Mapy potrzeb zdrowotnych dla szpitali: są, ale kto odważy się ich użyć?

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 19 maja 2016 05:52

Struktura łóżek i oddziałów szpitalnych w Polsce może niebawem przejść prawdziwą rewolucję. Czy swoistym zapalnikiem okażą się opublikowane niedawno przez resort zdrowia mapy potrzeb w zakresie leczenia szpitalnego? Nie brakuje opinii, że w tej materii na razie niewiele się zmieni.

Podczas kongresowej sesji pt. "Szpitale w polityce zdrowotnej państwa". FOT. PTWP

Przypomnijmy, że szpitalne mapy potrzeb zdrowotnych Ministerstwo Zdrowia opublikowało 29 kwietnia br. Projekt ten - jak podaje MZ - jest „odpowiedzią na potrzebę racjonalizacji lokowania zasobów systemu ochrony zdrowia w zakresie infrastruktury i kadr. Mapy potrzeb zdrowotnych będą szczególnie pomocne w podejmowaniu decyzji zarządczych oraz ich weryfikacji”.

Resort uzasadnia ponadto, że „osiągnięcie tego celu jest możliwe dzięki przeszkoleniu kadry zarządczej szpitali oraz dysponentów środków publicznych w zakresie wykorzystywania w zarządzaniu map potrzeb zdrowotnych oraz analiz i prognoz dotyczących wybranych grup chorób”.

Kto ma decydować o likwidacji łóżek?
Jak już informowaliśmy, wdrożenie zwartych w mapach rekomendacji może w niektórych regionach skutkować zredukowaniem liczby łóżek na wybranych oddziałach szpitalnych.

Szacuje się m.in., że w skali kraju stan posiadania oddziałów chorób wewnętrznych ma zmniejszać się o 260 łóżek rocznie, a na chirurgii dziecięcej - o 94

Podczas odbywającego się w Katowicach VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (18-20 maja 2016 r.) Aleksandra Skowronek, wicemarszałek województwa śląskiego odpowiadająca za ochronę zdrowia w regionie zwróciła uwagę, że przygotowane przez resort zdrowia mapy nie dają żadnych konkretnych wskazówek, kto oraz w jaki sposób ma regulować liczbę oraz rodzaj szpitalnych łóżek.

- Analizujemy liczącą 1500 stron mapę. Wynika z niej między innymi, że mamy w woj. śląskim nadmiar łóżek chirurgicznych. Na nasze pytanie o tryb podejmowania decyzji w sprawie likwidacji części z tych łóżek, resort wyjaśniał, że za kontraktowanie świadczeń odpowiada NFZ. Czy to oznacza, że także NFZ będzie likwidował nadmiar łóżek? - pytała Aleksandra Skowronek.

Przypomniała, że wdrożenie map - zgodnie z dyrektywą UE - jest jednym z ważniejszych warunków uzyskiwania unijnych dotacji na ochronę zdrowia. - Powiem szczerze, że nie wiemy, jak te mapy czytać w kontekście podziału środków unijnych - stwierdziła marszałek.

- Na spotkaniu w resorcie zdrowia nie usłyszeliśmy konkretnej odpowiedzi, jakie kryteria - mające wynikać z map - stosować przy zabieganiu o dofinansowanie z Unii - dodała Skowronek.

Podkreślała ponadto, że - wbrew zapowiedziom resortu zdrowia - mapy nie zawierają analizy dotyczącej sytuacji kadrowej w poszczególnych specjalizacjach lekarskich.

Narzędzie, które ma pomóc w planowaniu inwestycji
Odpowiadając nie niektóre wątpliwości dotyczące map, Wojciech Zawalski, dyrektor Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ przypomniał, że kwestię obsady kadrowej regulują osobne rozporządzenia ministra zdrowia.

Zaznaczył, że mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie leczenia szpitalnego nie rozwiążą wszystkich problemów ochrony zdrowia. Nie poprawią też automatycznie sytuacji finansowej lecznic.

- Są jednak bardzo przydatnym narzędziem, m.in. w racjonalnym planowaniu inwestycji - powiedział dyrektor Zawalski podczas kongresowej sesji pt. „Szpitale w polityce zdrowotnej państwa”.

Przypomniał zarazem, że już od 1 lipca tego roku na rozpoczęcie nowych inwestycji w ochronie zdrowia konieczna będzie zgoda wojewody.

- Dotychczas było tak, że najpierw budowano placówkę medyczną, a dopiero po zakończeniu takiej inwestycji zabiegano o kontrakt NFZ. Teraz kontraktowanie świadczeń będzie prowadzone według kryteriów wynikających właśnie z regionalnych map potrzeb zdrowotnych - zaznaczył Wojciech Zawalski.

Mapy będą aktualizowane
- Mapy są także elementem kreowania regionalnej polityki zdrowotnej. Będą cały czas aktualizowane - zapowiedział dyrektor Zawalski.

Przyznał że opublikowane niedawno mapy wymagają doskonalenia. Dodał, że w Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad przyszłymi zasadami kontraktowania świadczeń, także w kontekście zapowiadanej przez resort likwidacji NFZ.

- Mapy powstały na podstawie danych nie zawsze właściwie raportowanych na potrzeby rejestrów prowadzonych przez wojewodów - powiedział Zawalski.

Dodał, że mimo swojej niedoskonałości, mapy są narzędziem, które pozwolą zorientować się w realnej strukturze świadczeniodawców i potrzeb zdrowotnych, a dyrektorom oddziałów wojewódzkich NFZ umożliwią prognozowanie postępowań konkursowych.

Także Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich, były wiceminister cyfryzacji i były doradca ministra zdrowia w zakresie restrukturyzacji szpitali, podczas sesji odniósł się do kwestii cięcia liczby liczby łóżek szpitalnych wskutek korzystania z map potrzeb zdrowotnych.

Po pierwsze odwaga
- To są bardzo niepopularne i trudne decyzje. Dlatego należy zadać pytanie: kto odważy się zastosować te mapy w praktyce? Tym bardziej, że nadal wiemy, kto tak naprawdę będzie z nich korzystał - stwierdza Marek Wójcik.

- Ministerstwo Zdrowia i NFZ nadal mówią o kontraktowaniu, tymczasem politycy zapowiadają odejście od kontraktowania, które ma być zastąpione kupowaniem świadczeń ze środków zagwarantowanych na publiczną ochronę zdrowia w budżecie państwa - przypomniał ekspert ZPP.

Zaapelował też, aby rządzący nie traktowali map potrzeb zdrowotnych jako narzędzia do uprawiania polityki.

Z Markiem Wójcikiem zgadza się Wojciech Szrajber, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi.

- Jestem zwolennikiem zarówno map potrzeb zdrowotnych, jaki i koncepcji tworzenia sieci szpitali. Są to rozwiązania, mogą wreszcie położyć kres chaotycznemu powstawaniu kolejnych placówek, często niepotrzebnie dublujących działalność już istniejących - mówi dyrektor Szrajber.

Jednocześnie zastrzega, że jest realistą i nie wierzy, by w najbliższym czasie powstała sieć szpitali, które - ze względu na swoje znaczenie - będą miały zagwarantowane finansowanie ze środków publicznych.

Wojciech Szrajber zaznaczył, że takie rozwiązanie oznacza m.in. konieczność likwidacji pewnych oddziałów, a ponadto jego wdrożenie może odbyć się kosztem prywatnych podmiotów: - A to nie są łatwe decyzje i mogą spotkać się z licznymi protestami - dodaje dyrektor łódzkiego „Kopernika”.

To nie muszą być opasłe tomy
Natomiast prof. Marian Zembala, poseł, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, były minister zdrowia wskazywał, że mapy potrzeb zdrowotnych nie powinny być zbyt obszernymi, liczącymi kilkaset stron dokumentami.

- W sąsiednich Czechach takie mapy liczą po 38 stron i są naprawdę dobre. W poprzedniej kadencji przygotowaliśmy pierwsze mapy, opierając je m.in. najbardziej wiarygodnych danych, którymi dysponuje NFZ - przypominał prof. Zembala.

Dodał jednak, że nie wystarczy, aby jakaś placówka zmieściła się na mapie ze względów geograficznych.

- Mamy XXI wiek. Nie chodzi więc o to, by za wszelką cenę wieźć pacjenta tam, gdzie jest najbliżej. Ważne, aby trafił do ośrodka, który jest najlepiej przygotowany do udzielenia pomocy w konkretnym przypadku - podkreślał prof. Zembala.

O sieci szpitali i kompleksowości opieki
Klaudia Rogowska, dyrektor Szpitala Klinicznego nr 7 SUM, Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach zwracała uwagę, że tworzenie sieci szpitali musi iść w parze z ustaleniem poziomów ich referencyjności.

- To z kolei należy powiązać z odpowiednim finansowaniem placówek wykonujących najbardziej złożone i kosztowne procedury medyczne, a zarazem są w stanie zapewnić kompleksową opiekę - mówi dyrektor Rogowska.

W jej opinii, dobra sieć sieć szpitali ma zapewniać pacjentom dostępność świadczeń, jednak bez właściwego finansowania osiągnięcie tego celu nie będzie możliwe: - Sieć szpitali nie może ograniczać możliwości ich rozwoju - dodała.

Wojciech Zawalski zaznaczył, że stosowanie map potrzeb zdrowotnych nie oznacza rewolucji, a zmiany w strukturze szpitali będą następowały stopniowo, wraz z wprowadzaniem nowych zasad kontraktowania świadczeń.

- Preferowanie przez płatnika opieki kompleksowej oraz koordynowanej spowoduje, że same podmioty będą ograniczać lub poszerzać określone świadczenia. Już teraz w niektórych placówkach są podejmowane decyzje pod kątem spełniania wymogu kompleksowości świadczeń - dodał Wojciech Zawalski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum