Marzena Sygut/Rynek Zdrowia | 30-06-2015 06:20

MZ zwiększa limity przyjęć na studia medyczne. Środowisko pyta o pieniądze i rynek pracy

Resort zdrowia zamierza zwiększyć limity przyjęć na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym. Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej zwiększenie limitów przyjęć powinno dotyczyć jedynie kierunku lekarskiego na studiach polskojęzycznych. Jeśli chodzi o kierunek lekarsko-dentystyczny NRL przekonuje, że w Polsce jest już wystarczająco dużo stomatologów.

Fot. Archiwum RZ

Minister zdrowia w porozumieniu z ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, przygotował projekt rozporządzenia zwiększającego limity przyjęć na kierunki lekarski oraz lekarsko-dentystyczny w roku akademickim 2015/2016.

Zgodnie z projektem, od października studia lekarskie mogłoby podjąć o 677 osób więcej niż w obecnym roku akademickim. Limit przyjęć na studia stacjonarne ma zwiększyć się o 394 miejsca, a na studia niestacjonarne - o 183 miejsca. Pozostałe 100 miejsc ma powstać z myślą o osobach, które chcą rozpocząć studia (stacjonarne lub niestacjonarne) w języku innym niż język polski.

Resort zdrowia planuje także podwyższenie limitu przyjęć na kierunku lekarsko-dentystycznym o 88 miejsc (37 na studiach stacjonarnych, 14 niestacjonarnych oraz 37 na studiach stacjonarnych lub niestacjonarnych prowadzonych w języku innym niż język polski).

Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej zwiększenie limitów przyjęć dla studentów, którzy nie będą kształcić się w języku polskim, nie zwiększy w praktyce liczby lekarzy w Polsce.

"Przyznawanie wysokiego limitu przyjęć dla studentów niepolskojęzycznych, mimo że prestiżowe i korzystne finansowo dla uczelni, powoduje ograniczenie miejsc do kształcenia kadry medycznej, która zostanie w Polsce" - czytamy w stanowisku przyjętym przez prezydium NRL.

Co z finansowaniem?
Dr Maciej Hamankiewicz, prezes NRL przypomina ponadto, że podczas spotkania samorządu lekarskiego z ministrem zdrowia prof. Marianem Zembalą samorząd lekarski zwracał uwagę, że brak zwiększenia finansowania z tytułu dodatkowych studentów może oznaczać niebezpieczeństwo obniżenia poziomu kształcenia.

Obawy te wydają się uzasadnione. W odpowiedzi na interpelację nr 32149 posłów na Sejm RP Bogdana Rzońca i Jana Warzechy w sprawie systemu ochrony zdrowia w Polsce z dnia 25 maja br. wiceminister zdrowia Sławomir Neumann wskazał, że uczelnie medyczne zgłaszają gotowość kształcenia większej liczby studentów pod warunkiem zwiększenia dotacji na działalność dydaktyczną. Jednak przy obecnym stanie finansów publicznych państwa możliwość zwiększenia ww. dotacji jest ograniczona.

"Realny wzrost dotacji budżetowej na działalność dydaktyczną w 2015 r., w odniesieniu do roku poprzedniego, wynosi tylko ok. 0,05 proc. i nie zapewnia dostatecznych warunków na znaczny wzrost liczby studentów na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym" - czytamy w odpowiedzi wiceministra.

Uczelnie za zwiększeniem limitów, ale...
Prof. Marek Kulus, prorektor ds. dydaktyczno-wychowawczych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie ukrywa, że informację o zwiększeniu limitów przyjęć na kierunek lekarski i lekarsko- dentystyczny przyjął z zadowoleniem.

Jak wyjaśnia, każda z uczelni występowała w swoim imieniu o określoną liczbę miejsc, zgodną z własnymi możliwościami. WUM otrzymał tyle miejsc, o ile prosił. - Nasza decyzja o zwiększeniu limitów przyjęć na studia ma związek z informacjami o braku lekarzy - tłumaczy prof. Kulus.

Zaznacza, że jedyny problem, jaki dostrzega uczelnia, to kwestia finansowania. - Z odpowiedzi wiceministra Neumanna wynika, że Ministerstwo Zdrowia uważa, iż zwiększenie limitów na studia medyczne nie powoduje żadnych skutków dla budżetu państwa. To niepokojące - podkreśla prorektor WUM.

Dodaje ponadto, że WUM popiera możliwość kształcenia studentów z zagranicy przez polskie uczelnie. - Należy pamiętać, że studenci zagraniczni, podobnie jak studenci studiów niestacjonarnych, przynoszą uczelni wymierne korzyści finansowe. Jeśli pochodzą spoza Unii Europejskiej,  ponoszą opłaty za studiowanie w Polsce. W ten sposób uczelnia zwiększa swój potencjał i swoje zasoby dydaktyczne, poprawiając jednocześnie warunki polskich studentów - wyjaśnia prof. Kulus.

Rynek "nie wchłonie" stomatologów
Z kolei lek. dent. Andrzej Cisło, wiceprezes Wielkopolskiej Izby lekarskiej ocenia, że zwiększenie limitów przyjęć na studia medyczne jest przede wszystkim niezgodne z delegacją ustawową.

- Ustawa mówi, że limity ustala się biorąc pod uwagę z jednej strony możliwości dydaktyczne uczelni, z drugiej - zapotrzebowanie na absolwentów. Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt, to nawet wiceminister Neumann przyznał w odpowiedzi na ostatnią interpelację, że możliwości uczelni są przeszacowane, zwłaszcza w stosunku do realiów finansowych. Istotne jest zatem pytanie czy należy stawiać na ilość czy na jakość - podkreśla Cisło.

Dodaje, że jeśli chodzi o kwestią zapotrzebowania, to nie można na nią patrzeć przez pryzmat złego stanu zdrowia Polaków, ale raczej uwzględniać możliwości rynku pracy.

- A ten w przypadku dentystów jest już w tej chwili przesycony. Dlatego, zdaniem Naczelnej Komisji Stomatologiczej działającej przy NIL, należy dobrze przemyśleć decyzję o zwiększeniu limitów przyjęć na kierunek lekarsko-dentystyczny - zaznacza Cisło.

Przeciwni zwiększeniu limitów przyjęć są również studenci stomatologii. W badaniu ankietowym, w którym udział wzięło 921 osób, w większości członków Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii, aż 82,6 proc. ankietowanych stwierdziło, że w Polsce kształci się zbyt wielu stomatologów. Według respondentów, najlepszym sposobem na ograniczenie liczby studentów stomatologii, a w perspektywie lekarzy dentystów, jest zredukowanie limitów przyjęć.