Łódź: chore miasto z dobrą profilaktyką

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 21 czerwca 2010 10:00

W Łodzi mają tyle placówek ochrony zdrowia, że niejedna aglomeracja mogłaby pozazdrościć. Do tego sporą grupę teoretyków i praktyków polityki zdrowotnej i jeszcze wysokiej klasy specjalistów w uniwersyteckich klinikach. Z drugiej strony badania wskazują, że nie ma w Polsce miasta, którego mieszkańcy narzekaliby na zdrowie bardziej niż łodzianie.

Bynajmniej nie jest to przejaw zbiorowej hipochondrii. Z analiz Państwowego Zakładu Higieny oraz badań Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, wynika że:
• drugi mieszkaniec regionu uskarża się przynajmniej na jedną chorobę przewlekłą,
• a starsi ludzie (powyżej 65. roku życia) na 3-4 takie choroby (najczęściej to nadciśnienie tętnicze – 3/4, niedokrwienie serca – 1/3, zwyrodnienie stawów 2/3 i cukrzyca – 18-20 proc.).

Kiepskie zdrowie

- Na choroby przewlekłe skarży się co najmniej połowa seniorów w naszym województwie. Koszty, jakie ponoszą w związku z przyjmowaniem leków, zamykają się w kwocie 100 zł. Mam tu na uwadze najtańsze leki. Prawie 60 proc. mieszkańców przyjmuje je regularnie - informuje prof. Tomasz Kostka, dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, który prowadził badania na populacji seniorów liczącej kilka tysięcy osób.

Inni poszerzają czarną listę chorób o nerwice i depresje.
Psychiczne zaburzenia i osobiste porażki związane m.in. z relatywnie dużym i długotrwałym bezrobociem przekładają się z kolei na wskaźniki samobójstw. Aż 21 proc. wszystkich samobójstw w minionym roku popełniono właśnie w województwie łódzkim.

Do tej listy dopisać można otyłość, choroby wynikające z wieloletniego uzależnienia od tytoniu (przewlekłą obturacyjną chorobę płuc) i alkoholu (najwyższy wskaźnik spożycia czystego alkoholu przez osoby powyżej 15. roku życia w Polsce).

Krótkie życie

By nie wydłużać katalogu przyczyn kiepskiej samooceny zdrowotnej mieszkańców, zacytujmy ogólną uwagę zamieszczoną w „Programie profilaktyki i wczesnego wykrywania chorób układu krążenia” (opracowanego przez zespół pod kierunkiem prof. Wojciecha Drygasa):

„Stan zdrowia mieszkańców Łodzi i obecnego województwa łódzkiego różni się niestety pod wieloma względami na niekorzyść w porównaniu z resztą kraju. Świadczą o tym wyższe wskaźniki umieralności ogólnej, mniejsza średnia długość życia mężczyzn i kobiet, wysokie wskaźniki chorobowości i umieralności z powodu chorób układu krążenia i chorób nowotworowych.”

W stronę zdrowia
Programów profilaktyki zdrowotnej Łódź ma wiele. Maciej Prochowski, dyrektor wydziału zdrowia publicznego łódzkiego magistratu nie bez dumy mówi, że niektóre były inspiracją dla NFZ w konstruowaniu ogólnopolskich projektów. Dorota Łuczyńska, dyrektor departamentu polityki zdrowotnej Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi dodaje z kolei, że samorząd województwa łódzkiego od wielu lat opracowuje i wdraża programy profilaktyczne skierowane do mieszkańców regionu.

W tym roku po raz pierwszy realizowany jest program zapobiegania zaburzeniom depresyjnym dla uczniów klas VI szkół podstawowych, który ma na celu wychwycenie cech predysponujących do wystąpienia zaburzeń depresyjnych. Jest też program zapobiegania i wczesnego wykrywania cukrzycy typu 2 adresowany do osób w wieku 45-64 lat, u których dotychczas nie została rozpoznana cukrzyca. I projekt „Zdrowe województwo – akcje profilaktyczne wczesnego wykrywania chorób dla mieszkańców regionu łódzkiego.” Kolejny program zdrowotny dotyczy wczesnego wykrywania otępień lub innych zaburzeń funkcji poznawczych. Został opracowany przez Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Warcie. A to tylko tegoroczne przedsięwzięcia...

Dodajmy jeszcze, że w 2009 roku Światowa Organizacja Zdrowia przyjęła Łódź do Europejskiej Sieci Zdrowych Miast. Przy czym kryterium członkostwa polegało na ocenie przez Światową Organizację Zdrowia zaangażowania miasta w działania prozdrowotne. Łódź, z tej samej przyczyny, została wybrana na siedzibę działającego od 1993 r. Stowarzyszenia Zdrowych Miast Polskich.

Programem w płot?
W każdym razie spis programów i projektów byłby równie długi, jak lista zagrożeń zdrowotnych. Dlaczego zatem nie poprawiają one samooceny zdrowotnej mieszańców? Może zostały źle zaadresowane?

Zapytaliśmy o to Macieja Prochowskiego.

– Jako lekarz miasta nie mam wielkiego poczucia klęski, bo uważam, że w ostatecznym rachunku każdy indywidualnie odpowiada za swoje zdrowie i życie, na tym polega wolność. Nawet jeśli wybiera źle z punktu widzenia polityki zdrowotnej, to trudno  – odpowiedział.

I wymienił przyczyny, dla których nawet najlepsze programy, mimo prowadzenia cyklicznej ewaluacji, mogą nie przynosić szybkich i mierzalnych efektów.

Łódź nie jest zamożna, a wiadomo, jakie znaczenia mają wskaźniki zamożności i wykształcenia społeczeństwa dla stanu zdrowia populacji. Wiele badań dowodzi, że długość życia w dobrych dzielnicach tego samego miasta bywa o 10 lat dłuższa niż w ubogich.

Łódź się starzeje, jest najstarszym z dużych polskich miast, więc i poziom zadowolenia ze stanu zdrowia jest niski. Oprócz specyficznych dla tego miasta determinantów, takich jak upadek przemysłu włókienniczego czy masowy exodus  młodych m.in. do stolicy, wystąpiły też zjawiska znane w całym kraju, jak choćby emigracja zarobkowa.

Do tego dochodzą  jeszcze czynniki ogólnocywilizacyjne. Dr Maciej Prochowski ilustruje to konkretnym przykładem:

– Jestem instruktorem karate w klubie uczelnianym AZS. W latach 70. i 80. sala gimnastyczna, w której trenujemy pękała w szwach - przychodziło ze 200 osób. Teraz jak przyjdzie 10 studentów, to dobrze. A Uniwersytet Medyczny ma 8 tys. studentów. Wiem, że część pracuje, czego jeszcze w latach 90. nie obserwowało się w takiej skali. Nie mają więc czasu. Ale problem w tym, że w XXI wieku paleta wyborów znacznie się poszerzyła i zmieniły się zainteresowania oraz styl życia, który niekoniecznie uwzględnia aspekty prozdrowotne...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum