Mamy 70 tys. fizjoterapeutów. "To armia niewykorzystanych ludzi w polskiej ochronie zdrowia"

Autor: WOK • Źródło: Rynek Zdrowia27 grudnia 2021 18:00

Fizjoterapia prowadzona na oddziałach szpitalnych, w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej, w Polsce nadal jest rzadkością. Dlaczego tak się dzieje? - Bo wiedza na ten temat wśród wielu naszych lekarzy jest zerowa - uważa prof. Adam Antczak.

Mamy 70 tys. fizjoterapeutów. "To armia niewykorzystanych ludzi w polskiej ochronie zdrowia"
Fizjoterapia po COVID-19 powinna zaczynać się już w szpitalu FOT. PAP/Marcin Bielecki
  • Środowisko klinicystów w Polsce często nie dostrzega potrzeby prowadzenia fizjoterapii, kiedy pacjenci przebywają jeszcze na oddziałach szpitalnych
  • - Dlaczego? Bo wiedza na ten temat wśród wielu lekarzy jest zerowa - przyznaje prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
  • Korzyści z fizjoterapii odnosi wiele grup pacjentów, a oddziały z chorymi w poważnym stanie to nie są miejsca, w których pacjent wyłącznie leży i się go nie rusza - tłumaczy znany pulmonolog
  • Mamy całą armię fizjoterapeutów. To ponad 70 tysięcy osób, stanowiących niewykorzystany zasób w polskim systemie ochrony zdrowia - uważa prof. Antczak

Fizjoterapeuci: nie jesteśmy masażystami!

Dr hab. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów zwraca uwagę, że kształcą się oni przez 5 lat (na studiach magisterskich), między innymi po to, by wiedzieć, w jaki sposób obciążać pacjenta wysiłkiem fizycznym, często naprawdę bardzo poważnie chorego człowieka. - Celem jest przywrócenie pacjenta do aktywności społecznej - zaznacza.

- Niestety, nadal w odniesieniu do naszej profesji niesłusznie pokutuje określenie „rehabilitant”, dość często i błędnie używane wobec fizjoterapeutów. Tak naprawdę rehabilitantem jest lekarz posiadający specjalizację z rehabilitacji medycznej - tłumaczy Paweł Adamkiewicz, wiceprezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów.

Przypomina ważniejsze świadczenia realizowane przez fizjoterapeutów: - Prowadzimy diagnostykę funkcjonalną; planujemy, kwalifikujemy i prowadzimy fizykoterapię, kinezyterapię i masaż; zlecamy i dobieramy zaopatrzenie ortopedyczne dla pacjentów; prowadzimy działalność fizjoprofilaktyczną. Nauczamy też pacjentów mechanizmów kompensacyjnych i adaptacji do zmienionego potencjału funkcji ciała i aktywności - wylicza wiceprezes KIF i dodaje, że fizjoterapeuci nie są masażystami.

- Masaż jest tylko jedną z licznych interwencji, jakiem podejmujemy - zastrzega fizjoterapeuta. Dlaczego więc środowisko klinicystów w Polsce często nie dostrzega potrzeby prowadzenia fizjoterapii, kiedy pacjenci przebywają jeszcze na oddziałach szpitalnych, np. na intensywnej terapii?

- Przede wszystkim o tym problemie w naszej ochronie zdrowia trzeba wreszcie zacząć głośno mówić. Śmiem twierdzić, że wiedza na ten temat wśród wielu lekarzy jest zerowa - odpowiada prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Fizjoterapia skraca pobyt na intensywnej terapii

Dodaje: - Nieco lepiej pod tym względem wygląda sytuacja na oddziałach ortopedii czy neurologii, gdzie rehabilitacja i fizjoterapia są dziedzinami potrzebnymi na co co dzień. Tam docenia się także pracę fizjoterapeutów. Zresztą pobyty rehabilitacyjne podczas hospitalizacji po zabiegach ortopedycznych są lepiej opłacane przez NFZ - zwraca uwagę ekspert.

- Warto więc wprowadzać takie mechanizmy finansowania, które skłaniają do szerszego stosowania fizjoterapii w szpitalach. Jednak przede wszystkim zacznijmy od tego, że lekarze - specjaliści różnych dziedzin - muszą mieć świadomość, że w wielu przypadkach fizjoterapia w ramach hospitalizacji jest bardzo potrzebna - wskazuje prof. Adam Antczak.

- Po pierwsze mamy całą armię młodych fizjoterapeutów. To ponad 70 tysięcy osób, których średnia wieku wynosi ok. 36 lat, stanowiących niewykorzystany zasób w polskim systemie ochrony zdrowia. Po drugie fizjoterapeuci nie tylko poprawiają stan zdrowia Polaków, ale też mogą w ten sposób przysporzyć realne oszczędności, bo każdy dzień, o który udaje się skrócić, m.in. dzięki fizjoterapii, pobyt na OIOM-ie ma przecież swój wymiar finansowy, jest czystą oszczędnością biorąc pod uwagę koszty tzw. osobodnia na takim oddziale - zaznacza prof. Antczak.

Przypomnijmy, że - jak informował na łamach Gazety Wyborczej dr Konrad Jarosz, dyrektor Szpitala Klinicznego Nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, koszty leczenia na intensywnej terapii należą do najwyższych w szpitalu. Doba leczenia na OIT sięga prawie 5 tys. zł, przy czym średni czas leczenia na takim oddziale przekracza 24 dni.

Czytaj także:

Ile kosztuje leczenie COVID-19? Doba na intensywnej terapii to 5 tys. zł. A do tego drogie leki

Oddziały intensywnej terapii za często służą tylko do leżenia "pod aparaturą". To błąd

Prof. Adam Antczak podkreśla, że do lekarzy trzeba skierować jednoznaczny przekaz: - Korzyści z fizjoterapii odnosi wiele grup pacjentów, a oddziały z chorymi w poważnym stanie to nie są miejsca, w których pacjent wyłącznie leży i się go nie rusza - przekonuje specjalista.

- Co więcej, są to często pacjenci wymagający wczesnej interwencji fizjoterapeutycznej na miejscu, w szpitalu. Z mojego doświadczenia klinicznego znam osoby, m.in. po ciężkim przejściu COVID-19, którym powrót do aktywności zawodowej zajął aż 8-9 miesięcy. A mogliby i powinni wrócić do pracy znacznie wcześniej! Tak się jednak nie stało, przede wszystkim dlatego, że w czasie hospitalizacji nie korzystali z fizjoterapii - podkreśla specjalista.

- Być może potrzebny jest w Polsce swoisty program edukacyjny dla lekarzy, dotyczący uświadamiania roli fizjoterapeuty w medycynie - podsumowuje prof. Adam Antczak.

Czytaj także:

Szpitale odsyłają fizjoterapeutów do domu. Prezes KIF: dyrektorzy nie wiedzą czym się zajmują

Rehabilitacja w oddziałach intensywnej terapii. Na Zachodzie to jest standard, w Polsce luksus

Fizjoterapia na oddziale szpitalnym. "To żadna rewolucja, ale kwestia zdobycia wiedzy"

- Wdrożenie odpowiedniego programu fizjoterapii na oddziale szpitalnym nie czyni w myśleniu lekarzy żadnej rewolucji. To jest tylko kwestia zdobycia wiedzy, że mięśnie człowieka są również narządem wydzielającym różne substancje, w tym miokiny - stymulujące układ immunologiczny, a także wpływające na pracę ośrodkowego układu nerwowego oraz układu krążenia - dr hab. Wojciech Dąbrowski, lekarz kierujący Oddziałem Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Szpitalu Klinicznym Nr 4 w Lublinie tłumaczy, dlaczego ruch i ćwiczenia mięśni podczas hospitalizacji mają tak istotne znaczenie dla szybszego powrotu do zdrowia, między innymi chorych z ostrą niewydolnością oddechową.

Szpital Kliniczny Nr 4 w Lublinie jest jednym z nielicznych w Polsce ośrodków, gdzie pacjenci, m.in. z COVID-19, przebywający na oddziale intensywnej terapii są poddawani fizjoterapii.

Czytaj także:

Wczesna fizjoterapia w ostrej fazie COVID-19 bardzo się opłaca. Zobacz retransmisję debaty

Większość wypowiedzi w tekście pochodzi z debaty online "Niższa śmiertelność, niższe koszty - wczesna fizjoterapia w ostrej fazie COVID-19 się opłaca" - transmitowanej 29 listopada br. w portalu rynekzdrowia.pl. Organizatorem wydarzenia była Krajowa Izba Fizjoterapeutów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum