MZ zapowiada twardą walkę z nikotynizmem, również z e-papierosami

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 24 lutego 2016 15:30

Resort zdrowia będzie w sposób pryncypialny zwalczał nikotynizm. Nasze stanowisko w tej kwestii jest jasne. W Polsce nie ma i nie będzie reklamy papierosów i innych wyrobów związanych z tytoniem - podkreślał wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia, która miała miejsce w środę (24 lutego).

Pieniądze, które wydajemy na leczenie chorób odtytoniowych, to większe kwoty niż te, które wydajemy na refundację leków - wskazywał wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, zapowiadając zwalczanie nikotynizmu. Fot. PTWP

Na Sejmowej Komisji Zdrowia rozpatrywane były informacje na temat zapobiegania reklamie e-papierosów i papierosów zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/40/UE z dnia 3 kwietnia 2014 r. (tzw. nowa dyrektywa tytoniowa).

Nowe przepisy mają zastąpić wcześniejszą dyrektywę Rady i Parlamentu Europejskiego 2001/37/WE i ustanawiać nowe przepisy w zakresie produkcji i sprzedaży wyrobów tytoniowych. Zalicza się do nich papierosy, tytoń cięty do samodzielnego skręcania papierosów, tytoń fajkowy, cygara, cygaretki, wyroby tytoniowe bezdymne, papierosy elektroniczne oraz wyroby ziołowe do palenia.

Całkowity zakaz reklamy
Zgodnie z podpisanym 3 kwietnia 2014 r. w Brukseli dokumentem, Polska jest zobowiązana do przygotowania przepisów m.in. zakazujących palenia e-papierosów w miejscach publicznych. Do tej pory palacze swobodnie mogli palić papierosy elektroniczne w dowolnych miejscach, także w zamkniętych pomieszczeniach. W ciągu kilku miesięcy będzie to zakazane.

Zabroniona ma być także sprzedaż elektronicznych papierosów osobom nieletnim oraz sprzedaż internetowa. Taki sam zakaz ma obejmować wkłady do e-papierosów. Możliwe będzie nawet zabronienie reklamowania wyrobów tytoniowych. 

Ministerstwo Zdrowia zapowiada ostrą walkę z nikotynizmem i nieuleganie lobby tytoniowemu. Obecny na posiedzeniu Komisji Zdrowia wiceminister Pinkas podkreślił, że w proponowanej przez resort Ustawie jest jasno zapisane, że zabrania się reklamy wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych i innych nikotynopodobnych wyrobów.

Przypomniał również, że w tym roku obchodzimy okrągły jubileusz - 20. rocznicę wprowadzenia w Polsce ustawy antytytoniowej.

- To jeden z największych sukcesów Polski, który spowodował, że z 50 proc. palaczy mamy o 20 proc. mniej. To wielki sukces i zwycięska walka o ludzkie życie - tłumaczył wiceminister Pinkas.

Dodał też, że w ocenie resortu zdrowia nie można porównywać utraty pracy osób zaangażowanych zawodowo w przemysł tytoniowy z utratą zdrowia i życia palaczy. W jego ocenie należy pamiętać, że osoby zatrudnione w handlu czy przemyśle tytoniowym mają możliwość zamiany miejsc pracy na inne.

- Pieniądze, które wydajemy na leczenie chorób odtytoniowych, to większe kwoty niż te, które wydajemy na refundację leków. Wydatki te wynoszą ok. 8 mld. zł. To ogromne sumy - podkreślił Jarosław Pinkas.

Chodzi o nasze zdrowie
Zdecydowana większość obecnych na posiedzeniu Komisji Zdrowia posłów, niezależnie od reprezentowanej frakcji politycznej, pozytywnie przyjęła proponowane przez resort zapisy i argumentację.

Poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna) wyjaśniła, że dziś nie ma wątpliwości dotyczących nikotynizmu.

- Uzależnienie od tytoniu jest takim samym uzależnieniem, jak każde inne. Jest to zależność, która wpływa na funkcjonowanie OUN. Jest to też choroba sklasyfikowana przez WHO dlatego też, nie powinno się promować e-papierosów, które prowadzą do nikotynizmu, czyli uzależnienia - podkreśliła Gasiuk-Pihowicz.

Dodała też, że onkolodzy jednoznacznie twierdzą, że kształtowanie się raka trwa 20 lat, więc promowanie czegoś, co jest na rynku od 10 lat - patrz: e-papierosy - jest nieetyczne.

Także prof. Marian Zembala (PO) były minister zdrowia poparł pryncypialne stanowisko obecnego resortu zdrowia w sprawie papierosów. Wyjaśnił też, że w jego ocenie staliśmy się beneficjantem 12 mld zł na ochronę zdrowia na najbliższe 2,5 lata z funduszy europejskich m.in. dlatego, że on sam przyznał przed KE, że to, iż Polska blokowała dyrektywę tytoniową przez lobbystyczne działania koncernów tytoniowych. 

Z kolei poseł Alicja Chybicka (PO) przyznała, że każda metoda, która skutkuje tym, że palenie jednych i drugich rodzajów papierosów będzie w Polsce ograniczane, jest godna poparcia.

- W ostatnich latach notujemy dramatyczny wzrost zachorowań na nowotwory. Jeszcze trzy lata temu podkreślaliśmy, że zachorowania na nowotwory wzrosną do 150 tys.rocznie. Teraz mówimy już, że do 180 tys. Jest rzeczą udowodnioną, że palenie papierosów jest kancerogenne i często włącza onkogeny. W raku płuc w blisko 100 proc. za chorobę odpowiedzialny jest nałóg. Dlatego uważam, że nasza ustawa jest bardzo dobra. Mam natomiast obawy dotyczące realizacji wprowadzanych przez nią zaostrzeń - podkreślała prof. Chybicka.

Przemysł walczy o złagodzenie
Unijna dyrektywa i zaostrzone przepisy ministra zdrowia - zdeklarowanego przeciwnika palenia, mogą oznaczać duże problemy dla rodzimych producentów i dystrybutorów wyrobów tytoniowych.

Obecni na posiedzeniu Komisji Zdrowia przedstawiciele handlu i przemysłu tytoniowego podkreślali w dyskusji głównie dwa aspekty. Po pierwsze apelowali, aby nie stawiać znaku równości pomiędzy e-papierosami a papierosami tradycyjnymi. Po drugie, aby pozwolić na utrzymanie na opakowaniach papierosów nazwy marki danego wyrobu.

Maciej Ptaszyński, reprezentujący Polską Izbę Handlu podkreślał, że wyroby tytoniowe dla handlu detalicznego stanowią główne źródło zysków. Ocenia się, że w niektórych przypadkach wyroby te, to 40 proc. obrotów. Z tego też powodu, tak ważna dla handlu jest jasność przepływu informacji pomiędzy kupującym a sprzedającym.

Jak zaznaczył Ptaszyński, o ile dyrektywa unijna wskazuje jedynie na usunięcie z opakowania papierosów informacji o zawartości substancji szkodliwych, o tyle proponowana przez resort Ustawa idzie dużo dalej i nakazuje usunięcie z definicji informacji o wyrobach tytoniowych, czyli o markach. Ta informacja, zdaniem Ptaszyńskiego, nie zawiera jednak zachęty do zakupu.

- Z naszych symulacji wynika, że usunięcie tego elementu dezorganizuje w sposób całkowity przekaz informacji pomiędzy kupującym a handlujących. Poprzez to kupujący w ogóle nie ma możliwości uzyskania informacji o produkcie. Tymczasem handel ma obowiązek informować konsumentów, co kupują. Musimy też pamiętać o tym, że 30 proc. wszystkich wyrobów tytoniowych dostępnych w kraju nie podlega żadnym ograniczeniom, ponieważ istnieją w tzw. szarej strefie - dowodził Ptaszyński.

Zaapelował do ministra zdrowia, aby nie utrudniać legalnego handlu, i nie usuwać informacji o wyrobach tytoniowych.

Nie łączyć e-papierosów z tradycyjnymi?
Z kolei Jerzy Jurczyński ze Stowarzyszenie E-smoking reprezentujący branżę papierosów elektronicznych podkreślił, że branży tej zależy na tym, by nie łączyć e-papierosów z papierosami tradycyjnymi.

Jak wskazał, obecnie istnieje ok. 1070 badań naukowych dotyczących e-papierosów, które wprawdzie potwierdzają, że papierosy są szkodliwe, ale wielokrotnie mniej niż papierosy tradycyjne.

- Papierosy elektroniczne są produktami adresowanymi do palaczy tradycyjnych. Dlatego nie zależy nam na tym, by były reklamowane, czy też na tym by używały je osoby nieletnie. Prosimy jedynie, aby ustawodawcy wzięli pod uwagę fakt, iż 98 proc. palaczy e-papierosów to byli palacze papierosów tradycyjnych, którzy zmienili formę nałogu w obawie o swoje zdrowie. Dlatego też zależy nam , aby tych ludzi nie wpychać do palarni z palaczami tradycyjnymi i nie narażać ich zdrowia - zaznaczył Jurczyński.

Czy coś uzyskają trudno powiedzieć. Minister Pinkas przypomniał bowiem, że gdy wprowadzano pierwsze reklamy papierosów w USA, wówczas w reklamie powoływano się na fakt, że każdy lekarz pali papierosy.

- W tamtych czasach papierosy paliło 60 proc. lekarzy. Teraz jedynie 2 proc. lekarzy pali. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz lekarze zdecydowali się na reklamowanie e-papierosów. Wówczas nie wiedzieliśmy zbyt dużo na temat szkodliwości papierosów. Teraz to wiemy. A jaką wiedzę mamy w tej chwili na temat szkodliwości e-papierosów? Walczymy z nałogiem i utrzymywanie kolejnego nałogu byłoby czystą hipokryzją - zaznaczył Pinkas.

Unia Europejska szacuje, że bardziej restrykcyjne przepisy zmniejszą liczbę osób palących o ok. 2 proc. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum