WOK/Rynek Zdrowia | 09-10-2018 05:49

MZ: nowe mapy potrzeb zdrowotnych nie będą zbiorem historycznych danych

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad zmianami w zasadach tworzenia map potrzeb zdrowotnych. Poprzednie ich edycje spotkały się z ostrą krytyką. Wskazywano m.in. na nieaktualne i mało przydatne dane zawarte w tych opracowaniach. Resort zapowiada, że przyszłoroczne mapy staną się praktycznym narzędziem przy kontraktowaniu świadczeń i planowaniu inwestycji.

Mapy potrzeb zdrowotnych mają być uzupełnione m.in. o "twarde" dane epidemiologiczne; FOT. Materiały prasowe

Przypomnijmy, że mapy miały służyć, między innymi, przeznaczeniu publicznych (w tym unijnych) środków na inwestycje w ochronie zdrowia, zgodnie z rzeczywistymi potrzebami zdrowotnym w poszczególnych regionach. Czy dotychczasowe edycje map, m.in. obejmujące 30 grup chorób (dla każdego województwa - w zakresie lecznictwa zamkniętego, specjalistycznej opieki ambulatoryjnej i podstawowej opieki zdrowotnej) spełniły swoje zadanie?

W maju br. Najwyższa Izba Kontroli wskazała w swoim raporcie, że dotychczasowe mapy potrzeb zdrowotnych zawierają niekompletne, "historyczne" dane pochodzące z lat 2012-2013, co obniża ich przydatność jako narzędzia wspierającego podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących systemu ochrony zdrowia, w tym z zakresu inwestycji.

NIK podkreślała również, że mapy przedstawiają niekiedy "czystą" statystykę bez wystarczającej analizy i syntezy przedstawionych danych służących m.in. prognozowaniu tendencji zdrowotnych, a regionalne mapy miały także ograniczony wpływ na kontraktowanie świadczeń opieki zdrowotnej przez oddziały wojewódzkie NFZ.

Teraz ma być inaczej
Jakub Adamski, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia przyznaje, że dotychczasowe mapy potrzeb zdrowotnych zasadniczo opierały się o dane historyczne. - Występowało też pewne opóźnienie w stosunku do bieżącej sytuacji. Ten element na pewno wymaga skorygowania. Obecnie nie wystarczy już sporządzanie samych analiz. Mapy mają być przede wszystkim narzędziem pomagającym w kontraktowaniu świadczeń i planowaniu inwestycji - tłumaczy.

Natomiast dr Marzena Juczewska, zastępca dyrektora ds. medycznych Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ zwraca uwagę, że mapy były próbą obiektywnego spojrzenia na potrzeby zdrowotne poprzez statystyczny punkt odniesienia. - Świadczeniodawcy kontestowali niespójność pierwszych map z rzeczywistością. Obecnie tworzona jest wizja map na rok 2019 i następne lata, między innymi z udziałem wojewódzkich oddziałów NFZ, co jest pozytywnym kierunkiem, który powinien formułować regionalne priorytety polityki zdrowotnej - mówi Marzena Juczewska.

Podkreśla, że ostateczna definicja potrzeb zdrowotnych nie może być oparta wyłącznie o dane statystyczne, między innymi dlatego, że ich źródła - w tym istniejące rejestry chorób - są w Polsce jeszcze dalekie od doskonałości. W większości dziedzin rejestry w ogóle nie są prowadzone. - Priorytety polityki regionalnej, odnoszące się do map sporządzanych centralnie, mogą być pomocne zarówno dla płatnika, jak i placówek w poszczególnych regionach, w ramach strategii finansowania świadczeń - zaznacza.

- Mapy powinny być także bardziej pomocne przy planowaniu inwestycji w służbie zdrowia. Aby tak się stało, należy je częściej aktualizować. Takie narzędzie może sprzyjać racjonalnemu planowaniu zakupów aparatury, aby unikać - nadal często nieuzasadnionego ekonomicznie i merytorycznie - powielania zakresów usług na stosunkowo niedużym obszarze - wskazuje Marzena Juczewska.

Na co chorujemy, z jakich przyczyn umieramy
Wiceminister zdrowia Zbigniew Król zwraca uwagę, że już od roku trwa modyfikowanie metodyki prac nad mapami potrzeb zdrowotnych trwa. - Pierwsze mapy powstawały warunkach pewnego przymusu. Unia Europejska nie zgadzała się na finansowanie ze środków wspólnotowych, w perspektywie 2014-2020, inwestycji w ochronie zdrowia bez narzędzi pozwalających weryfikować zasadność np. zakupu sprzętu i możliwości jego wykorzystania. Takim narzędziem były mapy potrzeb zdrowotnych - przypomina Zbigniew Król.

Dodaje, że w pierwszej edycji map podstawą do planowania inwestycji, w tym zakupów, były dane z 2013 roku. - Dlatego zmiany, które zdecydowałem się wprowadzić w zakresie tworzenia map, odnoszą się między innymi do wnikliwej analizy stanu z 2013 r. Mocne piętno na pierwszych mapach wywarło kontraktowanie przez NFZ i sposób finansowania świadczeń, a nie same potrzeby zdrowotne w poszczególnych regionach - podkreśla wiceminister zdrowia.

Dlatego w tym roku resort uzupełni mapy o część epidemiologiczną - bardziej szczegółowe dane dotyczące zapadalności w 30 grupach chorób. - Drugim dodatkowym elementem, który wymaga poprawy, jest kodowanie przyczyn zgonów w Polsce. W wielu przypadkach karty zgonów nie są wypełniane we właściwy sposób. Tymczasem rzetelne informacje o tym, na co rzeczywiście umieramy, ma dla kształtowania polityki zdrowotnej ogromne znaczenie - konkluduje Zbigniew Król.

Czytaj także: Informacje o efektach finansowania świadczeń zdrowotnych muszą być czytelne

Oczekiwania samorządu
Jakie są oczekiwania dotyczące danych zawartych w mapach potrzeb zdrowotnych po stronie samorządów nadzorujących działalność lecznic na swoim terenie? Bogdan Dyjuk, członek zarządu województwa podlaskiego odpowiedzialny za ochronę zdrowia w tym regionie przypomina, że pierwsze mapy potrzeb zdrowotnych powstały w 2015 r.

- Sama część analityczna tych opracowań stanowiła ich dość mocną stronę, m.in. w zakresie wskaźników demograficznych. Znacznie gorzej wyglądały wnioski formułowane w oparciu o te mapy. Często padały w nich rekomendacje dotyczące „racjonalizacji liczby łóżek szpitalnych”. Nie wiadomo natomiast dokładnie, na czym ta racjonalizacja miała polegać - stwierdza Bogdan Dyjuk.

- Od projektowania inwestycji do jej zakończenia często mija kilka lat. Jeśli zaczniemy np. rozbudowę szpitali w 2018 r., a sfinalizujemy w 2022, to czy po upływie takiego czasu nadal będzie potrzebna prognozowana w mapach liczba łóżek? Tego z dotychczasowych map już się dowiemy, ponieważ zawierają zbyt wiele danych historycznych, nie przystających do aktualnej sytuacji - podkreśla samorządowiec.

Szeroka współpraca z ekspertami
Jakie więc są główne kierunki prac resortu zdrowia na nowymi zasadami tworzenia map potrzeb zdrowotnych? - Tych kierunków jest jest kilka. Po pierwsze pracujemy nad mapami, które zostaną opublikowane do końca tego roku - mówi Jakub Adamski, dyrektor Departament Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia. Zaznacza, że te mapy - podobnie jak dotychczasowe - obejmą 30 grup chorób dla każdego województwa.

- Zostaną jednak zaktualizowane i poszerzone o nowe specyficzne analizy dla różnych oddziałów, przygotowane we współpracy z ekspertami, w tym konsultantami krajowymi oraz wojewódzkimi w poszczególnych dziedzinach medycyny. Do połowy listopada odbędzie jeszcze ok. 30 takich spotkań i paneli - zapowiada Jakub Adamski.

Wyłącznie w formie elektronicznej
Informuje, że od przyszłego roku dane zawarte w mapach będą dostępne wyłącznie w formie elektronicznej. - Doszliśmy już do pewnej automatyzacji, dzięki której nie trzeba powielać wcześniej wykonanej pracy. Dzięki temu - otrzymując dane z różnych instytucji - możliwe będzie ich sprawne przetwarzanie, analizowanie, a następnie umieszczenie na platformie internetowej - wyjaśnia dyrektor Departamentu Analiz i Strategii w MZ.

- Pozbędziemy się też pewnego obciążenia administracyjnego, gdyż analizy opisów zostały już wykonane, a dane za 2017 i 2018 rok będą udostępnione w postaci elektronicznej. Narzędzie jest gotowe - podkreśla.

Zapowiada, że ostatnio publikowane mapy dotyczące leczenia szpitalnego w najbliższym czasie zostaną umieszczone w internecie: - Użytkownicy będą mogli korzystać dynamicznie z tych zasobów, np. samodzielnie dokonując porównań poszczególnych elementów systemu - dodaje Jakub Adamski i zaznacza, że dzięki zinformatyzowaniu tego procesu, zwolnione zostaną „moce przerobowe” w resorcie zdrowia.

Selekcja danych i strategia potrzeb
- To pozwoli nam zająć się tym, na co wszyscy czekają, czyli tworzeniem dokumentu bardziej strategicznego, ułatwiającego rozwiązywanie realnych problemów w naszej ochronie zdrowia. Musimy też ponownie zdefiniować potrzeby zdrowotne, które chcemy przedstawiać w mapach, aby nie umieszczać wszystkich występujących w systemie zdarzeń. Taka selekcja jest konieczna, aby mapy nie liczyły, jak dotychczas, po ok. 1,5 tys. stron - mówi dyrektor Adamski.

Przyznaje, że wskazanie priorytetowych potrzeb, które system powinien zaspokajać w pierwszej kolejności, jest trudnym zdaniem. - W znacznie większym stopniu uwzględniona zostanie perspektywa regionalna oraz udział ekspertów w tworzeniu map. Planujemy w 2019 r. zorganizowanie regionalnych konferencji we wszystkich województwach. Ponadto rozpoczynamy szerszą współpracę - w celu pozyskania danych - z Narodowym Funduszem Zdrowia - informuje.

Działa już także zespół roboczy z udziałem Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH. Zespół jeszcze w tym roku przygotuje wstępny dokument określający zasady tworzenia map potrzeb zdrowotnych, które mają ułatwiać - m.in. na podstawie danych epidemiologicznych - wyciąganie wniosków dotyczących finansowania świadczeń i planowania inwestycji.

Resort zdrowia zapowiada, że końcowy, strategiczny dokument, będący wzorcem dla sporządzania kolejnych map, ukaże się w przyszłym roku. Opracowany zostanie po zakończeniu konferencji regionalnych na temat reguł tworzenia i najbardziej oczekiwanej przez poszczególnych uczestników systemu zawartości map potrzeb zdrowotnych.

Wszystkie wypowiedzi zanotowane zostały podczas sesji pt. "Rozwój systemu ochrony zdrowia w Polsce Wschodniej" w ramach V Wschodniego Kongresu Gospodarczego (Białystok, 3-4 października 2018 r.).