Luka pokoleniowa w ochronie zdrowia pogłębia się. Odchodzących lekarzy nie ma kto zastąpić

Autor: Monika Chruścińska- Dragan • Źródło: Rynek Zdrowia22 września 2022 14:00

Luka pokoleniowa w ochronie zdrowia pogłębia się. Najszybciej  wśród specjalizacji lekarzy, z którymi pacjenci mają najczęstszy kontakt. W niektórych przypadkach sytuacja zdaje się być nieodwracalna. Sprawdziliśmy, którym specjalizacjom, według analiz „Mapy potrzeb zdrowotnych”, grozi największy deficyt kadrowy, a które zyskują na popularności.

Luka pokoleniowa w ochronie zdrowia pogłębia się. Odchodzących lekarzy nie ma kto zastąpić
Powstające luki kadrowe trudno będzie zapełnić. Najtrudniej w dziedzinach medycyny, jak: choroby wewnętrzne, chirurgia ogólna czy pediatria Fot. Shutterstock
  • Kadry medyczne kształtują system ochrony zdrowia, a ich optymalna liczba jest kluczowa dla dostępności pacjentów do opieki zdrowotnej
  • Z prognoz wynika, że powstające luki kadrowe ciężko będzie zapełnić
  • Najtrudniej w dziedzinach medycyny, jak: choroby wewnętrzne, chirurgia ogólna, pediatria czy położnictwo
  • Są też specjalizacje, takie jak medycyna rodzinna, które pomimo panującego kryzysu kadrowego zyskały w ostatnim czasie na popularności

Luka pokoleniowa w ochronie zdrowia. Lekarzy tych specjalizacji najtrudniej będzie zastąpić

Szpitale zamykają oddziały, na SOR-ach brakuje personelu, w małych miejscowościach coraz częściej nie ma kto przejąć praktyki lekarza rodzinnego po odchodzących na emeryturę medykach. Jeśli spojrzeć  w prognozy, obecne braki kadrowe to nie jedyny problem. Drugi to zastępowalność pokoleń.

Średnia wieku lekarzy w Polsce wynosi 50 lat, przy czym blisko 1/4 (24 proc.) aktywnych zawodowo jest już w wieku emerytalnym. 

W pewnym momencie zaczną falowo przechodzić na emeryturę, a wchodzący dopiero do zawodu nie będą w stanie pokryć wakatów. Sprawdziliśmy, którym specjalizacjom, według analiz „Mapy potrzeb zdrowotnych”, grozi największy deficyt kadrowy.

Tylko w tym roku na emeryturę przejść powinno 2 734 lekarzy. W następnym jeszcze więcej, bo 3 056. W kolejnych latach liczba uprawnionych do emerytury lekarzy także będzie oscylowała wokół trzech tysięcy. W ciągu sześciu lat, licząc od 2020 roku, odejść z pracy z powodu nabycia praw emerytalnych może nawet 16,8 tys. medyków. 

Trudno jest jednoznacznie wskazać, w których specjalizacjach sytuacja jest najpoważniejsza, często bowiem kształtuje się ona w zależności od regionu. Są jednak specjaliści, których brakuje praktycznie w całym kraju. To w głównej mierze lekarze, z którymi pacjenci mają najczęstszy kontakt. 

Interna, pediatria, medycyna rodzinna — tu luka pokoleniowa jest największa

Z danych „Mapy potrzeb zdrowotnych” wynika, że najtrudniej będzie wypełnić lukę pokoleniową wśród internistów. W ciągu sześciu lat (od 2020 r.) ubyć może 4 774 lekarzy chorób wewnętrznych. Tylu bowiem osiągnie w tym czasie uprawnienia emerytalne. Specjalizację ukończy natomiast tylko 2 679 lekarzy. 

Niewiele lepiej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o pediatrów. Za sześć lat na emeryturę odejdzie 2 950, a dyplom specjalisty uzyska 2 173. Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że średnia wieku pediatry wynosi obecnie 61 lat, a internisty 59.

Nieco lepiej wygląda sytuacja w przypadku specjalistów medycyny rodzinnej. Średnia wieku w tej grupie wynosi 57 lat, w ciągu sześciu lat uprawnienia emerytalne uzyska 1 976 lekarzy, a w trakcie robienia specjalizacji jest całkiem sporo, bo 2 210 osób. 

Wśród deficytowych specjalizacji są również chirurgia czy pulmonologia

Paweł Doczekalski, przewodniczący Komisji Młodych Lekarzy przy Naczelnej Radzie Lekarskiej potwierdza, że medycyna rodzinna zyskuje w ostatnim czasie na atrakcyjności.

- Młodzi ludzie coraz częściej dostrzegają zalety systemu pracy lekarza rodzinnego - pracuje on w określonych godzinach, nie ma obowiązku dyżurowania, podczas gdy praca w szpitalu w polskich warunkach jest bardzo obciążającą psychicznie, a jej warunki  mocno niezadowalające - zwraca uwagę. 

Niemniej, jak zauważa, nadal w POZ-ach przeważają lekarze w wieku przedemerytalnym. 

Do grona deficytowych specjalizacji, którym grozi dużych rozmiarów luka pokoleniowa, zaliczyć należałoby też:

  • chirurgię ogólną (1 657 specjalistów odejdzie na emeryturę, 1 064  ukończy specjalizację),
  • pulmonologię (643 odejdzie na emeryturę, 247  ukończy specjalizację),
  • ginekologię i położnictwo (1 509 odejdzie na emeryturę, 1 252  ukończy specjalizację). 

Są również specjalizacje, które pomimo borykania się z kryzysem kadrowym, zyskują w ostatnim czasie na popularności, co pozwala mieć nadzieję, że obecni rezydenci zapełnią wkrótce powstające wakaty. Poza wspomnianą już medycyną rodzinną należą do nich także:

  • onkologia kliniczna (130 zyska uprawnienia emerytalne, 453 ukończy specjalizację);
  • anestezjologia i intensywna terapia (1 076 zyska uprawnienia emerytalne, 1 520 w tym czasie ukończy specjalizację);
  • ortopedia i traumatologia narządu ruchu (615 zyska uprawnienia emerytalne, 1 144 ukończy specjalizację);
  • kardiologia (590 zyska uprawnienia emerytalne, 1 317 ukończy specjalizację);
  • psychiatria (446 zyska uprawnienia emerytalne, 1 204 - ukończy specjalizację);
  • radiologia i diagnostyka obrazowa (540 zyska uprawnienia emerytalne, 1 384 - ukończy specjalizację).

Jak zwracają uwagę eksperci, należy zawsze wziąć poprawkę na tego typu prognozy. Lekarze bowiem często przebranżawiają się, robią kolejne specjalizacje. Przykładowo chirurdzy ogólni kierują się w stronę diagnostyki i medycyny estetycznej. Dlatego de facto coraz trudniej ocenić, ilu spośród obecnych 8 910 chirurgów ogólnych w Polsce operuje jeszcze rozlane wyrostki. Tak samo, jak trudno przewidzieć, ilu nowych specjalistów zdecyduje się pracować w zawodzie albo czy nie wyjedzie za granicę. 

Nie tylko lekarze. W tych profesjach medycznych także brakuje rąk do pracy

Pogłębiający się deficyt kadrowy dostrzegają także eksperci opracowujący coroczny „Barometr zawodów”. Jeszcze w 2016 roku braki w skali całego kraju prognozowali tylko w jednym zawodzie - wśród pielęgniarek i położonych. W prognozie na 2022 rok przestrzegają przed powiększającymi się lukami kadrowymi już w sześciu profesjach medycznych. Oprócz pielęgniarek, które nieprzerwanie utrzymują się w deficycie, braki dotyczą także:

  • lekarzy,
  • fizjoterapeutów i masażystów,
  • ratowników medycznych,
  • psychologów i psychoterapeutów,
  • opiekunów osoby starszej lub niepełnosprawnej. 

Środowisko pielęgniarek od wielu lat raportuje rządowi o niedoborach kadrowych i wysokiej średniej wieku pracownic. Obecnie średnia wieku pielęgniarki wynosi w Polsce prawie 54 lata, a położnej 51. Do 2030 roku wzrosną do 58 i 54. 

Najwięcej pielęgniarek w Polsce plasuje się w przedziale wiekowym 51-60 lat - ponad 84 tys., co stanowi 36 proc. liczby zatrudnionych. Pomimo nabycia uprawnień emerytalnych, wciąż w zawodzie pracuje prawie 69 tys. pielęgniarek powyżej 60. roku życia.

Najmniejszy odsetek zatrudnionych pielęgniarek i położnych stanowią pracownicy między 21. a 30. rokiem życia. Wynosi on jedynie 5,5 proc. ogółu zatrudnionych pielęgniarek i 10,08 proc. w przypadku położnych.

Z raportu przygotowanego przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych wynika, że nawet przy tak optymistycznym założeniu, iż 100 proc. osób uzyskujących prawo wykonywania zawodu podejmie pracę w zawodzie, do 2025 roku problemy związane z brakiem zastępowalności pokoleń zwiększą się o 11 tys. 663, a do 2030 - o 28 tys. 889 osób.



Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum