Lekarzy czekają ćwiczenia, a szpitale - mobilizacja?

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 14 kwietnia 2015 06:20

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje obowiązkowe ćwiczenia wojskowe m.in. dla emerytowanych żołnierzy zawodowych lub osób po zasadniczej służbie wojskowej. Będą na nie wzywani także ci, których umiejętności mogą przydać się wojsku, przede wszystkim lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni. Do końca 2015 r. szkolenia mają objąć 12 tys. osób. Jak podają eksperci, w przypadku wzrostu zagrożenia bezpieczeństwa kraju mobilizacja będzie dotyczyła także szpitali cywilnych.

Lekarzy czekają ćwiczenia, a szpitale - mobilizacja?
Fot. Archiwum


Piotr Luczek z Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia wyjaśnia, że organizacja opieki zdrowotnej w trakcie konfliktu zbrojnego została określona w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 27 czerwca 2012 r. w sprawie warunków i sposobu przygotowania oraz wykorzystania podmiotów leczniczych.

- W ww. dokumencie znajdują się szczegółowe zapisy dotyczące m.in.: warunków i sposobu przygotowania oraz wykorzystania podmiotów leczniczych na potrzeby obronne państwa, określenia sposobu zabezpieczenia potrzeb kadrowych oraz wskaźników zatrudnienia w podmiotach leczniczych, określenia sposobu realizacji świadczeń na potrzeby jednostek podległych lub nadzorowanych przez ministra obrony narodowej i ministra właściwego do spraw wewnętrznych oraz na potrzeby Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, skierowania personelu medycznego do wyznaczonych podmiotów leczniczych, wydzielania łóżek w szpitalach cywilnych na potrzeby służb mundurowych - podkreśla Luczek.

Dodaje, że na wypadek konfliktów zbrojnych opracowywane są konkretne plany opatrzone klauzulami niejawnymi.

Dodatkowe łóżka
Czy gdyby doszło do zagrożenia kraju, wszystkie szpitale, w tym cywilne, trafiłyby pod zarząd MON, a łóżka szpitalne, które spełniają oczekiwania wojska, zostałyby wydzielone?

Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia wskazuje, że w sytuacji zagrożenia szpitale resortowe zabezpieczałyby w pierwszej kolejności potrzeby zdrowotne żołnierzy i funkcjonariuszy, a szpitale cywilne, które wydzielą części łóżek dla MON i MSW, zrekompensują jednocześnie ten fakt poszerzaniem bazy łóżkowej.

- W celu udzielania świadczeń zdrowotnych poszkodowanym, rannym i chorym oraz umożliwienia szybkiego zwolnienia łóżek szpitalnych, w wyznaczonych budynkach przygotowuje się i wyposaża miejsca do leżenia, zwane "zastępczymi miejscami szpitalnymi”, stanowiącymi uzupełnienie łóżkowej bazy szpitalnej kraju w razie wystąpienia sytuacji kryzysowych, zaistnienia zagrożenia bezpieczeństwa państwa i w czasie wojny - zaznacza Bąk.

Szkolenia nie utrudnią dostępu do szpitali
Kwestie powołania do wojska lekarzy i pielęgniarek określają z kolei przepisy rozporządzenia RM z 27 czerwca 2012 r. oraz m.in. przepisy o nadawaniu pracowniczych przydziałów mobilizacyjnych.

- Szkolenia dla lekarzy i pielęgniarek odbywają się zgodnie z planami i zazwyczaj trwają od 3 do 7 dni. W tym wypadku nie powinny mieć one wpływu na pracę szpitala oraz na dostęp chorych do świadczeń zdrowotnych - wyjaśnia Luczek.

Z reguły jest tak, że wojsko informuje odpowiednio wcześniej o planach związanych ze szkoleniem i żołnierz rezerwy otrzymuje informację na ten temat przynajmniej na dwa tygodnie przed terminem stawienia się w jednostce wojskowej. To daje placówce ochrony zdrowia czas na przygotowanie się do pracy w zmniejszonym składzie.

Podpułkownik dr Grzegorz Kadej z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie zaznacza, że dostępność do świadczeń medycznych w WIM będzie zależała od liczby osób, które zostałyby wezwane na szkolenia.

- W naszym szpitalu mamy ok. 500 lekarzy i 1000 pielęgniarek. Jeśli szkolenie będzie dotyczyło pojedynczych osób z danych klinik, to pozostanie bez wpływu na funkcjonowanie lecznicy. Gdyby jednak na ćwiczenia powołana została cała klinika, wpływ na działalność placówki będzie oczywisty - zaznacza dr Kadej.

Problem "wąskich gardeł"
Tu pojawia się jednak kwestia tzw. wąskich gardeł. W trakcie mobilizacji szpitali cywilnych najistotniejszy jest fakt, że wojsko zabierze z tych placówek personel. Na pierwszy "ogień" pójdą chirurdzy i anestezjolodzy. I to może okazać się problemem.

Ministerstwo Zdrowia musi mieć zatem wiedzę, ilu specjalistów jest potrzebnych na czas zagrożenia bezpieczeństwa kraju, aby zawczasu uwolnić większe limity miejsc szkoleniowych dla tych specjalności. Dlatego niezbędna jest współpraca MON i MZ.

Rzecznik prasowy MZ nie widzi problemu. Jak wyjaśnia, istnieją specjalne plany: ministra właściwego do spraw zdrowia, wojewodów, organów jednostek samorządu terytorialnego i podmiotów leczniczych dotyczące tworzenia warunków organizacyjnych i technicznych realizacji zadań na potrzeby obronne państwa przez podmioty lecznicze. Plany te każdego roku są aktualizowane.

- Wojewoda w terminie do 31 marca przedstawia ministrowi właściwemu do spraw zdrowia bilans personelu medycznego oraz dane dotyczące planowania i realizacji zadań obejmujących zwiększenie liczby łóżek bazy szpitalnej i zmiany jej profilu oraz tworzenia zastępczych miejsc szpitalnych. Bilansem nie są obejmowane osoby zatrudnione w szpitalach, które posiadają przydziały mobilizacyjne i mogą, na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa i w czasie wojny, zostać powołana do wojska - podkreśla Bąk.

- Jak wynika z wojewódzkich planów przygotowania podmiotów leczniczych na potrzeby obronne państwa, personel medyczny pozostający do dyspozycji w podmiotach leczniczych na terenie poszczególnych województw pozwala na zabezpieczenie funkcjonowania podmiotów leczniczych w stopniu zadowalającym - dodaje rzecznik resortu zdrowia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum