Liczy się odhaczenie usługi i wzięcie za to pieniędzy z NFZ, a nie uzyskanie efektu zdrowotnego

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia04 grudnia 2022 16:00

W polskim systemie opieki zdrowotnej podmiotowo nie traktuje się problemów zdrowotnych chorego, tylko realizację kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia – uważa prof. Bolesław Samoliński.

Liczy się odhaczenie usługi i wzięcie za to pieniędzy z NFZ, a nie uzyskanie efektu zdrowotnego
System powinien być tak zorganizowany, żeby kompleksowo załatwić problem pacjenta, a nie świadczyć usługi - mówi prof. Bolesław Samoliński Fot. PTWP
  • Dzisiaj jest tak, że jak pacjent ma naprawdę istotny problem zdrowotny, to nie ma go jak rozwiązać. Lekarz POZ nie ma wystarczających kompetencji, a do specjalisty czeka się często miesiącami
  • Z punktu widzenia dystrybucji usług adresowanych do osób, które tych usług potrzebują, system jest po prostu chaotyczny. Jestem zwolennikiem zintegrowanej opieki, w ramach której nie płacimy z Narodowego Funduszu Zdrowia za poszczególne procedury, czyli fee for service, tak jak jest obecnie, tylko płacimy za efekt zdrowotny - mówi prof. Bolesław Samoliński
  • System powinien być tak zorganizowany, żeby kompleksowo załatwić problem pacjenta, a nie świadczyć usługi. Tymczasem nie załatwiamy problemów pacjentów, tylko świadczymy usługi. W dodatku liczy się to, ile tych usług będziemy świadczyli - dodaje

Luiza Jakubiak, Rynek Zdrowia: Aktualnie wprowadzany jest model opieki koordynowanej dla poradni POZ. Czy to Pana zdaniem poprawi efektywność systemu?

Bolesław Samoliński*: To jest bardzo skomplikowany temat. Pamiętamy, że w okresie pandemii lekarze rodzinni nie sprawdzili się, pozamykali placówki i „wypchnęli” pacjentów poza przychodnie.

Dzisiaj jest tak, że jak pacjent ma naprawdę istotny problem zdrowotny, to nie ma go jak rozwiązać. Lekarz POZ nie ma wystarczających kompetencji, a do specjalisty czeka się często miesiącami. W związku, z czym pacjent czeka na pogorszenie stanu zdrowia, żeby wylądować na szpitalnym oddziale ratunkowym lub izbie przyjęć. Dziś to jest dla niego wentyl bezpieczeństwa. Ale SOR-y są przeciążone.

Z punktu widzenia dystrybucji usług adresowanych do osób, które tych usług potrzebują, system jest po prostu chaotyczny. Jestem zwolennikiem zintegrowanej opieki, w ramach której nie płacimy z Narodowego Funduszu Zdrowia za poszczególne procedury, czyli fee for service, tak jak jest obecnie, tylko płacimy za efekt zdrowotny. Kiedy pacjent wchodzi do systemu, to należy zdefiniować całość postępowania wobec problemu zdrowotnego, z którym wchodzi do tego systemu i płacić za całość postępowania aż do uzyskania efektu zdrowotnego. To jest efektywne działanie, bo chory nie wraca tak szybko i łatwo do systemu.

Coś takiego już kiedyś mieliśmy – to były socjalistyczne ZOZ-y, które dzisiaj są krytykowane. To były bardzo dobrze zorganizowane jednostki opieki zdrowotnej, które kompleksowo obsługiwały pacjentów. W latach 70. XX wieku nie było kolejek do lekarzy rodzinnych. Do specjalistów na konsultacje pacjent dostawał się w ciągu bardzo krótkiego czasu, w ciągu paru dni. Dzisiaj jest nie do pomyślenia, żeby coś takiego miało miejsce.

Według danych OECD doświadczamy takiej oto sytuacji, że mamy przeciążonych lekarzy, bo jesteśmy liderami w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę wizyt przypadających na lekarza. Ale o dziwo jesteśmy też liderami, jeśli chodzi o liczbę wizyt przypadających na pacjenta.

A więc mając kolejki, mając mało lekarzy, jednocześnie zgłaszamy pacjenta do wielokrotnych wizyt. Obecny model nie udrażnia systemu, tylko go zatyka. System kręci się w miejscu.

W dodatku pacjent czuje się w tym wszystkim zagubiony.

Tak. Jestem profesorem medycyny. Od ponad 40 lat pracuję w ochronie zdrowia. Byłem nawet przez pewien czas dyrektorem szpitala, czyli znam system, znam ludzi, wiem jak to wszystko funkcjonowało. Jak dzisiaj przychodzi problem, który dotyczy mnie lub moich najbliższych, to też jestem zagubiony. Ja - pracownik ochrony zdrowia, z doświadczeniem, nie wiem, jak poruszać się po tym systemie.

Wpierw pacjent musi dostać się do lekarza POZ, żeby dostać skierowanie do specjalisty. Z tym skierowaniem musi stanąć w kolejce, dostając zazwyczaj odległy termin konsultacji, wiedząc, że problem zdrowotny nie może czekać. To jest działanie time-consuming - zabiera czas, zabiera energię i jest nieefektywne. W tym czasie pacjent krąży po systemie, nie mając zapewnionej odpowiedniej opieki zdrowotnej.

Dzisiaj w żaden sposób nie można wepchnąć pacjenta do tego systemu ochrony zdrowia zgodnie z regułami, które narzucił. To jest absurdalna sytuacja. To rodzi kalectwo, to rodzi dodatkowe koszty, ludzie stają się przez to niesprawni. Szybciej przechodzą na renty, są dłużej na zwolnieniach lekarskich.

Taki system nikomu racjonalnie myślącemu się nie opłaca. Opłaca się szybko rozwiązać problem zdrowotny. Wtedy pacjent jest zadowolony, a rodzina nie jest obciążona jego chorobą. Szybko wraca do pracy albo do sprawności, która jest przydatna w codziennym życiu, a system opieki zdrowotnej ma wtedy miejsce na kolejnego pacjenta.

Liczy się odhaczenie usługi i wzięcie za to pieniędzy

Co możemy zaproponować zamiast płatności za usługi?

System powinien być tak zorganizowany, żeby kompleksowo załatwić problem pacjenta, a nie świadczyć usługi. Tymczasem nie załatwiamy problemów pacjentów, tylko świadczymy usługi. W dodatku liczy się to, ile tych usług będziemy świadczyli. Jeżeli przy pierwszej wizycie nie opłaca się postawić diagnozy dla pacjenta, to umawiamy go na 3 kolejne wizyty, żeby się to opłacało. Finalnie otrzymujemy ten sam efekt, czyli w końcu stawiamy diagnozę, na bazie której możemy wszcząć postępowanie lecznicze. Ale za te wielokrotnie wykonywane usługi płacimy więcej. To jest absurdalne i tak być nie powinno. Pacjent powinien przyjść raz.

W obecnym systemie celem jest odhaczenie usługi i wzięcie za to pieniędzy, a nie uzyskanie efektu zdrowotnego. O tym się mówi coraz wyraźniej. System fee for service powinno się zamienić na tak zwane value based healthcare (VBHC) - system, w którym kompleksowo załatwia się problem pacjenta. System powinien też uwzględniać rolę farmaceuty, który pewne rzeczy może sam realizować, bez konieczności odsyłania pacjenta do lekarza.

Podam przykład. W systemie opieki zintegrowanej pacjent ze złamaną nogą od razu ma zapewnioną całą ścieżkę leczenia: konsultację, badania obrazowe, zaopatrzenie, rehabilitację, kolejną konsultację. Wszystko w jednym pakiecie. Na koniec możemy zaobserwować efekt zdrowotny. Dzisiaj chory ze złamaną nogą ma założony gips i jest odesłany do domu. Potem musi wystarać się o skierowanie do specjalisty, rehabilitację i tak dalej. Jest przedmiotem w systemie, a nie podmiotem. Podmiotowo nie traktuje się problemów zdrowotnych chorego, tylko realizację kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. 

Tych problemów nie rozwiąże opieka koordynowana, która jest kosztochłonna i potrzebuje dodatkowych osób w systemie, które będą pilnowały, żeby pacjent trafił do odpowiedniego specjalisty. Słowem, będą łamali system kolejek.

Oczywiście bez lekarzy rodzinnych nie zbudujemy żadnego systemu i są oni bardzo potrzebni. Natomiast moje doświadczenie jako specjalisty jest takie, że mało który lekarz POZ załatwia kompleksowo problemem pacjenta. Raczej rozwiązuje drobne problemy zdrowotne, a kiedy zaczyna się poważny problem, to nie ma ani kompetencji związanych z możliwością zlecenia określonych badań, ani dobrej komunikacji ze specjalistą, w oparciu o którą mógłby te problemy rozwiązywać.

Traktuję opiekę koordynowaną jako wstęp do tego, co się ma wydarzyć. Nie rozwiązuje obecnych problemów, tylko zaczyna uświadamiać potrzebę zintegrowanej opieki. Dopóki wszyscy nie zrozumiemy, że tylko zintegrowane zajęcie się pacjentem daje perspektywę na szybkie doprowadzenie go do zdrowia i jest mniej kosztochłonne niż obecnie, z każdego punktu widzenia: kosztów bezpośrednich i kosztów pośrednich, które się pojawiają, dopóty nie damy rady tego negatywnego trendu odwrócić. Po prostu, system będzie coraz droższy, a spodziewanych efektów nie będzie. 

Prof. Bolesław Samoliński, kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego oraz Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych, Alergologii i Immunologii WUM, przewodniczący Rady Dyscypliny Nauk o Zdrowiu WUM

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze