Luzowanie obostrzeń: "tak dalej nie dało się żyć, ale są obawy, że ludzie oszaleją"

Autor: JW • Źródło: Radio Zet, Rynek Zdrowia30 kwietnia 2021 11:01

W pandemii wszystko zeszło do podziemia. Nie można było tego nie zauważać, ale boimy się, że po poluzowaniu obostrzeń ludzie "oszaleją" - mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska.

Luzowanie obostrzeń: "tak dalej nie dało się żyć, ale są obawy, że ludzie oszaleją"
Dr Cholewińska-Szymańska pozytywnie ocenia działania rządu w walce z pandemią koronawirusa w Polsce. Fot. radiozet.pl
  • Mazowiecka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych zwróciła uwagę, że w czasie pandemii koronawirusa w Polsce "wszystko zeszło do podziemia", więc rząd musiał poluzować obostrzenia
  • Dr Cholewińska-Szymańska przyznała, że są obawy, iż Polacy zaczną zachowywać się nieodpowiedzialnie, nieracjonalnie
  • W majówkę zaleciła ruch na świeżym powietrzu zamiast grillowania "tłustej kiełbasy na balkonie", ale też przestrzegła przed organizowaniem spotkań z wieloma osobami

Dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, mazowiecka konsultant ds. chorób zakaźnych i wicedyrektorka Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, w piątek (30 kwietnia) pytana była na antenie Radia Zet m.in. o to, czy rząd słusznie postąpił, luzując obostrzenia i jak Polacy powinni zachowywać się w czasie majówki. 

Wszystko zeszło do podziemia, rząd musiał coś zrobić

- Odmrażanie reżimów sanitarnych powinno być w tej fazie epidemii bardzo rozważne. Rząd jednak musiał coś zrobić, dlatego, że desperacja społeczna osiągnęła punkt krytyczny. Już dalej nie dało się tak żyć. Wiadomo, że Polak od lat ma wrodzony gen konspiracji, więc w czasie pandemii wszystko zeszło do podziemia - usługi, życie klubowe. Także hotelarze radzą sobie całkiem dobrze. Jest szara strefa, więc coś trzeba było zrobić i nie udawać, że się tego nie widzi - tłumaczyła Cholewińska-Szymańska. 

Dodała, że również trzeba było "odblokować rodziców", którzy przebywają w domach z małymi dziećmi, trzeba było ich "puścić do pracy", a jednocześnie zredukować wypłacanie świadczeń z tytułu opieki. - To wszystko ma aspekt nie tyle epidemiologiczny, ile społeczno-ekonomiczny podkreśliła mazowiecka konsultant ds. chorób zakaźnych

Oceniła, że rząd "chyba zrobił dobrze", opierając odmrażanie o dwie cechy.

- Po pierwsze mamy odmrażanie ogólnopolskie, nie ma regionalizacji. Po drugie jest ono etapowe, w sekwencjach dwutygodniowych. Jeśli okaże się, że coś nie działa tak jak zakładano, będzie można cały proces zatrzymać. W tej chwili rząd wybrał najmniej traumatyczną społecznie opcję odmrażania - mówiła. 

Obawiamy się, że ludzie "oszaleją ze szczęścia"

- Wszystko jest teraz po naszej stronie. Bardzo obawiamy się tego, że ludzie oszaleją ze szczęścia i zaczną się zachowywać zupełnie nieracjonalnie. Jeżeli w mediach mówi się, że w przyszłości przestanie obowiązywać nakaz noszenia maseczek na wolnym powietrzu, to ludzie już to przyjęli do wiadomości i niewątpliwie już teraz część z nich będzie je zdejmować - wskazywała Cholewińska-Szymańska.

Zapytana, czy można zakazić się koronawirusem na świeżym powietrzu, oceniła, że ryzyko "jest względne". 

- Jeżeli jedna osoba idzie z psem na spacer do parku, już dziś nie musi mieć maseczki. Aerozole w otwartej przestrzeni są tak rozrzedzone, że właściwie maseczka nie ma znaczenia. Jeśli natomiast w tym samym parku na ławce siedzi grupa siedmiu nastolatków - i oni na siebie skaczą, głośno mówią, śpiewają, są w bliskim kontakcie, to mamy duże ryzyko, że się od siebie zakażą - zobrazowała wojewódzka konsultant. 

Śpiewali na wolnym powietrzu. Jedna osoba zakaziła 53 inne

Cholewińska-Szymańska podała przykład z ubiegłego roku, z USA, gdzie jeden uczestnik chóru zakaził koronawirusem 53 osoby, mimo że chór śpiewał na świeżym powietrzu. - Zakażamy się przez inhalację aerozoli, które nas otaczają. Jeśli w bliskim otoczeniu ktoś wydala te aerozole, z wirusem, to jest ryzyko, że je wchłoniemy - podsumowała na antenie Radia Zet. 

Zaznaczyła. że podczas majówki ze względów zdrowotnych zawsze lepiej być na świeżym powietrzu niż w zamkniętym, niewietrzonym pokoju.

- Lepiej być w ruchu - na rowerze, w marszu, biegu - niż siedzieć na balkonie osłoniętym z trzech stron i grillować tłustą kiełbasę. Jeżeli mamy się spotykać, to tylko z grupą osób, o których wiemy, że są zdrowe, z którymi mamy regularny kontakt - czyli najbliższą rodziną, przyjaciółmi. Nie zapraszajmy tłumów i nie róbmy wielkich zgromadzeń, bo to jeszcze nie jest ten moment, żebyśmy mogli zachowywać się tak, jak przed pandemią - mówiła.

Koniec trzeciej fali? I tak, i nie, to może być cisza przed burzą

Mazowiecka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych przyznała, że "faktycznie od tygodnia widzimy w szpitalach mniejszy napływ pacjentów z ostrą infekcją koronawirusową". - Mniej również podjeżdża karetek. Także zespoły transportu sanitarnego raportują, że mają mniej zgłoszeń i mniej wyjazdów. Widzimy, że mamy już w szpitalach wolne łóżka, które oczekują na pacjentów. Z takiej perspektywy można powiedzieć, że "coś drgnęło" i być może epidemia gaśnie - wyjaśniała. 

- Natomiast jak popatrzymy na liczby bezwzględne nowych zakażeń, 8, 9 tysięcy codziennie i 500, 600 zgonów, to to nie jest optymistyczne i nie można mówić o końcu trzeciej fali - oceniła.

Cholewińska-Szymańska poinformowała, że w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie lóżka respiratorowe są wykorzystane prawie w stu procentach, natomiast łózka stacjonarne w oddziałach zakaźnych przeinaczone dla pacjentów z COVID-19 "częściowo są niezajęte", szpital jest więc przygotowany na przyjmowanie nowych pacjentów. - Nadal jednak zachowujemy czujność, mamy wzmożoną obsadę dyżurową - lekarską i pielęgniarską. Nie ma jednak takiego naporu (zakażonych koronawirusem - red.), jaki był jeszcze pod koniec marca i na początku kwietnia - przyznała. 

Zapytana czy i kiedy "na dobre" pożegnamy trzecią falę pandemii, odpowiedziała, że "nikt ni wie, kiedy to się stanie". - Myślę, że cały czas epidemia będzie się tlić, nigdy nie osiągniemy stanu, w którym będziemy mogli odtrąbić zwycięstwo. Koronawirus ewoluuje, są nowe formy, mutacje, a ludność niebawem zacznie się przemieszczać, bo luzujemy obostrzenia. To może być cisza przed większą burzą - ostrzegła. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze