Mało lekarzy, dużo szpitali, zła organizacja systemu. Eksperci ostrzegają: "Będzie coraz gorzej"

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia31 sierpnia 2021 08:00

Skutki braku lekarzy i pielęgniarek są coraz bardziej dotkliwe. Na ile mogą je złagodzić - w sposób bezpieczny dla pacjentów i personelu - zmiany w organizacji pracy szpitali?

Braki kadrowe w szpitalach, zawieszanie oddziałów, przemęczenie medyków. Nie jest dobrze FOT. Shutterstock
  • Braki kadrowe w szpitalach, zawieszanie oddziałów, przemęczenie medyków. O tych problemach piszemy od kilku tygodniu w raporcie Rynku Zdrowia
  • Hospitalizacje są decyzją administracyjną, bo lekarze boją się w dzisiejszych czasach, mimo wszelkich medycznych podstaw, odesłać pacjenta do domu - pisze jeden z naszych czytelników
  • Uważa, że obecnie nawet połowa hospitalizacji jest niepotrzebna lub niepotrzebnie przedłużana, "bo NFZ nie zapłaci"
  • Przesuńmy diagnostykę poza szpitale, a hospitalizacje niech będą dla zabiegów, procedur, ciężkich stanów - napisał na Twitterze znany kardiolog dr Michał Chudzik

Im bliżej zapowiadanego na 11 września br. protestu medyków, tym bardziej gorąca staje się internetowa dyskusja dotycząca, m.in. braków kadrowych w szpitalach, zawieszania kolejnych oddziałów, przemęczenia pracowników medycznych. O tych problemach piszemy od kilku tygodniu także w raporcie Rynku Zdrowia.

- Jeżeli pilnie nie zmienimy organizacji leczenia, będzie coraz gorzej - powiedział nam dr Jarosław Madowicz, dyrektor ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach.

Lekarze POZ wspierający pracę szpitali. "To się nie sprawdzi"

Przypomnijmy, że jego zdaniem, w obecnej sytuacji kadrowej bardzo trudno będzie utrzymać system, w którym każdy szpital dyżuruje codziennie w 100-procentowej gotowości. Dlatego wraz z kolegami z innych szpitali proponuje przejściowy powrót do naprzemiennego dyżurowania szpitali lub oddziałów.

Czytaj także: Lekarzy brakuje, a NFZ nie pozwala zamykać oddziałów w szpitalach. "Nie mamy kim leczyć"

- Postulujemy też, aby w izbach przyjęć dyżurowali lekarze POZ - chociażby jeden czy dwa razy w miesiącu - dodał dr Jarosław Madowicz w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Opinie i argumentacja dyrektora ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach spotkały się licznymi komentarzami w sieci.

- Albo dyżury, albo codzienny tłum w przychodni, nie da się obrobić rejonu i dyżurować w Izbie Przyjęć. Praca w poradni to też niekończący się kierat, po 40-60 osób na lekarza. Jestem już za stary na te klocki, a i moi koledzy z POZ są już albo na, albo przed emeryturą. Musielibyście poprzejmować POZ-ety, pozatrudniać lekarzy, wysłać na izbę przyjęć i zamknąć przychodnie, a pielęgniarki przesunąć z POZ do oddziałów. Lekarz POZ to też człowiek i na trzech etatach pracować nie powinien - pisze na naszym redakcyjnym forum jeden z czytników.

"Wystarczy dobrze zreformować system"

- Już były pomysły zmuszenia lekarzy rodzinnych do dyżurowania (w szpitalach - red.) zamiast zapewnienia godnych stawek ludziom w SOR, a przede wszystkim ludzkiej organizacji pracy w tych jednostkach (...). A wystarczy dobrze zreformować system. Obecnie pewnie nawet połowa hospitalizacji jest niepotrzebna lub niepotrzebnie przedłużana „bo NFZ nie zapłaci” - czytamy z kolei na Facebookowej grupie Porozumienie Rezydentów.

- Wymóg 3-dniowej hospitalizacji, żeby NFZ zapłacił za procedurę pieniądze które nawet nie pokryją tych 3 dni hospitalizacji, nie mówiąc o reszcie kosztów jest wcale nie rzadkim zjawiskiem. Hospitalizacje są decyzją administracyjną, bo lekarze boją się w dzisiejszych czasach, mimo wszelkich medycznych podstaw, odesłać pacjenta do domu - dodaje autor komentarza.

Rotacyjne dyżury szpitali? A może oddziały wieloprofilowe?

- Naprzemienny system dyżurowania? Czyli zajechać dyżurnego na jednej izbie przyjęć do reszty. A jak niby karetki miałyby wtedy nie czekać skoro tak jechały do dwóch szpitali i czekały a teraz będą do jednego i co? Myślenie życzeniowe. Naginanie czasoprzestrzeni - to jedna z opinii na grupie Porozumienie Zawodów Medycznych na Facebooku.

Do koncepcji rotacyjnych/naprzemiennych dyżurów szpitali odniósł się w mediach społecznościowych także Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacja Szpitali.

‪- Ciekawym rozwiązaniem jest zmiana organizacji szpitali poprzez tworzenie oddziałów wieloprofilowych pod względem natężenia terapii oraz wprowadzenie funkcji lekarza hospitalisty. Model, w którym na każdym oddziale poszczególnych specjalizacji lekarskich w nocy jest stacjonarnie lekarz dyżurny odpowiedniej specjalizacji z punktu widzenia zarządzania obecnymi zasobami polskich szpitali jest niezwykle trudny, a często niemożliwy do utrzymania - uważa prezes Fedorowski. ‬

- W USA czy Wielkiej Brytanii były czynione próby, by to właśnie lekarz rodzinny zajmował się pacjentem także podczas jego pobytu w szpitalu. Nie do końca to się sprawdzało. O wiele lepsze wyniki dało zatrudnianie hospitalistów, czyli lekarzy o wiedzy ogólnej, którzy potrafili współpracować ze szpitalnymi specjalistami i koordynować opiekę nad pacjentem - tłumaczył ekspert w jednym z wcześniejszych wywiadów.

- Niestety, w naszych szpitalach wciąż funkcjonują swoiste silosy i podział lecznic na rozdrobnione oddziały według licznych specjalizacji lekarskich, a nie pod kątem realnego natężenia opieki nad pacjentami - wskazywał w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Jarosław Fedorowski.

Co z tą liczbą szpitali w Polsce?

Wrócił też temat liczby szpitali w naszym kraju. To za sprawą marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który w sobotę, 28 sierpnia, podczas Campusu Przyszłość w Olsztynie stwierdził, że „powinniśmy wziąć przykład z Danii, która - po przeprowadzeniu ankiety społecznej - radykalnie zmniejszyła liczbę szpitali”. Grodzki powiedział, że w Polsce jest prawie tysiąc szpitali, a powinno być ok. 130 szpitali.

- 130 szpitali to mniej niż w Belgii, Czechach czy w Austrii, nie mówiąc o krajach porównywalnej do Polski wielkości – skomentował były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Jakub Kosikowski, rezydent onkologii klinicznej, były przewodniczący Porozumienia Rezydentów napisał na Twitterze: „Wszyscy są zgodni w tym, że szpitali jest w PL za dużo. 130 czy 182 to już detale”. I przypomniał wypowiedź byłej wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko z 2018 roku. - Biorąc pod uwagę liczbę ludności i europejskie standardy opieki medycznej, w Polsce powinny funkcjonować 182 szpitale (w samej tzw. sieci szpitali jest ich ok. 600 - red.) - mówiła ówczesna wiceminister zdrowia.

"Kadry cudownie nie rozmnożymy"

Do tej dyskusji na Twitterze włączył się znany kardiolog dr Michał Chudzik: - Znowu zaczynamy od końca. Jest więcej szpitali, niż w UE, ale najpierw przesuńmy diagnostykę poza szpitale, a hospitalizacje niech będą dla zabiegów, procedur, ciężkich stanów. Powinny powstać centra szybkiej diagnostyki (1-2 dni) z opcją hospitalizacji (8-18) bez noclegu - napisał lekarz.

W poniedziałek, 30 sierpnia Tomasz Grodzki już przekonywał, że jego „wypowiedź (dotycząca liczby szpitali - red.) została zmanipulowana i wyrwana z kontekstu’’. - Te 130 szpitali to była manipulacja. Kadry cudownie nie rozmnożymy (...). To jest rzecz, nad którą musimy pracować, to był sens mojej wypowiedzi - mówi cytowany przez portal Onet marszałek Senatu.

Czytaj też: Tomasz Grodzki chce zamykać szpitale. Politycy PiS nie zostawiają na pomyśle suchej nitki

"Szpital to nie fabryka gwoździ". Lekarze oburzeni po słowach dyrektora szpitala

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum