MZ wdraża nowy program prokreacyjny - bez in vitro. Zacznie od Łodzi

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 20 kwietnia 2016 05:37

W Łodzi powstaje pierwsza rządowa klinika diagnostyki i leczenia niepłodności. Ma być ilustracją tego, nad czym pracuje Zespół ds. projektu programu z zakresu zdrowia prokreacyjnego. Klinika, w której dostępna będzie pełna diagnostyka i leczenie (z wyjątkiem zapłodnienia pozaustrojowego) ma być przeciwwagą dla "Programu In vitro".

MZ wdroży nowy program prokreacyjny - bez in vitro. Fot. Shutterstock

Klinika powstaje w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Zdaniem ekspertów wybór padł na Łódź, ponieważ Instytut od dawna zajmuje się leczeniem niepłodnych par. W Centrum nie tylko pracują wybitni eksperci, ale też znajduje się zaplecze techniczne. Dzięki temu lekarze już od lat prowadzą kompleksową diagnostykę: hormonalną, immunologiczną, genetyczną i ginekologiczną. Te wszystkie elementy są niezbędna przy diagnozowaniu niepłodności.

W Instytucie obecnie przeprowadzany jest remont, a resort zdrowia wspólnie z powołanym Zespołem opracowuje treść programu, w ramach którego będzie się odbywało leczenie.

Konieczna standaryzacja i indywidualizacja
Prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii, a także członek wspomnianego Zespołu, zaznacza, że w skład nowego programu prokreacyjnego wejdą wszystkie procedury obowiązujące na świecie, które służą dokładnej diagnostyce i leczeniu niepłodności, z pominięciem in vitro.

Jak wyjaśnia Program in vitro jest programem zamkniętym, a jego obowiązywanie kończy się w czerwcu br. Z tego też powodu osoby zaproszone do pracy nad nowy programem muszą stosować się do aktualnego w tej chwili stanu prawnego.

- Nie jest tak, że obecnie nie ma w Polsce klinik, które zajmują się diagnostyką i leczeniem niepłodności. Takie kliniki działają. Jednak nasze obecne prace mają sprawić, że stosowana w nich diagnostyka zostanie unowocześniona i wystandaryzowana. Wszystkie obecnie znane i opisane procedury muszą znaleźć się we wszystkich tych klinikach - podkreśla prof. Radowicki.

Zaznacza też, że standaryzacja to nic innego, jak pewien pakiet postępowania diagnostycznego i leczniczego. Jest on bardzo ważny. Ale równie ważna jest indywidualizacja postępowania diagnostycznego i leczniczego. Dlatego też ona również będzie zachowana. Do czerwca założenia do programu mają być gotowe.

Większy nacisk na męską niepłodność
Z kolei prof. Krzysztof Szaflik, kierownik Kliniki Ginekologii, Rozrodczości i Terapii Płodu Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, także pracujący we wspomnianym zespole zaznacza, że wskazane przez prof. Radowickiego procedury, które są z punktu widzenia medycznego słuszne i wnoszące wkład w cały proces diagnostyki, na pewno będą dodatkowo znacznie poszerzone.

- Projekt nowego programu prokreacyjnego zakłada, że zarówno diagnostyka, jak i leczenie będą miały charakter wieloprofilowy. Każda para będzie trafiała do zespołu terapeutycznego złożonego z 6-7 specjalistów. Wśród nich znajdą się m.in.: ginekolog, urolog, androlog, endokrynolog i psycholog. Będzie też część ultrasonograficzna i diagnostyczna - podkreśla prof. Szaflik.

I dodaje. Eksperci najpierw spróbują zdiagnozować, po której stronie leży problem. Czy jest to czynnik męski, czy żeński, czy oba. A następnie zajmą się oddzielnie każdym z partnerów. Dzięki temu możliwe będzie całościowe, wielokierunkowe spojrzenie na partnerów i ich problem związany z trudnościami z poczęciem potomka.

W efekcie pacjenci, których problemy zdrowotne będą nadawały się do leczenia ambulatoryjnego będą tam kierowani, a ci, którzy wymagają korekty chirurgicznej czy diagnostyki inwazyjnej będą kierowani do oddziału szpitalnego. Obecnie pacjentki wymagające takiej pomocy mają finansowane przez NFZ poszczególne badania, ale wszystkiego muszą szukać same, najczęściej w różnych placówkach.

Prof. Szaflik zaznacza też, że eksperci zrobili wszystko, aby bardziej szczegółowo niż dotychczas zająć się męską niepłodnością.

- Nam się wydaje, że tych działań, które pozwolą na szarszy wachlarz działań wobec mężczyzny będzie zdecydowanie więcej. Wśród osób diagnozujących niepłodną parę znajdzie się bowiem zarówno urolog, jak i androlog. Obaj specjaliści podejmą próby leczenia niepłodnego partnera. Do tej pory poza badaniem nasienia nic więcej mężczyznom się nie proponuje - wyjaśnia prof. Szaflik.

Musi być wzorzec
Eksperci podkreślają też, że ośrodek w Łodzi będzie pierwszym, ale nie jedyny rządowym ośrodkiem leczenia niepłodnych par. Nieoficjalnie mówi się, że docelowo powinno działać szesnaście takich klinik, po jednej w każdym województwie.

Zdaniem prof. Radowickiego powstającą w Łodzi pierwszą klinikę, można nazwać wzorcem czy kliniką referencyjną, która będzie odbiciem programu, nad którym obecnie pracują eksperci. To tutaj zostaną wdrożone nowe strategie działania wobec niepłodnych par. Jeśli się sprawdzą, zostaną powielone w kolejnych klinikach.

Konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii zapewnia też, że łódzka klinika powinna ruszyć jeszcze w tym roku. Nie potwierdza jednak, że klinik na pewno będzie szesnaście. Jak tłumaczy, ta kwestia jeszcze do końca nie jest dopięta.

- W trakcie opracowywania tak dużego programu zawsze pojawiają się tematy, które trzeba doprecyzować. Wymagają one skoordynowania i dopięcia na ostatni guzik. Dlatego dopiero wówczas, kiedy wszystko będzie gotowe, będziemy dokładnie wiedzieli ile klinik musi powstać - zaznacza prof. Radowicki.

Zaznacza, że do rządowych klinik niepłodne pary będą się mogły zgłaszać samodzielnie lub też zostaną tam skierowane za pośrednictwem lekarzy ginekologów. W łódzkiej klinice, chociaż jeszcze nie działa, już dziś dzwonią telefony od przyszłych pacjentek, zainteresowanych leczeniem w specjalistycznym ośrodku.

Ważne finansowanie
Osobną kwestią, która musi zostać opisana we wspomnianym programie, jest finansowanie klinik rządowych. Prof. Radowicki wyjaśnia, że szczegóły znane będą już niedługo, gdy nowy model opieki prokreacyjnej będzie gotowy. - Na razie nie ma gotowego modelu, więc nie ma na czym oprzeć finansowania - podkreśla.

Według wstępnych założeń finansowanie będzie częściowo pochodziło z Programu Poprawy Demografii, który przejmie fundusze zagwarantowane wcześniej na leczenie in vitro, czyli ok. 90 mln zł, a częściowo z NFZ. Finansowanie z Funduszu będzie dotyczyło tych procedur, które są już w koszyku świadczeń gwarantowanych. Z programu powinny być natomiast finansowane te procedury, których w koszyku nie ma, jak np. porada psychologa.

Sam narodowy program prokreacyjny będzie finansowany z budżetu państwa. Budżet państwa przeznaczy na ten cel rocznie 14 mln zł.

Prof. Szaflik dodaje, że wszystkie ośrodki, które powstaną, zostaną doposażone w specjalistyczny sprzęt diagnostyczny i leczniczy, co też jest korzystnym aspektem finansowym.

Żeby dzieci było więcej
W ocenie Pawła Wolińskiego, członka Zarządu Fundacji Mama i Tata takie całościowe podejście do zdrowia prokreacyjnego, jakie oferuje ten program, nie jest złe.

- Ten projekt ma zdecydowanie szersze podejście do problemów prokreacyjnych niż sam projekt in vitro. Zajmuje się zdrowiem prokreacyjnym w całości. Czyli jego założenia zmierzają do tego, żeby na wczesnym etapie diagnozować problemy zdrowia prokreacyjnego czy wręcz wprowadzać profilaktykę zdrowia prokreacyjnego. To dobry kierunek - zaznacza Paweł Woliński.

I podkreśla. Procedura in vitro jest jednym z elementów leczenia niepłodnych par - elementem, który na pewnym etapie może się pojawić, ale nie musi. Nie musi, bo po pierwsze wcześniej diagnozowane problemy prokreacyjne i wdrożenie odpowiedniego leczenia mogą spowodować to, że procedura in vitro nie będzie potrzebna lub będzie stosowana zdecydowanie rzadziej.

- Ufam gronu specjalistów, którzy pracują nad tym projektem. Uważam, że eksperci zebrali się po to, żeby wypracować najlepsze rozwiązania. Wierzę też, że MZ dołoży starań, żeby wypracować jak najlepszy program - oświadcza Woliński.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum