. Przyjmują natomiast nierzadko 50, 60 a nawet 80 osób i pracują nawet do 10 godzin dziennie, kosztem swojego zdrowia i życia rodzinnego.

- Taki stan nie jest również bezpieczny dla samych dla pacjentów i namawiam Rzecznika Praw Pacjenta, żeby się pochylił nad problemem niedoborów kadrowych w ochronie zdrowia. Warto się zastanowić, czy lekarz jest jeszcze zdolny do zapewnienia właściwej jakości porady, przyjmując 50 czy 60 pacjentów? Także sąd o tym nie myśli. Bo jak się później toczą przed sądem jakieś sprawy dotyczące szkód – to wymiaru sprawiedliwości zupełnie to nie obchodzi, czy to był pierwszy, dziesiąty czy sześćdziesiąty pacjent - zauważa lekarz.

- To wszystko jest efektem wieloletnich zaniedbań systemowych w służbie zdrowia i za co są odpowiedzialni politycy, a nie pracownicy służby zdrowia - podsumowuje.

Kolejki na SOR to problem systemowy

Problem z przepełnionymi szpitalnymi oddziałami ratunkowymi, brakiem na nich personelu, powtarza się od wielu lat.

- Cieszę się, że jest dostrzegany problem kolejek na SOR-ach, bo to na nie spada cały ciężar niewydolności systemu ochrony zdrowia. W 2019 roku Polska Federacja Szpitali przeprowadziła badania, z których wynikało, że nawet 30 proc. pacjentów zgłaszających się na SOR nie wymagało realnie zaopatrzenia swojego problemu zdrowotnego w tym trybie. Kolejne 40 proc. można na SOR zaopatrzyć i odesłać do domu, a pozostałe 30 proc. wymaga dalszej hospitalizacji – mówi prezes Pawliszak.

Dodaje: - Sugestia, że lekarze świadomie, bo tak zrozumiałem tę wypowiedź, skazują pacjentów na długie oczekiwanie w kolejce, narażają pacjentów na utratę zdrowia, podważa zaufanie do zawodu lekarza. A to zaufanie jest niezbędne do komunikacji z pacjentem i jego skutecznego leczenia. Z różnych badań wynika, że zawód lekarza jest jednym z najbardziej poważanych zawodów (72 proc. respondentów odpowiedziało, że darzy ten zawód dużym i bardzo dużym poważaniem), natomiast posłowie na Sejm plasują się na czwartym miejscu od końca (na poziomie 19 proc.).

Ochrona zdrowia nie powinna być elementem przepychanki politycznej

Jak podkreśla prezes Warszawskiej Izby Lekarskiej, to co powiedział premier Kaczyński, nie jest właściwym kierunkiem dyskusji o ochronie zdrowia. Powinno się raczej zachęcać do dialogu, zwłaszcza w kontekście zmian w systemie, bo nawet jeśli projekty ustaw podlegają konsultacjom społecznym, to z reguły uwagi zgłaszane przez samorządy lekarskie są ignorowane.

- To nie powinien być element przepychanki politycznej, kampanii wyborczej. Jeżeli prezes Kaczyński lub ktoś z jego otoczenia faktycznie dysponuje wiedzą, że ktoś celowo dokonuje takich zaniedbań, to powinien to zgłosić do właściwych organów, w tym do samorządu lekarskiego. Apelował o to prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w liście otwartym do prezesa PiS. Ja się w pełni pod tym podpisuję – mówi prezes Pawliszak.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum